Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji. NOWY ADRES: https: stopazwrotu.blogspot.com

Wpisy z tagiem: darmowa karta

piątek, 26 października 2018
Shortcut: Curve card promo code is DW9PV ("refferal code"). You can also read English translation of the text below HERE.

Od około roku korzystam z karty Revolut, którą przedstawiłem na blogu TUTAJ jako przełom w wymianie walut z przeznaczeniem na zakupy. Dowiedziałem się jednak o kolejnym pomyśle tego typu, który ewoluuje, i postanowiłem go wypróbować.

Co to jest karta Curve i jak to działa ?

Karta Curve (czytaj ke:v, słownikowo /kɜː(r)v/ lub kurv ) to karta płatnicza, kolejny produkt fintechów. Dużo się dzieje w tej dziedzinie, a firma Curve 1 LTD, która rozwija kartę, nie zasypia gruszek w popiele i wprowadza zmiany, by sprostać konkurencji. Karta działa na zupełnie innej zasadzie niż Revolut: nie jest powiązana wprost z kontem ani nie wymaga dokonywania zasileń. Ta karta działa jak przejściówka (proxy?), jest powiązana z inną kartą płatniczą i płacąc nią dokonuje się obciążenia tejże powiązanej karty. Curve w ten sposób pomija problem prowadzenia kont i zarazem rozszerza możliwości naszej karty bankowej. Czyli płacąc Curve obciążamy konto innej swojej karty.

Do karty jest oczywiście mobilna aplikacja, gdzie właśnie rejestruje się dane innych kart. Wcale nie musimy poprzestawać na zarejestrowanej jednej karcie: możemy podać dane wielu z posiadanych kart i wybierać, którą z nich obciążą transakcje robione Curve. Np. rejestrujemy karty banków A oraz B i wybieramy jedną w aplikacji, w dowolnej chwili. Zarejestrować można zarówno karty kredytowe i debetowe Visa i Mastercard oraz niektóre przedpłacone, w tym m. in. Revolut, Monzo, Monese. W ten sposób zamiast noszenia ze sobą w portfelu wielu karta można używać tylko jednej. Ba, jest nawet funkcja "cofania się w czasie" do 14 dni dla kwot do 1000 funtów: jeśli się pomyliliśmy w przeszłości płacąc nieodpowiednią powiązaną kartą, możemy skorygować wskazanie karty i obciążyć inną. Niezły bajer, prawda?

Korzyści!

Karta jest idealna dla osób, które muszą wyrabiać limity transakcji kartami, by spełnić np. warunki promocji. A to nie koniec możliwości zastosowań karty.
Karta może stanowić rozszerzenie istniejących kart o brakujące funkcje, np. płacenie zbliżeniowe.

Sporo zmienia się w warunkach używania karty do przewalutowań, a to chyba największa ulga dla portfela: płacąc Curve za zakupy walutowe możemy liczyć na bardzo korzystne kursy wymiany na walutę bazową karty powiązanej. Jak korzystne, to zależy od pary czynników, szczególnie rodzaju zamówionej karty: standardowa lub premium, oznaczone kolorami: Blue i Black.

Karta Blue pozwala na transakcje z kursami międzybankowymi do limitu 500 GBP miesięcznie. Ponad ten limit dodatkowa prowizja to 2%. Limit ten twórcy uzasadniają faktem, że typowa kwota wydawana na wyjeździe zagranicznym nie przekracza właśnie 500 GBP. Karta Black jest pozbawiona tego ograniczenia za wyjątkiem transakcji powyżej 15000 GBP, które kwalifikują się zgodnie z Fair Use Policy - wówczas prowizja to również 2%. Ponadto obie karty będą miały doliczony spread w weekend 0.5% dla przewalutowań EUR i USD, zaś dla pozostałych walut do 1.5%. Więcej danych o warunkach i limitach znajdziecie TUTAJ. Jak widać, przekroczenie limitu w weekend może być szczególnie kosztowne - procenty się skumulują.

Curve umożliwia też bezprowizyjne wypłaty z bankomatów z przewalutowaniem do kwoty 200 GBP dla karty Blue i 400 GBP dla karty Black. Powyżej tych kwot prowizja wynosi 2%, nie mniej niż £2.

W przypadku wypłat z bankomatów krajowych (karta w walucie kraju, wydana w tym kraju) mamy możliwość dokonania 10 wypłat bezpłatnie. Jakiś czas temu ostrzegano, że bankomaty Euronet pobierają opłaty przy użyciu Curve. Sprawdziłem: wykonałem wypłatę w ciężar debetówki Millennium. Opłaty mi nie naliczono, z tego wniosek, że problem został rozwiązany, przynajmniej dla ostatnio wydawanych kart.

Jak można zauważyć, w granicach limitów kursy Curve są równie atrakcyjne jak Revoluta, zaś karta premium daje nieco więcej niż darmowa wersja Revolut, a do tego jest wydatkiem jednorazowym. Osoby często podróżujące mogą rozważyć Curve jako środek płatniczy, szczególnie w wersji Black. Co więcej, mogą zrobić zakupy na kredyt (podpiąć kredytówkę), czego nie umożliwia Revolut. Z drugiej strony płacąc Curve nie ma możliwości wybierania czy kontroli kursów, nie ma tabeli kursowej - musimy zaakceptować kurs bieżący taki, jaki się trafi.

Czy to działa?

Tak. Wykonałem kilka transakcji w walutach w sklepach internetowych oraz kilka złotowych w naszych sklepach, także objętych promocją Rewards. Kursy są faktycznie korzystne, nie odbiegają od Revoluta, cashback działa. Miałem problem z zarejestrowaniem jednej z kart (połączenie zawiodło w trakcie działania funkcji i aplikacja nie chciała ponowić rejestracji) i tu support pomógł mi, ale trwało to dość długo. Miło jednak przekonać się, że ktoś po drugiej stronie jest w stanie pomóc.

A bezpieczeństwo?

Aplikacja Curve umożliwia blokowanie karty, a do tego karta ma zdefiniowane limity. Uczestniczy też w programie ubezpieczeń Mastercard Chargeback, który zapewnia obsługę reklamacji do transakcji kartowych. Mogłoby się więc zdawać, że skoro aplikacja Curve nie prowadzi kont, to nie ma ryzyka utraty pieniędzy. Niestety, w zamian mamy inne ryzyko: utraty danych o zarejestrowanych kartach. Z tego powodu na razie podchodzę dość wstrzemięźliwie do rejestrowania kart - podanie wszystkich danych na talerzu to łakomy kąsek dla hakerów. Twórcy Curve co prawda zapewniają, że dane są bezpieczne, ale asekuracyjnie podałem tylko te karty, które nie pozwolą na duże zakupy.

To lepszy Curve czy Revolut?

Zależy do czego. Do szybkiego płacenia za zakupy w walutach, choćby w Internecie, ale bez myślenia o kursach - Curve to idealna karta, rozszerzająca możliwości kart złotowych o tanie przewalutowanie. Pod tym kątem rozkłada nasze banki na łopatki. Do tego przewalutowuje zakupy w ciężar dowolnej karty, w tym kredytówek. Z drugiej strony Curve to nie jest kantor i o ile Revoluta nazwałem najtańszym kantorem online, to w tej konkurencji Curve zupełnie odpada. Nie ma żadnej funkcjonalności, by informować o kursach wymiany i np. z wyprzedzeniem umożliwić zakup walut. Bezpłatna karta Revolut ma dużo wyższe limity przewalutowań międzybankowych. W weekendy Curve będzie też droższy dla wielu walut poza głównymi.

Curve oferuje natomiast coś zupełnie innego: ograniczenie ilości fizycznych kart w portfelu, szybkie zakupy w walutach i kontrolę wydatków na poszczególne karty. Także na Revoluta, bo jego też można rejestrować. Powiedziałbym, że Curve jest uzupełnieniem, poszerzeniem naszego arsenału kart. Nie ma potrzeby wybierać jedną z tych kart - można mieć obie. I wówczas możemy zsumować niektóre płynące z tego korzyści, np. bezprowizyjne wypłaty z zagranicznych bankomatów. Raz Curve, raz Revolut i jeszcze karta Aliora na dokładkę, i problem prowizji oraz braku gotówki znika.

Ile to kosztuje?

Karta i aplikacja są darmowe w przypadku wyboru standardowej karty (nazywanej Blue), zaś wersja premium (Black) kosztuje 50 funtów jednorazowo. Choć to trochę nieprecyzyjnie powiedziane, bo.. do Curve dopłacają w ramach promocji.

Tak, jest promocja!

Do tej karty jest system premiowy nazwany Curve Rewards, który nagradza kwotą 5 GBP za każde polecenie nowego klienta. Nagrodę otrzymuje zarówno polecający, jak i zapraszany, w formie punktów (500 punktów o wartości 1 pensa każdy). Warunkiem otrzymania tej "powitalnej" nagrody jest wykonanie jednej transakcji otrzymaną kartą. Punkty można także zbierać jako cashback z transakcji w wybranych sklepach (trzech w wersji standard i sześciu w wersji premium), które uczestniczą w programie Rewords. Cashback dotyczy 1,5% (Blue) lub 3% (Black) kwoty transakcji i początkowo jest wyrażona punktami, które zamienia się na pieniądze. Cashback działa tylko 90 dni (6 miesięcy w wersji premium). Wśród sklepów są Aldi, Lidl, Tesco, Rewe, Marks&Spencer, Starbucks, Asos, Booking.com, H&M, Gap, IKEA, Media Markt, Saturn, Zara, BP, Shell, Netflix i jeszcze wiele innych. Mała grupa sklepów została zastrzeżona dla karty Black (np. Amazon, Apple, EasyJet, Uber). Nie zdziwiłbym się, gdyby koszt karty Black zwrócił się niektórym użytkownikom dzięki temu programowi. Otrzymane punkty można wydać na zakupy.

To jak zacząć?

Ściągnij aplikację "Curve: one card for all" na Androida ze sklepu Play lub na iOS.
Po instalacji podaj swój adres e-mail, na który przyjdzie link aktywacyjny. Po kliknięciu w link wróć do aplikacji, wybierz opcję "I WANT TO CHOOSE A CURVE CARD" (wybór karty standard lub premium). Po wyborze karty i przed podaniem reszty danych widoczna będzie opcja-pytanie "Have a referral/promo code?" I tu uwaga: by otrzymać 5 funtów, podstawowym warunkiem jest podanie tu kodu polecenia. Będzie mi miło, jeśli podacie mój kod polecenia: DW9PV

​W przeciwieństwie do Revolut aplikacja nie robi ceregieli ze zdjęciami i dowodami - wystarczy podać kilka danych jak nazwisko i data urodzenia. Rejestracja kart banków jest ułatwiona dzięki użyciu aparatu fotograficznego w telefonie, bo program rozpoznaje numer karty i wydawcę. Dokonuje następnie dwóch próbnych transakcji (blokada lub obciążenie) na kwotę około funta i pyta o kod, jaki był w tej transakcji nadany. Wówczas należy wejść do aplikacji mobilnej lub internetowej banku i sprawdzić listę blokad na karcie. I to może być najtrudniejsza część rejestracji. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, sprawdźcie wcześniej w instrukcjach swojego banku. Blokada lub obciążenie powinno być wkrótce po aktywacji odwrócone, zajmuje to do kilku dni.

Fizyczna karta przyszła do mnie po tygodniu, choć może to trwać nawet 10 dni roboczych. Nagroda 5 GBP czyli 500 punktów została dodana po wykonaniu pierwszej transakcji. Aktywacja cashback nastąpi dopiero po aktywacji karty i wybraniu sklepów, z jakich chcemy korzystać, więc można odłożyć ją na dogodną chwilę, np. przed wyprawą po zakupy.

Jeśli skusiło cię 5 GBP, to co powiesz na nagrodę 10 GBP? Zajrzyj do promocji TransferGo

Karta przychodzi w atrakcyjnym opakowaniu, nieco kojarzy się z Revolutem. Wyróżnia ją wygląd: nie ma tłoczonego numeru ani nazwiska - wszelkie istotne dane umieszczono na drugiej stronie, wydrukowano je nieco mniejszą czcionką. Uważam, że taki druk zwiększa bezpieczeństwo karty.

piątek, 31 sierpnia 2018
Jadąc do Bułgarii wiele osób zastanawia się ile pieniędzy zabrać i czy musi być to bułgarski lew. Wyjeżdżając zwykle spodziewamy się, że pewną kwotę wydamy tak czy inaczej na przyjemności, jedzenie czy transport, ale zwykle bierzemy nieco więcej, by ceny nas nie zaskoczyły. Mamy więc jakiś dolny i górny limit wydatków. Ten dolny nieco łatwiej przewidzieć i będę dalej go określał jako "wydatki podstawowe". Gorzej z górnym, bo może zajdzie coś niespodziewanego albo poniesie nas fantazja wakacyjna? Jak przygotować ten "zapas", w gotówce? Nikt nie lubi tracić na spreadach walutowych, lewy są walutą spoza koszyka walut głównych, więc pozostanie z nią po wyjeździe to dodatkowa strata. Jak jej uniknąć i jak się przygotować, szczególnie na wydatki "w razie czego"?

Krótko podsumuję swoje doświadczenia z wakacji w tym temacie.

W Internecie jest sporo wpisów sugerujących, że do Bułgarii lepiej zabrać euro. Przyczyna jest taka, że narodowy bank Bułgarii usztywnił kurs lewów do euro - 1EUR=1,9558BGN. Ten przelicznik jest używany w handlu zagranicznym, ale jeśli chodzi o wymianę pieniądza, bułgarskie banki mają prawo stosować kursy nieco odchylone od tego parytetu. W przypadku dużych miast, gdzie ta wymiana zachodzi po kursie około 1,93-1,94, jest to całkiem korzystne. Podam przykład z tego roku, jak może to działać: tani polski kantor proponował mi lewy za 2,26 oraz euro za 4,30. Jeśli kupiłbym 100 euro i wymienił w Bułgarii po 1,93, to otrzymałbym 193 lewów o wartości ok. 436zł, a więc byłaby to wymiana korzystniejsza niż zakup lewów bezpośrednio. Wynika to między innymi z faktu, że lew, jako mniej popularna waluta, ma spread w kantorach o wiele większy niż euro - w moim przypadku było to ok 3% kontra 1% dla euro. Ponadto zapasowe euro przyda się pewnie jeszcze w przyszłości, a lewy?

Jednak nie każdy jedzie do dużego miasta z bankami, a małe kurorty rządzą się swoimi prawami. Banków jest tam niewiele, a w tych co są oferta wymiany spada do poziomów 1,90 - 1,92. Właśnie 1,90 to kurs w wielu nadmorskich kantorach, o których możecie naczytać się ostrzeżeń, że oszukują. Nie jest tak źle, nie spotkałem tak nieuczciwego miejsca, jednak przelicznik 1,90 oznacza, że korzyści z zabrania euro nie ma, co najwyżej mniej straci się na sprzedaniu euro z powrotem. Lepiej i bezpieczniej będzie w bankach. Euro może więc stanowić walutę zapasową na wyjazd wakacyjny, jednak na podstawowe wydatki lepiej jednak mieć jakąś ilość lewów od razu. Drobne zakupy na straganach czy opłaty w autobusie są możliwe tylko za gotówkę i szkoda się pozbawiać tej możliwości.

EUR pewnie chętnie przyjmą taksówkarze i hotele. Część z hoteli zgodzi się na zapłatę gotówką w euro, jednak lepiej o to spytać wcześniej. To dość korzystny wariant, ale właśnie w gotówce. Przy płatności kartą wiele miejsc skorzysta z terminalu ustawionego na lewy, podając kwotę do zapłaty przeliczoną po oficjalnym kursie. A to oznacza, że organizacja kartowa lub bank ponownie przeliczą je na walutę karty! To może być bardzo kosztowne, szczególnie jeśli użyjecie karty złotowej: przeliczenie na walutę organizacji kartowej, potem na złotówki, prowizja banku... auć! Ba, nawet dla kart w EUR zajdzie konwersja w drugą stronę.

Ale jest jeszcze inna ciekawa opcja - karta Revolut. Wziąłem ją na wyjazd i wypróbowałem, płacąc głównie za zakupy w sklepach i restauracjach, parkach rozrywki. Przed wyjazdem zasiliłem kartę euro, bo Revolut póki co nie obsługuje bułgarskiego lewa. Mimo to jest to bardzo dobre rozwiązanie. Revolut wydatki w dni robocze przeliczył po kursie około 1,95 (czasem tysięczną więcej czy mniej), zaś w weekend około 1,93. Wymiana weekendowa po gorszym kursie jest opisana na stronach Revolut i wynika z zamknięcia rynków mniej popularnych walut, choć akurat dla lewów mogliby zrobić wyjątek. Jednak i tak to znaczy, że Revolut wymienił mi euro lepiej, niż kantory i banki w okolicy. Do tego będę mógł łatwo upłynnić pozostałe środki, gdy zajdzie potrzeba. Popularność terminali w sklepach jest na tyle duża, że można spokojnie potraktować kartę Revolut jako nie tylko sensowny zapas, ale środek płatniczy za część nieodzownych wydatków. Kartę można zasilić złotówkami w każdej chwili, wymienić na euro i po kłopocie. Byłem zaskoczony i zadowolony, jak dobrze to działa, i doszedłem do wniosku, że mogłem kupić jeszcze mniej lewów, a częściej płacić Revolutem. Obawiałem się, że karta może zawieść, ale w odwodzie były jeszcze przecież karty złotowe i walutowy Alior.

Podsumowując: na wyjazd do bułgarskiego kurortu warto kupić nieco lewów, przygotować się na opłacenie hotelu odpowiednią walutą oraz zabrać kartę Revolut na wakacje. Lepiej omijać bułgarskie kantory i nie płacić kartami złotowymi, dopóki banki traktują nas tak, jak obecnie. Euro w gotówce może stanowić zaskórniak na zapas, ale lepiej uniknąć wymiany ich na lewy. Jeśli jednak będzie taka potrzeba, warto udać się do banku.

Poznaj także inną alternatywę dla karty Revolut: Kartę Curve i zgarnij 5 GBP. A jeśli masz kartę Revolut i z niej korzystasz, to co powiesz na nagrodę 10 GBP? Zajrzyj do promocji TransferGo

poniedziałek, 27 listopada 2017
Podczas wyjazdów zagranicznych eksperymentowałem z płaceniem kartami w PLN z bardzo kiepskim skutkiem. Niemal wszystkie banki doliczają prowizje do transakcji informując o tym wprost lub między wierszami. To mocno podbija cenę zakupów i denerwuje mnie jako klienta - dlaczego za użycie karty mam płacić ekstra ok 7% ???

Woziłem więc ze sobą często nadmiarową gotówkę, by nie przepłacać. To niezbyt bezpieczne, choć gotówka wydaje się pewnym środkiem płatniczym. Po każdym wyjeździe zostaje jej trochę. Pół biedy, jeśli to euro - jest większa szansa, że wyda się je wcześniej czy później. W przypadku innych walut jednak nie jest to takie pewne. Nieraz zostawały mi drobne kwoty, których ani nie mogłem zamienić na złotówki, ani wydać sensownie. Czysta strata.

Szukałem rozwiązania na taką sytuację i znalazłem nawet kilka. Mój tok myślenia był następujący: by uniknąć bankowych prowizji i tabel kursowych, trzeba posiadać rachunek walutowy i mieć kartę płatniczą podpiętą wprost do takiego rachunku - w EUR lub innej walucie, w zależności od celu wyjazdu. Euro sprawdza się w Europie, ale czasem jednak podróżuje się do Anglii, a wielu rodaków jedzie za ocean.

Rachunki walutowe z kartami proponuje kilka banków, jednak w większości są płatne. Jedną z tańszych ofert daje na przykład mBank - roczna opłata to 30zł. Ale czy to fajnie, by brać sobie na barki kolejne zobowiązanie? Szukałem czegoś bez opłat lub z opłatą jednorazową. Dziś opiszę pierwsze z rozwiązań kart walutowych, znane zresztą niektórym blogerom finansowym. Minęło parę lat od ich wpisów i wyraźnie odkrywam ponownie na własne potrzeby usługę, która powinna być popularna. Jest to Alior Kantor Walutowy.

Alior Kantor Walutowy oferuje usługi online 24/7. Ma szereg zalet w porównaniu z bankami i płaceniem kartą w PLN:

  • niskie spready, ostatnio poniżej 1%
  • zakup walut w Aliorze wypada konkurencyjnie jak w wielu innych kantorach, nawet internetowych
  • jeśli nawet czasem spready będą gorsze - można podłączyć rachunki Kantoru Walutowego z innym kantorem internetowym i tam dokonać transakcji
  • wygoda - nie trzeba nigdzie chodzić, by kupić walutę; takze rejestracja odbywa się online
  • wspierane jest aż 13 walut, dla każdej waluty prowadzone jest oddzielne konto: są to EUR (euro), USD (dolar amerykański), NOK (korona norweska), AUD (dolar australijski), HUF (forint), JPY (jen japoński), CAD (dolar kanadyjski), GBP (funt szterling), SEK (korona szwedzka), CHF (frank szwajcarski), DKK (korona duńska), CZK (korona czeska), RUB (rubel)
  • brak opłat miesięcznych czy rocznych
  • o wiele bezpieczniejszy niż kantory nie-bankowe - jest gwarancja BFG
  • można nie tylko płacić kartą, ale i robić bezpłatnie przelewy zakupionych kwot (!) z kont w kantorze i na konta - płatne są tylko spoza kupionego limitu
  • można skorzystać z darmowych wpłat i wypłaty gotówki w oddziałach Alior Banku (PLN, EUR, USD, CHF, GBP)

Ta oferta, jak się dowiedziałem, dostępna jest także dla firm. Jeszcze parę dni temu nie było na stronach Aliora cennika dla firm, zapewniono mnie jednak, że zostanie to naprawione. I że jest równie bezpłatnie.

Osoby indywidualne mają jednak dodatkowe możliwości, które tak mnie interesowały - praktycznie darmowa karta walutowa po spełnieniu prostego warunku:

  • można mieć bezpłatną kartę debetową do każdego rachunków w EUR, GBP, USD z osobna - pod warunkiem dokonania 1 płatności przez pierwsze pół roku od wydania karty; w przeciwnym razie opłata to 15 zł
  • można tą kartą dokonać jednej wypłaty miesięcznie w zagranicznym bankomacie bez opłat ze strony Aliora (właściciel bankomatu może jednak żądać opłat) - kolejne kosztują 9zł

Alior Kantor Walutowy bywa mylony z ofertą Alior Banku depozytowych kont walutowych. To zupełnie inna para kaloszy, konta walutowe oferty depozytowej i karty do nich mają inne cenniki i już nie jest tak korzystnie. Tylko te rachunki otwierane przez Kantor umożliwiają bezpłatne użycie kart. Co więcej, to karta debetowa, a nie kredytowa, pozwala uniknąć niemiłych niespodzianek po powrocie.

Jak na moje potrzeby krótkich wyjazdów - to świetna oferta, dająca poczucie bezpieczeństwa. W razie potrzeby po prostu przewalutuję trochę złotówek i zrobię wypłatę lub zapłacę rachunek kartą. Nadmiar zakupionej waluty mogę z powrotem zamienić na zlotówki! A karta nie będzie mnie praktycznie nic kosztować - zamówiłem taką do EUR, na pewno wkrótce z niej skorzystam. Ponadto mogę wypłacić walutę w oddziale Aliora w moim mieście - będę miał gotówkę na wyjazd, bo i gotówka bywa potrzebna. No i oszczędzam na wymianie walut!

Dla firm oferta Alior Kantor Walutowy to także rozwiązanie kwestii przewalutowania, by kupować poza Polską towary i usługi, ale też możliwość np. kupna waluty na zaliczki dla pracowników, wypłacane w ramach delegacji zagranicznych. Całkiem spora ilość firm w Polsce deleguje czasowo osoby do pracy w Anglii, Niemczech czy Holandii, czasem także do USA. Kupowanie waluty w tradycyjnym modelu to sporo zachodu z chodzeniem do banku, zapowiadaniem wypłaty gotówkowej itd. A tymczasem można kupić w walucie i przelać z rachunku firmy na rachunek pracownika.

Jeśli przekonałem Was do Kantoru i chcecie sami go użyć, będzie mi miło, jeśli skorzystacie z linka do rejestracji w Alior Kantor Walutowy z mojego polecenia.

Gdy zostaniecie klientami Kantoru, sami będziecie mogli go rekomendować znajomym i za każdą udaną rekomendację otrzymacie 50 zł (dawniej było to tylko 20 zł). Udana rekomendacja to rejestracja znajomego, wykonana transakcje wymiany na min. 2000 zł.

Jak zostać klientem Kantoru i w konsekwencji jak zamówić kartę walutową Alior? Trzeba zacząć od rejestracji . Proces rejestracji jest prosty, można wykonać go z domu. Rozpoczyna go wskazanie adresu email lub nr klienta Alior Banku. I tu drobna uwaga, ale ważny niuans. Jeśli już jesteście albo kiedykolwiek byliście klientami Aliora, to prawdopodobnie Wasza kartoteka jako klienta dalej istnieje. Wówczas rejestracja z użyciem e-mail nie uda się. Należy użyć przy rejestracji nadanego wcześniej numeru klienta. Hasło da się odzyskać - numeru nie. Jeśli go nie pamiętacie, trzeba osobiście udać się do placówki Aliora i po sprawdzeniu tożsamości uzyskacie taką informacje. I to jest jedyna sytuacja, której nie da się załatwić online. Co gorzej, strona internetowa nie poinformuje Was w żaden sposób, że jest problem z rejestracją z użyciem email. To wada całego procesu, przez którą straciłem parę dni.

Jeśli jednak jesteście nowymi klientami Aliora, potrzebny będzie przelew autentykujący na dowolną kwotę na rachunek złotowy wskazany w procesie rejestracji. Potwierdzenie mailowe ostatecznie umożliwi korzystanie z Kantoru.

Po zalogowaniu do Kantoru na stronie podsumowania, na dole, znajdziecie panel "Twoje rachunki". Po prawej stronie obok walut znajduje się znak + (plus). Kliknięcie pokazuje dane rachunku, a także link Karta - "Złóż wniosek". Sam wniosek jest banalny, wskazuje się kwoty limitów i ew. adres wysyłki. Potem pozostaje czekać na list z banku z kartą.

Ten wpis ma charakter afiliacyjny i może być aktualizowany

| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.