Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Wpisy z tagiem: demografia

wtorek, 30 maja 2017
Zmarły Zbigniew Brzeziński uważał za kluczową rolę Ukrainy w naszej części świata, wierząc, że ona jest kluczem do potęgi lub słabości Rosji. Zerknijmy więc na trendy demograficzne Ukrainy oraz Rosji.

Ukraina w 1993 r. miała ok 52 mln mieszkańców i był to lokalny szczyt, obecnie po 24 latach oficjalnie ma 10 mln mniej. To zmiana aż o 20% ! Nieoficjalnie mówi się o kilku milionach Ukraińców poza krajem - co daje liczbę ludności zbliżoną do Polski. Prognozy dla Ukrainy mówią o dalszej depopulacji, która może obniżyć liczbę ludności do poziomów poniżej Polski, już oficjalnie.

Przyczyny depopulacji są liczne: likwidacja kopalni i zakładów przemysłowych, migracja zarobkowa, złe warunki pracy, problemy społeczne takie jak alkoholizm, czynniki kulturowe (->mody na dzieci nie ma), wojna z Rosją i utrata Krymu. Choć liczba ofiar nie sięga 10% zmiany rocznej populacji, to konflikt zbrojny chwieje i tak słabą gospodarką, tym bardziej zachęcając do migracji na Zachód, także do Polski, i utrudnia planowanie rodziny. Słabnąca gospodarka osłabia demografię, niż demograficzny osłabia konsumpcję i zaklęty krąg toczy się dalej.

Czynniki kulturowe i choroby społeczne wydają się przy tym kopią tych rosyjskich. W Rosji nadal problemem jest alkoholizm, a do tego szerzy się HIV osiągając rozmiary epidemii: w wielu regionach jest 1% nosicieli. Słabo wygląda edukacja, oczekiwana długość życia, trwałość związków. W wielu aspektach to kraj trzeciego świata. Dopóki tak jest, to oba kraje są potencjalnie słabe, choć pozycja Rosji jest lepsza dzięki imigracji i zaborowi Krymu, no i pozycji mocarstwa surowcowego. Znalazłem porównanie Rosji do Egiptu, które chciałbym przy okazji pokazać:

Rosja słabnie, Egipt rośnie, co powinno zainteresować nas inwestycją raczej w Afrykę niż w Rosję. Tyle że znam tylko jeden polski fundusz otwarty, który inwestuje w afrykańskie walory. Dodam, że dość długo ponosił straty. Dla chętnych więcej porównań demografii w tym linku. Rosyjska gospodarka, oparta o surowce, przeżywa trudne chwile, gdy świat przestawia się na elektryczne auta i energię odnawialną. I oby tak dalej.

piątek, 24 marca 2017
W TV partia rządząca bez przerwy chwali program 500+ za podniesienie ilości urodzeń nawet o 12 tys. rocznie. Ba, może i 2 tys. miesięcznie ostatnio. Mówi się o super wynikach od 7 lat, bo jest "szansa" na 400 tys. urodzeń rocznie. Szansa.

To policzmy: 400 tys. x średnio 80 lat życia = 32 mln obywateli. Spadek o jakieś 20%. I to jest ten baby boom, powód do radości? Spójrzmy na wykres z serwisu SpotData - urodzenia/m-c. Żadnego boom nie widzę. Raczej bęc.

Na twitterze z kolei kilka osób wyraziło zaskoczenie podwyższonym poziomem zgonów w styczniu tego roku. Jest to poziom 44 tys. Ja nie czuję się specjalnie zaskoczony ani nie szukałbym powodów. Wkrótce do wieczności odchodzić będą pokolenia znacznie liczniejsze niż rodzące się, poziom zgonów może przekroczyć 500-600 tys. rocznie, co średnio miesięcznie da niemal 50 tys., a w szczycie więcej. Takie miesiące jak ostatni styczeń będą przeciętne. Nic się nie stało.

Taka kolej rzeczy ma ekonomiczne następstwa. Już teraz widać, że reklamy nakierowane są na osoby starsze. Wkrótce sporo osób będzie zajmować się "zagospodarowaniem" majątku osób zmarłych. Budowanie mieszkań stanie pod znakiem zapytania. Dla wielu branż nadejdą trudne czasy

niedziela, 25 grudnia 2016
Prorządowe media wieszczą sukcesy programu 500+ w postaci większej liczby urodzeń (o 4500) oraz ciąż (nawet 14 tys. więcej). Niestety, nawet jeśli uznać to za skutek jedynie programu (co wątpliwe), to jest to efekt niewystarczający, by utrzymać demograficzny wzrost. 10 tys. urodzeń więcej to nie jest nawet 3% w skali rocznej. Do równowagi w demografii Polski potrzeba by min. ok. 15% wzrostu.

Na Lubelszczyźnie GUS odnotował spadek liczby ludności o ok, 7,5 tys. osób. To mniej więcej tyle, ile osób mieszka w Bełżycach. A właściwie mieszkało jakiś czas temu, bo według strony http://www.polskawliczbach.pl stan Bełżyc, mimo rozwoju, spadł w ciągu 14 lat do 6629 osób o ok. 450 osób. To ok. 6% mniej. A przecież to lata demograficznie jeszcze dość łagodne w skali kraju.

Prognozy z tej samej strony mówią o dalszym kurczeniu się lubelskiego. Województwo to przez 14 lat straciło 60 tyś. mieszkańców i ma stracić dwa razy tyle w kolejnym 14-leciu. Należy więc przygotować się na to, że będzie co roku znikać 2-3 Bełżyce.

niedziela, 28 sierpnia 2016
Ten wpis jest dyskusją w temacie poruszonym przez Wojtka Białka "Jak długo potrwają dobre czasy". Wojtek analizuje okresy spadku stopy bezrobocia i widzi szansę na minimum w 2018 roku, a także, że byłby to dobry prognostyk dla naszej gospodarki na wiele lat. Generalnie optymizm.

Moja szklana kula jest z innego materiału, prorokuję rzadko i gdzie mi się tam mierzyć do Wojtka. Ale zdanie mam inne, bo naczytałem się prognoz GUS.

Z tychże prognoz wynika, że będziemy się mierzyć z odpływem pracowników jeszcze po roku 2020, i będą to niebagatelne ubytki rzędu 200 tys. osób rocznie z grupy wieku produkcyjnego. Ten proces ubywania pracowników już się toczy i łącząc z innymi czynnikami (wyjazdy, rozwój kraju) tworzą rynek pracownika. Dzięki temu zjawisku mamy wzrost płac (i podatków od płac), jeszcze jako taki wzrost PKB i popytu. To przeciwwaga do demograficznego tornada, dzięki której deflacja jest jeszcze znośna, a w niektórych branżach ceny rosną.

A tornado będzie szaleć coraz mocniej i nie widać końca tej tendencji. Z prognoz GUS szacuję, że po roku 2020 trend nabierze siły (ubywa po 100 tys. osób rocznie) i już ok. roku 2025 będzie silniejszy, niż odpływ pracowników. To znaczy pracowników będzie ubywać, ale konsumentów o wiele szybciej. To oznaczałoby koniec rynku pracownika - po co mi pracownik, jak nie mam klientów? Ten proces, gdy zacznie przeważać, zadecyduje o załamaniu gospodarczym: spadek popytu, spadek cen (kto niby i za co kupi?), posucha rynku budowlanego i nieruchomości ("po co mi mieszkanie, mam po rodzicach i dziadkach"). Nie wierzę, że PKB to wytrzyma i pozostanie na plusie. Potrzebny będzie cud.

Bliskość terminów 2020-2025 sprawia, że żaden program 500+ nie powstrzyma ani braku pracowników, ani fali depopulacji. GUS rozważa, co byłoby, gdyby dzietność zdecydowanie wzrosła - katastrofa w demografii byłaby, tyle że łagodniejsza. Prognoza GUS jest pesymistyczna, gdy porówna się dane rzeczywiste za lata 2015-2016 oraz prognozy Eurostatu i ONZ. Ale to nie zmienia trendu, tylko nieco łagodzi wyrok. Możliwe więc, że rynek pracownika potrwa nawet do końca wspomnianego okresu.

poniedziałek, 25 lipca 2016
Na początek - fragment audycji TV z udziałem nieocenionej dziennikarki p. Rybińskiej.

Czy można wierzyć w to, że Merkel zgotowała swoim rodakom problemy tylko z głupoty albo z powodu chęci niesienia bratniej pomocy, na przekór historycznym skojarzeniom z nazizmem, by wykazać się altruizmem porównywalnym z mesjańską misją ratunkową?

Ja w to nie wierzę. P. Aleksandra słusznie zauważyła, że państwa mają swoje interesy, których pilnują. Jaki interes mają Niemcy?

Niemcy mają kłopot taki jak znaczna część Europy, ale groźny o tyle, że to duża gospodarka. Kłopot o nazwie: demografia.

Obrazki powyżej to struktura demograficzna z 2010 r. i prognozy na lata kolejne. Minęło 6 lat od 2010 r., więc wykres należy nieco przesunąć. Mamy grupę ok. 75-latków, ludzi, którzy rodzili się za czasów sukcesu III Rzeszy, liczną grupę 50-latków - obecna siła napędowa gospodarki i... coraz większe spadki w demografii młodych pokoleń. Kiedy pokolenie 50-latów zestarzeje się, kto ich zastąpi? Co stanie się z PKB, produkcją Niemiec? To są pryncypialne problemy Niemców. Wyobrażam sobie, że grupa "doradców" rządowych wymyśliła, by sprowadzić emigrantów i zasilić nimi rynek pracy, gospodarkę. Zobaczyli szansę w sytuacji w Syrii na wielki zastrzyk demograficzny. Skalkulowali, że ten exodus przyniesie odpowiednio dużo młodych, silnych, niewykształconych pracowników. Uznali, że ryzyko, choć duże, warto podjąć, by uniknąć gorszej katastrofy. Sytuacja pokazuje, że niedoszacowali wielu problemów, czy ratowanie gospodarki jest priorytetem nad ratowaniem tożsamości?

Nasz rząd formalnie nie robi nic takiego, poza programem 500+, który jest drogi, a skuteczność demograficzną odczujemy najprędzej po roku. Wiele osób zauważa tez rosnąca grupę Ukraińców pracujących w Polsce. To wszystko jednak za późno, za mało. Nasza katastrofa już się zaczęła.

 
1 , 2
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.