Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji. NOWY ADRES: https: stopazwrotu.blogspot.com

Wpisy z tagiem: 500+

niedziela, 24 lutego 2019
Kilkukrotnie na blogu rozważałem finansowanie programu 500+. Właśnie prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział wielką zmianę w programie - objęcie nim każdego dziecka w Polsce, i to jeszcze w tym roku. Do tego dodał jeszcze kilka obietnic, w tym jednorazową wypłatę 1100 zł dla emerytów.

Wiele głosów na TT skrytykowało te obietnice jako kiełbasę wyborczą, olbrzymi koszt bez przełożenia na demografię oraz jako duże ryzyko w przyszłości odnośnie zadłużenia kraju. Zasadniczo zgadzam się z tymi argumentami, ale chce skupić się tylko na dyskusji jednej kwestii: czy wydatki te wydrenują budżet?

Dotychczasowe finansowanie 500+ pokazuje, że rząd jest w stanie skutecznie wykorzystać sytuację rynkową dla finansowania budżetu. Mam tu na myśli głównie wykorzystanie rynku pracy i demograficznego dołka. w sytuacji braku pracowników programy socjalne okazały się lewarem, który przyspieszył zmiany rynkowe, dając alternatywę utrzymania, a przede wszystkim wsparł rosnące płace minimalne. Wzrost tych płac to wzrost składek ZUS, podatków, większa konsumpcja - taki dopalacz obiegu pieniądza. Na razie trendy na rynku pracy utrzymują się, mamy rynek pracownika, wspomagają to procesy demograficzne, a otwarcie granic przez Niemcy dla pracowników z Ukrainy mogą jeszcze tu zwiększyć niedobory. Sytuacja ta jest kontrolowana przez rząd - wystarczy mniej lub więcej zezwoleń na pracę dla obcokrajowców.

Co do zmniejszenia luki podatkowej sądzę, że udało się to częściowo, natomiast medialny szum jest o wiele większy, niż rzeczywiste sukcesy. Na dobrą miarę nie ma wyliczeń, które by je potwierdzały w konkretnych liczbach.

Kolejny istotny aspekt - program nie rusza od początku roku, tylko od środka, a to oznacza niższe koszty w pierwszym roku. I choć obiecano emerytom pieniądze, to będzie to znowu kolejny dopalacz. emeryci bowiem mają mnóstwo potrzeb, szansa, że wydadzą szybko pieniądze, a te wrócą do SP jako podatki, jest olbrzymia. Być może delikatnie wydatki ogółem wpłyną na inflację, ale tu znowu żywsze są obawy przed deflacją. Dlaczego deflacja? Mniej konsumentów (demografia), mniej zakupów - to prosta droga do deflacji.

W tym roku dodatkowo można spodziewać się wpływów z NBP na poziomie ok. 7 mld zł. Ta kwota spokojnie sfinansuje potrzeby emerytów. Program PiS obejmuje też stymulację dla młodych pracowników , uważam, że ważne jest pobudzenie kreatywności i obecności na rynku ludzi młodych. Natomiast obietnicę, by podnieść progi kosztów pracy, odbieram raczej jako korektę. ​

Można również spodziewać też cichego zwiększania np. podatku od nieruchomości czy opłat miejskich, powolnego przekładania realnych kosztów prądu itd. Jedna ręka daje, druga zabiera - z tym, że grupa, której daje, nie jest identyczna z grupą, której zabiera. Jest to ukryta forma transferu majątku. Na celowniku na pewno są przedsiębiorcy, i odbieram to negatywnie. Dalej brakuje też zachęt dla naukowców, dla inwestycji zagranicznych, a to utrudnia ekspansję na zewnątrz.

W kolejnym roku część kasy wróci jako podatki, można oczekiwać znowu wzrostu PKB. Część długu sfinansuje się obligacjami, które ciągle mają wzięcie. Socjalne lewarowanie ma jednak swoje ryzyka.
Jak dotąd rząd skutecznie opóźniał podwyżki w budżetówce, worek jednak się powoli rozwiązuje i koszty nieubłaganie rosną. Ludzie nie chcą pracować na rządowej posadzie za najniższe stawki, skoro rynek daje więcej, a i socjal ich osłania. Za kilka lat spadek liczby konsumentów może zredukować też popyt na pracowników, i proces lewarowania straci sens.
Zauważalna jest również utrata siły złotego - kurs EUR przez rok nie spadł poniżej 4,25 ani na chwilę, wysoka jest też cena dolara, który odpływa z kraju. Istnieje ryzyko dalszego osłabienia złotówki, partia rządząca chętnie gra tą kartą, a każda dekoniunktura na Zachodzie mogłaby szarpnąć eksportem z Polski. Znowu rośnie też zadłużenie. Taka sytuacja jest niebezpieczna w długim terminie, jednak uważam, że za wcześnie jest wyrokować, czy ryzyko na miarę Włoch albo Wenezueli się zrealizuje - znamy jedynie część planów i zachodzących zmian. Czy Polacy sensownie zainwestują otrzymane pieniądze, czy skonsumują na zachcianki? W odpowiedzi kryje się los budżetu.

poniedziałek, 06 lutego 2017
Na Twitterze dyskutowałem z Rafałem Mundrym na temat interesujacego artykułu, jaki napisał odnośnie ściągalności VAT, która pozornie załamała się w grudniu 2016 r. Dyskutowaliśmy także finansowanie programu 500+.

Zdaniem Rafała finansowanie w 2016 r. oparto nie tylko o aukcję LTE, ale również o zysk z NBP z poprzedniego roku (7,8mld zł). To b. ciekawa teoria, gdyż pierwsze pogłoski o zysku NBP pojawiły się niewiele przed rozpoczęciem programu 500+. W tym kontekście podatek bankowy czy handlowy to w 2016 roku była jedynie poduszka finansowa, uzupełnienie planu. I faktycznie, z podatku handlowego nic nie wyszło, a bankowy dał ok. 3,5mld zł, choć apetyt był wcześniej większy, na ok. 5 mld zł.

W tym roku na aukcję LTE nie ma co liczyć, liczono więc głównie na wyższą ściągalność VAT. Zapoznajcie się z artykułem; ściągalność niby rosła i rosła... aż w grudniu zdechła.

Po lekturze jasne wydaje się, że grudniu dokonano sztuczki polegającej na przyspieszeniu zwrotów VAT, który to zwykle był opóźniany i wstrzymywany. Jak wskazuje doradca podatkowy Marcin Wrotniak, przez rok skrócono okres oczekiwania na VAT o niemal miesiąc. O celowym działaniu mówi posłanka Izabela Leszczyna: rząd wie, że rok 2017 będzie trudny. Wniosek to: przyspieszono zwrot VAT, aby w razie potrzeby go znów opóźnić, a skala tego zjawiska wyszła w grudniu. Jak pisze Puls Biznesu, taki mechanizm był już używany. Ile więcej wypłacono? Tu Rafał i ja mamy nieco rozbieżne poglądy. Nie wiadomo dokładnie ile to jest, ja liczę że pi razy drzwi jest to 4-5 mld zł i o tyle zaniżone są dane roczne. Wzrost ściągalności VAT uważam za realny, choć może przesadzony w danych. Sądzę, że w tym roku da nawet ok. 8 mld podatku realnie więcej względem roku 2015.
Zdaniem Rafała do zdecydowanie za duże kwoty: opóźniony VAT w III pierwszych kwartałach to było dodatkowe 550 mln. Zwrot VAT może dać max 1-1,2 mld, mówi mój rozmówca, zaś na wzrost podatku VAT w 2017r. można liczyć 3-4 mld, a 1-2 mld może dołożyć inflacja, oczywiście względem 2016 r.

Zgodni za to jesteśmy co do tego, że znowu NBP wypłaci znaczny zysk, który może ratować program. Mówi się o 10 mld zł w mediach, Rafał uważa, że może być to nawet więcej, 12-14 mld zł. Czyli będzie to główny filar 500+.

Jeśli policzymy jakikolwiek z ww. wariantów wzrostu wpływu VAT, to dojdziemy do wniosku, że bez zysku NBP nie wystarczyłyby na finansowanie 500+, to pewne. Na pozostałe podatki, jak PIT i CIT, specjalnie bym nie liczył, bo wzrost PIT pochodzi też ze wzrostu płac minimalnych, a to nie sam zysk i mleko z miodem, ale i wyższe koszty funkcjonowania państwa. Spore potrzeby będzie miał też ZUS ze względu na skrócenie wieku emerytalnego i program 75+. Obietnice wyborcze sporo kosztują w tym roku.

Ostatnim filarem finansów 500+ jest podatek bankowy i tu zebranie 3.5 mld zł po raz kolejny wydaje się realne. W końcu OC drożeje nie bez powodu, prawda? Zysk firm ubezpieczeniowych przełoży się na podatek bankowy. Może uda się zebrać nawet więcej, liczyłbym na 4 mld.

W wariancie ekstra-optymistycznym wpływy z NBP, VAT, podatku bankowego wystarczą na 500+. Dodatkowe pieniądze może dać opóźnienie zwrotu VAT. Jeśli policzyć tylko wpływy minimalne, bez opóźniania zwrotu VAT, to otrzymamy mniej niż zakładane potrzeby, szacowane na ok. 23 mld zł. Wariant realny to coś "pomiędzy", więc poduszka "opóźnieniowa" może być potrzebna. Ale co dalej? W 2018 roku trudno oszacować, czy NBP coś dorzuci, za to prawdopodobne jest golenie OFE z pieniędzy, rozbiór OFE da 35-40 mld zł. Czyli czekać nas może przejadanie emerytur.

Jakby nie liczyć, jasne jest, że 500+ finansujemy płacąc wyższe opłaty bankowe, OC, ale i poświęcając dodatkowe wpływy, które można by przeznaczyć np. na obniżenie podatków. Gdy ich zabranie, istnieje ryzyko przejedzenia oszczędności emerytów. Obraz programu 500+ w mediach to "walka z biedą", ale druga strona tego medalu to drenowanie naszych kieszeni i ryzyko biedy emerytów.

wtorek, 10 stycznia 2017
Stało się - OC dla części kierowców jest wyższe niż wartość samochodu. Choć zwykle nie czytam Faktu, tym razem robię wyjątek, bo podwyżki poczułem na własnej skórze.

Jeszcze rok temu zapłaciłem za OC 355 zł. W połowie roku było to już 455 zł ( w rodzinie jest drugie auto), nie czułem się jednak zaskoczony, bo media przewidywały podwyżki. Jestem kierowcą małych aut i mam sporą zniżkę, spodziewałem się, że to koniec. Parę dni temu oferta Allianz na OC, u agenta, wynosiła ponad 800 zł (!). Ta sama firma wysłała mi też ofertę w grudniu, z ceną 598zł, z której grzecznie skorzystałem. Alternatywy specjalnie lepszej nie było: Link4 chciał 600 zł, Axa ok. 680 zł, PZU 745 zł. Jedyna pociecha, że cena AC pozostała po staremu. Jakie były Wasze oferty?

Nie wiadomo, czy to koniec szaleństwa - 100% w rok. Dlaczego OC drożeje? Przyczyn jest wiele: z winy kierowców - więcej wypadków, wyższe koszty napraw i ceny aut. Do tego pojawił się podatek bankowy, wprowadzony nota bene na finansowanie programu 500+. Tak właśnie przerzuca się koszt szeroko popieranej zmiany na jej beneficjentów ;-). Do tego doszła rekomendacja KNF: firmy ubezpieczeniowe mają zarabiać na OC, a poszkodowani otrzymać nowe korzystne rozwiązania. Oczywiście rządowi w to graj, bo oznacza to wyższe wpływy z PZU i podatku bankowego. Na szczęście nie przywrócono podatku Religi, ale może to się jeszcze stać. OC to dojna krowa...

Nawet dojną krowę można jednak zarżnąć - spodziewam się, że część kierowców na taki szok cenowy nie jest gotowa. Nie ma przed OC ucieczki, jedyną alternatywą jest sprzedaż lub złomowanie auta. Szczególnie młodzi kierowcy mają zaporowe ceny OC, mogą próbować kupować OC ze starszymi kierowcami jako właścicielami/użytkownikami, np. z rodzicami. Jeśli w rodzinie jest więcej aut, można pomyśleć o takiej alternatywie jak motor/motorower albo pojazd typu mikrocar. Nie wątpię, że w tym roku na szrot trafi rekordowa ilość aut.

Jeśli jednak chcemy pozostać z samochodem, to pozostaje jeździć ostrożnie i szukać najtańszego ubezpieczenia przez porównywarki oraz rozmowy z agentami. W tym roku, jak widzicie, trochę tych rozmów u mnie było ;( . W przypadków złych warunków drogowych warto sobie odpuścić podróż lub zdać na inne środki transportu - po co ryzykować?

Wysokie ceny OC mogą być też zachętą, by sprawcy wypierali się wypadku. Dlatego zainwestowałem w kamerkę-rejestrator do samochodu, niemal codziennie nagrywa coś ciekawego.

czwartek, 18 lutego 2016
BOŚ bank realizuje program naprawczy w związku z odnotowana stratą w ubiegłym roku. Stratę spowodowały wydarzenia jednorazowe: składka na BFG (upadłość SK Banku) oraz na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców (dlaczego nie ma funduszu wsparcia depozytariuszy ?).

W ten sposób bank nie zapłaci nowego podatku bankowego - a wypadałoby około 50 mln zł. Co powinno zmartwić min. fin., to kolejne banki, które niemal na pewno skorzystają z tej samej wymówki: Raiffeisen, BGŻ BNP, Getin. Jeszcze kilka innych banków zastanawia się jak rozliczyć wspomniane straty. Łączne uszczuplenie nowego podatku może dojść do kilkuset mln zł.

A przecież jak dotąd nie udało się opracować podatku od hipermarketów. Opóźnienie może co prawda zostać zrekompensowane wysokością, ale przesada w podatku na resztę roku dobije zyskowność dużych sklepów. Nie wiadomo, czy konstrukcja w ogóle się uda bez łamania przepisów UE.

Dodatkowe podatki miały nie tylko finansować program, ale skubać instytucje z kapitałem zagranicznym, gdyż te coraz mniej podatków płacą, unikają płacenia i transferują zyski. Zamiast uszczelniać system podatkowy rząd poszedł na skróty i dowalił podatek wszystkim dużym podmiotom detalicznym.

Wyobraźmy sobie na chwilę idealny porządek, gdzie każdy podatki płaci i konkuruje ceną i jakością. Klienci będą kupować głównie produkty lepsze i tańsze spośród dostępnych, premiując lepsze firmy. Tańsze produkty o porównywalnej jakości to skutek lepszej organizacji, innowacyjności i niskich marż, a także efekt skali. Gdy do tego świata wprowadzić podatek obrotowy, "ukarze" on właśnie firmy osiągające sukces, w tym te niskomarżowe. Drogie, zachłanne małe firmy nie odczują podatku. O to chodziło?

I na koniec: skąd brać kasę na 500+ ? Dlaczego nie opodatkować np. zakupu znaków towarowych i brandów, które to koszty są typowymi uszczupleniami zysku dużych firm? Powiedzmy sobie szczerze, stworzenie logo to niewielki nakład pracy. Franczyzna nie oparta o przepływy kapitałowe na tym nie ucierpi. A na razie 500+ ma wielką dziurę podatkową.

wtorek, 09 lutego 2016
Komisja sejmowa wezwała prezesów banków, by tłumaczyli się z podwyżek cen (sic!). Działanie przeniesione prosto z PRL, tak samo jak zakaz podwyżek cen (może uda się wprowadzić Radę Ministrów od Cen ?).

To jednak, co stało się w czasie przesłuchania przekroczyło oczekiwania. Panowie z banków odpowiadali dość dyplomatycznie (odpowiedzi w rodzaju: ja to planowałem od dawna, a ja to zimą tak mam, a ja małpuję po kolegach). Pomiędzy posłami PiS i PO rozgorzał spór wręcz satyryczny. Wyłącznie mikrofonów, argument typu "jak będzie podatek od handlu to piekarzy będziecie przesłuchować", określenie "wilk z Wall Street" itp. ubawiły mnie do łez. Głos zabrał też Jan Szewczak (dawniej główny ekonomista SKOK) mówiąc, że w Polsce istnieje tylko teoretyczna ochrona klientów banków. Zastanawiam się jak bezczelnym trzeba być w sytuacji, gdy BFG ratuje klientom upadających SKOK skórę, a twórcy tych potworków pławią się w kasie - prokuratura w razie podejrzeń umorzy śledztwo.

Co będzie dalej? Ceny regulowane? Kartki? Na razie destabilizacja w pełni. Podatek bankowy wydaje się niewielki: 0,44% ale kwotowo to 1/3 zysków banków, dla niektórych banków - niemal cały zysk. Takie działanie bez podwyżek zahamowałoby akcję kredytową, a i z podwyżkami ryzykujemy obniżeniem PKB - a to oznacza mniej wpływów podatków. Kredyt to pewnego rodzaju lewar, który trudno rekompensować gotówką z programu 500+. Bilans jest ujemny.

 
1 , 2
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.