Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Wpisy z tagiem: szkoła

poniedziałek, 01 września 2014
W szkołach nie brakuje zdarzeń o przestępczym charakterze: wymuszenia, pobicia, znęcanie się, kradzieże. Policja o tym wie, prowadzi statystyki i liczyła na efekty programu "Bezpieczna i przyjazna szkoła"

Na program "Bezpieczna i przyjazna szkoła" wywalono w latach 2008-2011 ponad 60 mln zł i nie osiągnięto nic - mówi o tym ten raport, nie pozostawiając suchej nitki na podstawowych założeniach programu.

Dziś w szkole, w której byłem, inspektor policji poinformował, że środki z programu wydano w dużej mierze na kampanię reklamową "Sześciolatki w szkole" oraz dożywianie. Nie wiem, czy to prawda. Pewne jest, że kampania pochłonęła 5 mln i była totalną ściemą dla rodziców. Więcej o niej np. tutaj. Ściema skonstruowana po to, by wypchnąć dzieciaki na rynek pracy wcześniej, by zaoszczędzić na przedszkolach (przecież nie obniżono wieku przedszkolnego -> będzie więc mniej grup przedszkolnych, gdy sześciolatki pójdą do szkół). Dla pracowników przedszkoli oznacza to redukcję etatów rzędu 25%. Tak się 'zapewnia' miejsca w przedszkolach moi drodzy.

A co z bezpieczeństwem? Jest kicha i program to kicha, ale mądrzy inaczej dalej pakują kasę..

piątek, 02 maja 2014
Jest sporo wrzawy na temat nowego, darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów. Przede wszzystkim dlatego, że to pierwsza taka inicjatywa. W tym miejscu pragnę przypomnieć, że pomysł darmowego podręcznika pojawił się u mnie na blogu w 2005 roku .

Wrzawa pochodzi głównie stąd, że mnóstwo osób poczuło, że ich interes jest zagrożony. Księgarnie, wydawcy, nawet autorzy. Pojawia się wiec fala krytyki, biadolenie na brak wyboru i straszenie upadkiem księgarni. Brakuje za prostego obliczenia, jaki koszt ponosimy kupując obecnie podręczniki i jakie osiągniemy oszczędności.

No to policzmy: 400 000 dzieci na rok. 130 zł kosztuje komplet, z czego podręczniki powiedzmy 70zł. To daje 28 mln. Rząd poniósł koszt podręcznika rzedu 1 mln. 27 mln pozostaje w kieszeni. Kto jest za ? Dodajmy do tego zachętę do posiadania dzieci związaną z obniżeniem kosztu kształcenia!

Zwolennikom wyboru proponuję pisanie alteratywnych darmowych podręczników.

wtorek, 05 marca 2013
Chciałbym osobiście zaprotestować przeciwko kampaniom medialnym piorącym mózgi, by wmówić podatnikom za ich pieniądze, że dzieci w wieku 6 lat nalezy wpychać do szkół.

Obecnie już siedmiolatki od pierwszego zetknięcia ze szkoła są bardzo obciążane nauką i pracami zadawanymi do domu. Odbiera im się dzieciństwo i zabawę, a ta jest najlepszą drogą do nauki.

Obecne działania ministerstwa edukacji (szkoły i przedszkola dla coraz młodszych dzieci) mają de facto jedynie skrócić okres przygotowania głupich roboli do fabryk UE.

Akcja Ratujmy Maluchy ma swoją stronę, zachęca do referendum, które może wybronić dzieci.

sobota, 08 września 2012
W radiowej Trójce, której słucham rano, w ciągu tygodnia trwała dyskusja na temat kształcenia i szkół - głównie wokół produkowania humanistów, w części bezrobotnych lub pracujących w innych zawodach. A dyskusja wokół programu szkoły od lat jest dość szeroka i pozwolę sobie również na kilka uwag oraz ekonomiczne konotacje.

Zacznijmy od programu szkół. Obecnie jest on nakierowany na zdobycie wiedzy koniecznej do zaliczenia testów, które umożliwiają dostanie się do kolejnych stopni edukacji. Taka edukacja dla edukacji. Nie wątpię, że wiedza jest cenna, ale obranie kursu na testy oznacza zanik umiejętności praktycznych. Efekt końcowy - milion magistrów zarabia mniej niż dobry rzemieślnik. Ba, wiedza szkolna w zetknięciu z rzeczywistością dalej wydaje się tępym narzędziem. Setki maturzystów z angielskiego boi się wydukać parę zdań będąc zagranicą. Potrafią - nie chcą, albo nie wierzą w siebie.

Już jakiś czas temu zlikwidowano zawodówki, co sprawia, że dobry rzemieślnik, czyli praktyk, jest na wagę złota! A zlikwidowano je, bo władza lepiej wiedziała, co jest potrzebne narodowi, który garnął się tłumnie na studia. Wiele osób wierzyło, że bez papierka z uczelni nie ma przyszłości. Władza zamiast redukować ilość szkół tam, gdzie było ich dużo, a tworzyć tam, gdzie jest popyt, wylała dziecko z kąpielą i usunęła zawodówki z planu oświaty. Już teraz brakuje niektórych specjalności. I w obecnej dyskusji padła propozycja ponownego zagrania tego typu: ograniczmy studia pedagogiczne, bo jest za dużo nauczycieli. Albo humanistyczne ogółem. A jest akurat nauczycieli za dużo. Ale jeśli są chętni, mimo fatalnego rynku pracy, to znaczy że ludzie chcą wykonywać ten zawód lub zdobyć wiedzę z tego zakresu; są tez ludzie z powołaniem. Ograniczenie za jakiś czas może odbić się czkawką: brak nauczycieli. To może być katastrofa i to bardzo kosztowna. A lepiej to zostawić w spokoju - pan rynek i tak to wszystko ureguluje. Dajcie ludziom realizować swoje talenty. Dbajmy o talenty!

Polityka mieszania się i regulowania celem "uszczęśliwiania" do niczego nie prowadzi. To samo można powiedzieć do siebie, gdy człowiek próbuje być kimś, kim nie jest, bo wydaje mu się, że będzie mu lepiej. Kolega został mechanikiem, ma fajne auto, to ja też. Myślenie chciwością kiepsko się może skończyć. Lepiej być sobą i pogodzić się z własnymi ograniczeniami, ale i zaakceptować swoje talenty. Nic nie dzieje się przypadkiem.

Tak chyba zrobili nasi paraolimpijczycy - mimo utrudnień, słabego dofinansowania i zdecydowanie niesprzyjającej sytuacji życiowej. Gratulacje!

czwartek, 05 lipca 2012
W kasach gmin pusto, wiec zaczęło się szukanie cięć i padło na nauczycieli. A tym ostatnio rząd dawał podwyżki, więc powstał niejako wewnętrzny konflikt: jak tu zabrać, jak się właśnie dało>? Kto daje i odbiera.... ten zwalnia. Bez pardonu.

Najważniejsze uzasadnienie samorządów na zwolnienia to niż demograficzny. Jest to powód tylko częściowo prawdziwy. Choć sytuacja demograficzna jest gorsza niż 10 czy 5 lat temu, to wydaje się, że tendencja została zahamowana. To jeszcze nie boom, ale już nie swobodny spadek. Wystarczy spojrzeć na str. 10-11 ostatniego spisu demograficznego. Grupa wiekowa 0-4 jest liczniejsza niż 5-9. Co dalej - zobaczymy, jednak likwidowanie szkół podstawowych to pomysł bardzo ryzykowny. Szkołę łatwo się likwiduje, trudno zakłada. Demografia daje jednak nadzieję, że niekorzystne dla nauczycieli tendencje wygasają.

Najłatwiej się zwalnia pracowników. Oto lista piguł informacyjnych o zwolnieniach nauczycieli w regionach :
Małopolska
Mazowsze
Lubuskie
Warminsko-mazurskie
kujawsko-pomorskie
Pomorskie
Podlaskie
Dolnośląskie
Śląskie
Łódzkie
Opolskie
Lubelskie
Zachodniopomorskie
Podkarpackie
Wielkopolska

Buńczuczna pewność gmin o załamaniu demografii aż razi. Widać tez, że to biedne, a nie bogate miasta zwalniają więcej. Pada nawet opinia: Jej zdaniem na terenach wiejskich do problemu niżu demograficznego dochodzi proces wyludniania się tych terenów. „Wiele osób wyjeżdża w poszukiwaniu pracy często za granicę, i zabierają dzieci, które tam będą chodzić do szkół” Ale nie da się ukryć wielkiej chęci cięcia kosztów:Władze Radomia tłumaczą konieczność redukcji etatów w oświacie niżem demograficznym. [...] Wydział oświaty Urzędu Miejskiego w Radomiu planuje np. tworzenie mniejszej liczby oddziałów klas pierwszych i zwiększanie liczby uczniów w klasach. Według rzeczniczki prezydenta, np. pierwsze klasy szkoły podstawowej mają od nowego roku szkolnego liczyć 30 uczniów, a czwarte – 34; zwykle w tych klasach uczyło się dwadzieścia parę osób. No tak, zwala się na demografię winę i ładuje do klas ile wlezie uczniów. Radomiaki, upchajcie więcej, da się!

Ze smaczków: nie brakuje mądrali zrzucających winę na dyrektorów: ...Maciej Milewicz z biura prasowego Prezydenta Poznania. Miasto nie przewiduje programu pomocy dla nauczycieli, którzy stracili pracę. ”Pamiętajmy, że to nie miasto zwalnia nauczycieli tylko dyrektorzy poszczególnych szkół” – dodał Milewicz.. Milewicz, dyrektorzy już cię kochają. Renata Kochanowicz z przemyskiego magistratu zapytana, czy samorząd planuje jakieś kursy czy warsztaty dla zwolnionych nauczycieli w celu zdobycia przez nich nowych umiejętności odpowiedziała, że w budżecie miasta nie ma na cel środków. Są jednak tacy, co widzą zwolnionych nauczycieli w ... fabryce. Po to studiowali, prawda.

Wychodzi na jaw też kumoterstwo i ręczne sterowanie: zatrudniamy tych, co nam się podoba, a nie dobrych nauczycieli Dyrektorzy szkół zwrócili uwagę na jeszcze jeden problem. Choć to oni decydują o ewentualnym zwolnieniu nauczyciela, to zdarza się, że to wójt czy burmistrz "ma ostatnie słowo". Jak mówią, "są z ich strony naciski, by kogoś zwolnić, a na jego miejsce zatrudnić inną osobę". Te informacje potwierdzili związkowcy z ZNP. Młynarski przyznał, że często "organy prowadzące szkoły ingerują za daleko w ich reorganizację". "To dyrektor jest pracodawcą dla pracownika i nie ma możliwości, aby w kwestie zatrudnienia ingerował wójt czy burmistrz" - powiedział. Negatywnych skutków dla dzieci jest zresztą więcej: ...powiedziała PAP Ralska. Dodała, że niektórzy z dyrektorów pod presją samorządu podejmują decyzję o zwolnieniach kadry. "Skutek jest taki, że zagraża to bezpieczeństwu dzieci. To nauczyciel i pośrednio dyrektor, a nie prezydent miasta, odpowiada, gdy w szkole wydarzy się wypadek. I nie ma się co dziwić obawom rodziców przed posłaniem dzieci do szkół, które mają bardzo liczne oddziały" - dodała.

Jeden z kolejnych pomysłów to likwidacja kuchni w szkołach i zlecenie kateringu firmom zewnętrznym. Gotowanie nie tylko kosztuje, ale wymaga etatów - czyżby gminy do tego dopłacały? nie wiem. Wiem za to, że gotowanie samemu jest najtańsze. Oczywiście za katering zapłacą rodzice.

Walka z nauczycielami jest zakrojona dość szeroko, samorządy chcą zmian w Karcie Nauczyciela. Chodzi tylko o kasę, nie wierzcie w nic innego. 2 godziny więcej pensum, jakie proponują, to oszczędność na nauczycielach ok. 10% pensji. Mniejszy urlop to darmowe opiekunki. A może być jeszcze ciężej, bo szkoły publiczne przekształca się w szkoły stowarzyszeń, gdzie zapisy Karty nie działają. Odebrać ludziom prawa na maksa, taki jest kierunek. A efekt końcowy dotknie i dzieci, i rodziców.

Gminy też straszą obniżeniem jakości nauczania przez zapisy w Karcie Nauczyciela. To dość idiotyczna opinia. Za to Kurator podkreślił, że wprowadzana nowa podstawa programowa nie jest główną przyczyną zwolnień nauczycieli.. Panie kuratorze, nowa podstawa czy obecna to i tak wielka kupa, w którą wdepną nasze dzieci, niestety.

| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.