Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Wpisy z tagiem: emerytury

piątek, 30 grudnia 2016
Miałem b. interesującą dyskusję na temat: czy obecny rząd wspiera emerytów i czy ich status się poprawi? Moje stanowisko jest zdecydowanie negatywne, ale o tym za chwilę. Przytoczę też kilka liczb, które można znaleźć np. tutaj.

Argumenty ZA. Najważniejszy argument za jaki padł, to podwyżka emerytury minimalnej. Niestety, mój dyskutant zdaje się nie wiedzieć, że emerytury tej wysokości pobiera w ZUS ok 149 tys. osób (a 250 tys. mniej niż 1000zł). W skali ogółu emerytów - ponad 7 mln w ZUS - to niewielka liczba. W KRUS sytuacja jest nieco inna, bo ok. 36% emerytur jest poniżej 1000zł - czyli większe grono osób skorzysta. Jednak sumując ZUS i KRUS - mniej niż 10% osób zyska ok. 100zł. To dużo dla nich, ale czy dużo, by przeżyć? Trudno nazwać to poprawą statusu całej grupy.
Drugi argument, to podwyżka kwoty minimalnej. Argument mocno chybiony, bo osoby z emeryturą minimalną nie skorzystają na tym nic! Dopiero osoby z wypłatami poniżej minimalnej coś mogą uszczknąć. I tu zła wiadomość: takich osób jest coraz więcej. W ostatnich latach, za sprawą nowego systemu, liczba takich osób wyniosła 76 tys.
Kolejny argument to ustawa o darmowych lekach. Jest to dość szeroko dyskutowana zmiana. Moi rodzinni seniorzy stwierdzili, że nie odczuwają specjalnie ulgi z tego tytułu: albo mają leki nie objęte ustawą, albo tylko niektóre, zaś pozostałe zdrożały. W dodatku nie wszyscy skończyli 75 lat, warunek zwolnienia. Jest to na razie trudno mierzalny efekt i zdecydowanie nie satysfakcjonujący wszystkich, a raczej adresowany do wąskiej grupy.

Argumenty PRZECIW. Liczba osób, które nie mają nawet najniższej emerytury rosła i dalej będzie rosnąć. To nie rozwiązany problem, który jest pochodną licznej grupy osób pracujących na umowach lub nie pracujących wcale. Prognozuje się dalszy wzrost liczności tej grupy, nawet do kilkuset tysięcy. To nie świadczy o tym, by status średniego emeryta miał się poprawić!
Program 500+, ale i jednorazowa podwyżka płacy minimalnej wpływa i będzie wpływać na mniejszą skłonność do pracy i wyższe koszty pracy. A to napędzie, przynajmniej przejściowo, inflację i podbije ceny. Te ceny będą znośne dla pracujących, ale uderzą szczególnie mocno emerytów, którzy otrzymają mizerną podwyżkę emerytur w 2017 r. (0,75%, min. 10 zł). Inflacja uderzy w emerytów w nadchodzącym roku mocniej.
W planach jest zmiana prawa farmaceutycznego: ograniczenie liczby aptek. To oznacza ograniczenie konkurencji, co siłą rzeczy wpłynie na ceny leków. Naczelna Izba Aptekarska nie ukrywa, że chce ograniczenia konkurencji. Wydaje się, że wśród obecnej władzy zyskała lobby, które bardziej martwi się o biednych aptekarzy niż o ich klientów.
Ostatni argument, którego wiele osób w ogóle nie czuje: nowy system emerytalny, oparty o składki, w połączeniu z niższym wiekiem emerytalnym skutkować będzie o wiele niższymi wypłatami emerytur. Może to uratuje ZUS, bo na pewno nie jego klientów. To mogą być marne kwoty, rzędu 30-40% ostatniej wypłaty w pracy.

Żadna strona w dyskusji nie wysunęła argumentów o wpływie likwidacji OFE na emerytury, ale w perspektywie tego roku nie ma to znaczenia. Uważam, że likwidacja OFE spowoduje konsumpcję zasobów kosztem przyszłych emerytów.

Podsumowując: nieco lepszy status najuboższej grupy emerytów nie napawa optymizmem wobec strat, jakich doznaje większość z powodu uderzenia inflacji i niekorzystnych zmian w prawie. Moim skromnym zdaniem emeryci w długofalowej polityce są skazani na zagładę, a unicestwienie OFE nic nie pomoże, a nawet zwiększa ryzyka na przyszłość. Lata świetlne dzieli nas od krajów Skandynawii, gdzie kapitał emerytów jest namacalny, realny i napawa optymizmem. U nas ludzie wierzą w ZUS, jednocześnie unikają płacenia składek. Wkrótce dojdzie do konfrontacji z brutalną rzeczywistością.

poniedziałek, 04 lipca 2016
Dzisiejsza wizja końca OFE to dość duże zaskoczenie, więc może zacznę od końca. Oto wieczorna TVPis przedstawia "reformę" jako wielką radosną zmianę, krok dziejowy naprzód, zaś krytycy, tacy jak Ryszard Petru, to narzekacze, przeszkadzacze i generalnie głupki.

W takim układzie spróbuję wyłowić sens zmiany i kłamstwa, jakie padły przez te parę dni. Po wystąpieniu prezesa Kaczyńskiego nie było jasne, co stanie się ze środkami w OFE, ale wiadomo było, że "coś". Mówiono o nacjonalizacji. Jeszcze w porannym serwisie money.pl napisano, że 105 mld zł zostanie rozdzielone każdemu, po równo, około 6,3tys. zł Późniejsze relacje już tak tego nie precyzowały, jako że plan w tym punkcie nie jest jasny; poprawiono, że będzie to "średnio" 6,3 tys. zł. Gdyby było jak twierdził money.pl, byłaby to największa juma w historii 4 RP, bo wiele osób zgromadziło o wiele więcej pieniędzy, inni zaś wcale.

Kaczyński wpierw stwierdził, że [plan] "odnosi się do tego, co zrobić z tymi pieniędzmi, które zostały w OFE, które dzisiaj w gruncie rzeczy tracą na wartości, a które mogą być podstawą nowych ważnych przedsięwzięć, które będą budowały siłę naszej polityki gospodarczej, ale będą też wspierały milion polskich gospodarstw domowych". Tracą na wartości? To duże uproszczenie. Akcje potaniały, owszem, ale za sprawą polityków polskich i zagranicznych. To nieprawda, że OFE cały czas traciły i muszą tracić na wartości. Spółki, które wybrało OFE, pracują, rozwijają się i przynoszą dywidendy, jak Kęty. Niekiedy wychodzą na prostą po wielu latach, jak GTC. Można dyskutować o tym, czy OFE dokonują dobrych wyborów, ale nie da się obronić tezy, że nic nie robią jako akcjonariusze. I te pieniądze JUŻ są podstawą przedsięwzięć, już pracują. Wpieranie w ludzi, że jest inaczej, jest kłamstwem.

Morawiecki w swojej prezentacji twierdzi, że obecny model OFE nie ma uzasadnienia (slajd 25). Z czapy wyjęty wykres pokazuje, że transfery do OFE maleją. W praktyce nie ma mądrych, którzy są to w stanie przewidzieć: transfery zależą od szeregu czynników, wpłat kolejnego pokolenia i zyskowności inwestycji. Rządowi nie podoba się też, że OFE inwestuje poza granicami (slajd 26) - tymczasem jest to dywersyfikacja, która może pomóc emerytom. I ponownie pokazane jest, że rząd ma chrapkę na 35 mld, jakie fundusze trzymają poza akcjami, aby mieć jako taką płynność. I to chce zabrać PiSdokracja, w zamian, jak się zdaje, nie dając nic (slajd nic nie proponuje). Czyli juma murowana.

Pozostałe 105 mld ma być w TFI, jakie powstaną po przekształceniu OFE. Ciekaw jestem, na jakich zasadach i kto będzie nimi kierował - może ludzie prezesa? To, jak środki zostaną przeniesione, pozostaje niewiadomą.

Morawiecki chce zepsuć IKE. Slajd 27 mówi: "Konieczność modyfikacji IKE np. poprzez obowiązek wykupu za co najmniej 75% środków w IKE emerytury okresowej lub dożywotniej z możliwością 25% wypłata jednorazowa (analogicznie do IPK) ". To jest zmiana umowy i zamach na IKE, jakie znamy. Już nie gromadzimy środków sami, by sami je spożytkować kiedy mamy ochotę, ale zostaniemy zmuszeni do oddania pieniędzy ubezpieczycielom, którzy wymyślą trefne "emerytury". Nie dajcie się nabrać na ten numer i nie zgadzajcie się na zmiany w IKE. To droga do kolejnej jumy.

Pozostała część prezentacji to jedna wielka fanfaronada i marketing nowych bytów o nazwach takich jak: pracownicze plany kapitałowe i Polski Fundusz Rozwoju (rządu). W skrócie chodzi o to, by oddać kilka procent z pensji na pomysły rządu i ich finansowanie, w zamian za obietnice palm, wysp szczęśliwych i innych symboli, jakie znamy z poprzedniej reformy. Pan Morawiecki twierdzi, że jeszcze nie wie w co, ale zainwestuje pieniądze lepiej niż specjaliści z OFE i nie wiadomo jak, ale to będą wielkie i ważne przedsięwzięcia, a nie jakieś głupie giełdowe firmy, w których pracuje tysiące osób od wielu lat. Czyli kolejna juma w planach. Padają też kolejne zachęty fiskalne, niezbyt szczodre, tak jakby te z IKE i IKZE były do kasacji ("uproszczenie" systemu). Dziękuję, ale jak widać, z zachętami trzeba bardzo uważać, by nas nie okradli.

Ryszard Petru, mówiąc o bolszewizacji, zdaje się wiele nie mylić. Znaczną część pieniędzy na przejąć rząd i nic nie da w zamian. Chce więcej za to zabrać i zmusić ludzi do dalszego trwonienia kasy. Już dziś zapewne wiele osób się zastanowi, czy nie skorzystać z oferty ZUS i okna transferowego (jest otwarte do końca tego miesiąca, kolejne za cztery lata! czyli nigdy). Być może o taką reakcję właśnie chodzi - skoro 25% ma zniknąć w rezerwie i nie wiadomo ile pozostanie w OFE-TFI. A jak Wy uważacie?

sobota, 02 lipca 2016
Właśnie przed paroma dniami dostałem kolejną informację z ZUS o moich składkach emerytalnych. ZUS przy okazji informuje o hipotetycznej emeryturze z pierwszego filaru. Porównałem tegoroczne dane z danymi sprzed 6 lat - są spore różnice. Dlaczego?

ZUS oblicza hipotetyczna emeryturę w dwóch wariantach: na podstawie zebranej obecnie składki oraz w wariancie kontynuowania pracy do emerytury - czyli zakładając dalsze wpłaty składek. W obu wariantach będzie liczyła się średnia składka oraz wiek klienta, ale wpływ na obliczenia jest ciut inny. Ważny wpływ mają nie tylko dotychczas wpłacone składki, ale i wiek przejścia na emeryturę.

Pierwszy wariant to jakby założenie, że już nic nie wpłacamy do ZUS i czekamy do wieku emerytalnego, a następnie dostajemy emeryturę. Jaką? Ano podzielono po prostu zebraną kwotę przez dalsze statystyczne trwanie życia. W 2010 roku dla panów wiek emerytalny to 65 lat, a przewidywany dalszy czas życia 205 miesięcy. Dla pań - 60 lat i 247,5 miesiąca.

Nic dziwnego, że np. w 2016 roku dostałem pismo ze znacznie większą kwotą emerytury: przez ten czas wpłaciłem masę składek, podniesiono wiek emerytalny, a co za tym idzie - skróciła się przewidywana długość czasu życie emeryta 67-letniego (201,1 - i tak więcej niż 6 lat wcześniej). Co ciekawe, dla pań nowy wiek emerytalny zależy w większym stopniu od wieku obecnie. Moja składka już wystarcza na emeryturę w średniej wysokości. Niby fajnie, ale czy może być lepiej?

Drugi wariant bierze pod uwagę dalsze wpłacanie składek emerytalnych na poziomie dotychczasowej średniej aż do emerytury. I znowu, ponieważ podniesiono wiek emerytalny - to hipotetyczna emerytura wzrosła. Drugim czynnikiem podnoszącym emeryturę są zarobki: gdy rosną, to powoli rośnie i średnia. Dlatego młodzi ludzie, z niskimi zarobkami, mają niską przewidywaną emeryturę, a potem to się zmienia i liczby rosną. Ja już młody nie jestem, więc wzrost płacy ma u mnie niewielkie znaczenie. Przyjemnie jest jednak pomyśleć, że kwota ta jeszcze może wzrosnąć, bo płace średnio rosną.

To, czego obliczenia ZUS nie biorą pod uwagę, to czynniki takie jak: szansa na wzrost płac (a rząd chce podwyższać płace minimalne), waloryzacja składek w przyszłości, ryzyko bezrobocia, możliwość zmiany wieku emerytalnego. Dwa pierwsze sprawiają, że emerytury mogą wzrosnąć i ZUS nie musi straszyć nas liczbami. Dwa pozostałe mogą jednak sprawić, że liczby z tegorocznego pisma będą wersją optymistyczną ;-). ZUS nie podaje też emerytury z pozostałych filarów - ich obliczenie nie dotyczy.

Dla osób w wieku powyżej 55 lat ZUS wylicza też, co stanie się, jeśli będą pracować dłużej o rok, 2,3,4,5. I to na pewno działa na wyobraźnię. Warto pracować nieco dłużej, ale warto też pomyśleć o oszczędzaniu poza systemem. Tegoroczne pismo zachęciło mnie, by zainteresować się IKE/IKZE, wznowić wpłaty, przeanalizować zyski. Bo ZUS, szczególnie osobom nie pracującym na etacie, dużo nie zaoferuje.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Wiele osób w w Polsce uważa, że zachodnie systemy emerytalne to sam cud, miód i orzeszki ;) . Jeśli spojrzeć na szczegóły, okazuje się być mniej cudownie, ale za to rozsądnie. Dobrym przykładem jest system brytyjski.

Jak myślicie, ile miesięcznie otrzymuje emeryt tak bogatego kraju, a zarazem znacznie droższego? Odpowiednik 1000 euro ? Więcej?  Obecnie jest to ... policzmy ... niecałe 116 funtów tygodniowo po spełnieniu podstawowych warunków...  4 tygodnie 2 dni w miesiącu... niecałe £500  przeliczamy po kursach - w zależności od nich otrzymujemy wahania wokół około 680 euro. Nie ma szału jak na europejskie ceny. Nic więc dziwnego, że ta kwota podstawowej emerytury - niezależna od składki! - motywuje ludzi do odkładania pieniędzy albo w prywatnych funduszach albo w dodatkowych ubezpieczeniach: Personal Pension (prywatna) i Company Pension (emerytura firmowa). Istnieje też możliwość otrzymania dodatkowej emerytury np. dla osoby sprawującej opiekę nad niepełnosprawnymi. Generalnie to jest kraj z prostym, płaskim systemem emerytalnym, niskimi wypłatami, i nikt z tego powodu nie wieszczy katastrofy! Chcesz dostać więcej - oszczędzaj.

Ale oto w 2016 nadejdzie zmiana w systemie - emerytura będzie zależna od lat opłacania ubezpieczenia, z minimum równym 10 lat i maksimum 35 lat. Kwota wypłaty będzie proporcjonalna do wypracowanych lat, dla maksimum będzie to kwota przynajmniej 151,25 - ile dokładnie dowiemy się jesienią tego roku. Wyjątek - jeśli nawet ktoś pracował krócej niż 10 lat w UK, ale dodatkowe lata przepracował w innym kraju obszaru europejskiego, może się kwalifikować do wypłaty za lata pracy w W.Brytanii. Na nową emeryturę będą mogły przejść osoby ze starego systemu, ale nie odwrotnie. O kalkulacjach i szczegółach więcej informacji tutaj

niedziela, 08 marca 2015
Pokolenie powojennego boomu odchodzi powoli w niebyt i ta okoliczność została zauważona. Problem spadków po osobach zmarłych bez spadkobierców (albo majątku, o którym spadkobiercy nie wiedzą) poruszałem kilkakrotnie. Obecnie taki majątek przejmuje albo gmina (zwykle nieruchomości) albo banki (prawo bankowe daje taką możliwość po 10 latach).

Ale oto nadchodzi projekt ustawy: notatka tutaj. Państwo chce się pożywić, i czemu nie, przy okazji może spadkobiercy odnajdą spadek. Ale banki stracą i dlatego awanturują się . Najwięcej do stracenia mają "stare" duże banki jak Pekao, PKO.

Trzeba przyznać, że te pieniądze bardzo by pomogły i ludziom i Państwu. Banki i tak wkrótce zarobią na emerytach wpychając ich do hipotek odwróconych. Poziom emerytur w Polsce nie pozostawia złudzeń: będzie źle, więc chętni się znajdą. Może to też wpędzić rynek nieruchomości w dalszy trend spadkowy (kto che płacić długi zmarłych?), tym bardziej, że pokolenie wyżu demograficznego 80' zostało już w kredyty obute po uszy. A tu bach, jeszcze spadek z długiem...

Możemy się także spodziewać ciągłych kolejek u lekarzy i dalszego bogacenia się tej kasty zawodowej. Ubywać będzie generalnie rąk do pracy, wiec usługi będą drożeć, a pokolenie pracowników stanie się bardziej majętne. Pokolenie to, mając już zaspokojone potrzeby mieszkaniowe, często w drodze dziedziczenia, a dodatkowo mając niską dzietność nie stworzy już presji na produkcję mieszkaniową. Do czasu, aż dojdzie do kolejnego wyżu demograficznego.

Zdaję sobie sprawę, że to brzmi dość abstrakcyjnie w czasie, gdy wiele osób zarabia minimalną płace. wspomniane procesy będą zachodzić powoli, falami, tak jak zresztą powoli obserwuje się poprawę wskaźnika bezrobocia.

 
1 , 2 , 3
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.