Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Wpisy z tagiem: OFE

poniedziałek, 15 maja 2017
Niedawno na blogu Trystero wszedłem w dyskusję na ww. temat. Mój dyskutant uważał, że ZUS, jak i obligacje państwowe, chronią przed inflacją - a inne produkty nie, gdyż warunki wpisane w umowę (w ZUS: rewaloryzacji emerytur) to zapewniają.

Jako przykład wytypowany został okres 2005-2015. Sprawdziłem dane: 10 lat, do początku 2015 roku, dało inflację łącznie około 27%, oficjalnie. W tym czasie emerytura w ZUS została zrewaloryzowana w zależności od jej wysokości. Dla średniej emerytury z roku 2005 było to około 49% jak policzyłem na piechotę, opierając się o wykaz podwyżek, który nie był jednak przejrzysty. W tym okresie były waloryzacja kwotowe i to one są przyczyną trudności w liczeniu. Lepiej uposażeni emeryci mieli mniejszą podwyżkę procentowo (nawet poniżej 45%), biedniejsi - większą procentowo.

Niby inflacja została pokonana, ale można by się zastanawiać, na ile oficjalna inflacja oddaje koszyk potrzeb emeryta. Mój, pracownika, na pewno nie, bo ani podwyżka cen mieszkań, ani aut, ani nawet części żywności nie była tak niska. Ponadto poziom inflacji pokonało złoto, atrakcyjniejsze lokaty, znaczna część krajowych funduszy TFI - zobacz mój wpis na ten temat. Mimo że żaden z tych walorów inflacji nie ma wpisanej w warunki zakupu - to jednak ją w tym okresie pokonał. Wyczyn ZUS nie był jakiś niezwykły czy trudny do powtórzenia. Portfel emerytów specjalnie się nie poprawił, choć i nie pogorszył szczególnie w tym czasie.

Jest też druga strona podwyżek emerytur ZUS. Skąd się wzięły pieniądze? Przecież ZUS pieniędzy nie ma, straszy dziurą budżetową. Otóż, jak liczył na szybko Grzegorz Zalewski, podwyżki składek emerytalnych w tym okresie wyniosły ok.94%. Prawie dwukrotny wzrost opłat - to źródło finansowania. Tak ZUS "chroni" przed inflacją, że podwyższa opłaty o wiele szybciej od niej. Chroni nas przed pieniędzmi ;-) ZUS niczego nie inwestuje, chroni jedynie swoją egzystencję i mechanizmy systemu, czyni to kosztem pozostałych Polaków, re-dystrybuując pieniądze.

Właściwie mamy do czynienia z usankcjonowaną piramidą finansową, na którą jest społeczne przyzwolenie (do czasu). To właśnie ZUS, a nie OFE jest bardziej zbliżone konstrukcją do piramid. Odwrotny pogląd wyraża chyba tylko jedna ekonomistka - jest w tym temacie równie ekscentryczna jak w nauczaniu magii była Dolores Umbridge z cyklu o Harrym Potterze. I, nie wiadomo dlaczego, równie sprawnie odwraca kota ogonem.

Powiem więcej: ZUS wraz ze swoją dziurą w sytuacji demograficznej klapy jest proinflacyjny. Rząd chętnie podwyższa płace minimalne, mając świadomość, że wpłynie to na składki ZUS, co nakręca ceny, co znowu powoduje wzrost emerytur. Dzieje się to z pewnym opóźnieniem, więc emeryt jako ostatni w łańcuchu i tak na tym nie zyska, a tracą przedsiębiorcy i oszczędzający. To działa tak jak długo system wytrzyma, w nadziei na odwrócenie trendu demograficznego oraz wzrost gospodarczy, a teraz także w oczekiwaniu na emerytury quasi-kapitałowe.Bo oto już wkrótce kolejne pokolenia mają dostawać emerytury o wiele bardziej zależne od składek. Co jest sprawiedliwe, ale wymaga lat pracy i wpłat tychże składek, a to już u nas nie jest w modzie. Nowe emerytury mogą spowodować szok i sprzeciw, oskarżenia, narzekanie, że nowy system zły. Będzie szereg powodów, by go obalić, choć jest oparty o twarde liczby. Chciałby tego pewnie i prezes Kaczyński, i wiele osób pamiętających socjalizm - ten trend jest mocny.

Jakoś przy tym ucichły głosy na temat zwrotu z inwestycji OFE, który w latach 2012-2016 był słaby. Dziś, dzięki giełdzie, stopa zwrotu OFE za ostatni rok to kilkanaście procent. I teraz głosy krytyki ucichły; może pojawią się obrońcy?

poniedziałek, 04 lipca 2016
Dzisiejsza wizja końca OFE to dość duże zaskoczenie, więc może zacznę od końca. Oto wieczorna TVPis przedstawia "reformę" jako wielką radosną zmianę, krok dziejowy naprzód, zaś krytycy, tacy jak Ryszard Petru, to narzekacze, przeszkadzacze i generalnie głupki.

W takim układzie spróbuję wyłowić sens zmiany i kłamstwa, jakie padły przez te parę dni. Po wystąpieniu prezesa Kaczyńskiego nie było jasne, co stanie się ze środkami w OFE, ale wiadomo było, że "coś". Mówiono o nacjonalizacji. Jeszcze w porannym serwisie money.pl napisano, że 105 mld zł zostanie rozdzielone każdemu, po równo, około 6,3tys. zł Późniejsze relacje już tak tego nie precyzowały, jako że plan w tym punkcie nie jest jasny; poprawiono, że będzie to "średnio" 6,3 tys. zł. Gdyby było jak twierdził money.pl, byłaby to największa juma w historii 4 RP, bo wiele osób zgromadziło o wiele więcej pieniędzy, inni zaś wcale.

Kaczyński wpierw stwierdził, że [plan] "odnosi się do tego, co zrobić z tymi pieniędzmi, które zostały w OFE, które dzisiaj w gruncie rzeczy tracą na wartości, a które mogą być podstawą nowych ważnych przedsięwzięć, które będą budowały siłę naszej polityki gospodarczej, ale będą też wspierały milion polskich gospodarstw domowych". Tracą na wartości? To duże uproszczenie. Akcje potaniały, owszem, ale za sprawą polityków polskich i zagranicznych. To nieprawda, że OFE cały czas traciły i muszą tracić na wartości. Spółki, które wybrało OFE, pracują, rozwijają się i przynoszą dywidendy, jak Kęty. Niekiedy wychodzą na prostą po wielu latach, jak GTC. Można dyskutować o tym, czy OFE dokonują dobrych wyborów, ale nie da się obronić tezy, że nic nie robią jako akcjonariusze. I te pieniądze JUŻ są podstawą przedsięwzięć, już pracują. Wpieranie w ludzi, że jest inaczej, jest kłamstwem.

Morawiecki w swojej prezentacji twierdzi, że obecny model OFE nie ma uzasadnienia (slajd 25). Z czapy wyjęty wykres pokazuje, że transfery do OFE maleją. W praktyce nie ma mądrych, którzy są to w stanie przewidzieć: transfery zależą od szeregu czynników, wpłat kolejnego pokolenia i zyskowności inwestycji. Rządowi nie podoba się też, że OFE inwestuje poza granicami (slajd 26) - tymczasem jest to dywersyfikacja, która może pomóc emerytom. I ponownie pokazane jest, że rząd ma chrapkę na 35 mld, jakie fundusze trzymają poza akcjami, aby mieć jako taką płynność. I to chce zabrać PiSdokracja, w zamian, jak się zdaje, nie dając nic (slajd nic nie proponuje). Czyli juma murowana.

Pozostałe 105 mld ma być w TFI, jakie powstaną po przekształceniu OFE. Ciekaw jestem, na jakich zasadach i kto będzie nimi kierował - może ludzie prezesa? To, jak środki zostaną przeniesione, pozostaje niewiadomą.

Morawiecki chce zepsuć IKE. Slajd 27 mówi: "Konieczność modyfikacji IKE np. poprzez obowiązek wykupu za co najmniej 75% środków w IKE emerytury okresowej lub dożywotniej z możliwością 25% wypłata jednorazowa (analogicznie do IPK) ". To jest zmiana umowy i zamach na IKE, jakie znamy. Już nie gromadzimy środków sami, by sami je spożytkować kiedy mamy ochotę, ale zostaniemy zmuszeni do oddania pieniędzy ubezpieczycielom, którzy wymyślą trefne "emerytury". Nie dajcie się nabrać na ten numer i nie zgadzajcie się na zmiany w IKE. To droga do kolejnej jumy.

Pozostała część prezentacji to jedna wielka fanfaronada i marketing nowych bytów o nazwach takich jak: pracownicze plany kapitałowe i Polski Fundusz Rozwoju (rządu). W skrócie chodzi o to, by oddać kilka procent z pensji na pomysły rządu i ich finansowanie, w zamian za obietnice palm, wysp szczęśliwych i innych symboli, jakie znamy z poprzedniej reformy. Pan Morawiecki twierdzi, że jeszcze nie wie w co, ale zainwestuje pieniądze lepiej niż specjaliści z OFE i nie wiadomo jak, ale to będą wielkie i ważne przedsięwzięcia, a nie jakieś głupie giełdowe firmy, w których pracuje tysiące osób od wielu lat. Czyli kolejna juma w planach. Padają też kolejne zachęty fiskalne, niezbyt szczodre, tak jakby te z IKE i IKZE były do kasacji ("uproszczenie" systemu). Dziękuję, ale jak widać, z zachętami trzeba bardzo uważać, by nas nie okradli.

Ryszard Petru, mówiąc o bolszewizacji, zdaje się wiele nie mylić. Znaczną część pieniędzy na przejąć rząd i nic nie da w zamian. Chce więcej za to zabrać i zmusić ludzi do dalszego trwonienia kasy. Już dziś zapewne wiele osób się zastanowi, czy nie skorzystać z oferty ZUS i okna transferowego (jest otwarte do końca tego miesiąca, kolejne za cztery lata! czyli nigdy). Być może o taką reakcję właśnie chodzi - skoro 25% ma zniknąć w rezerwie i nie wiadomo ile pozostanie w OFE-TFI. A jak Wy uważacie?

niedziela, 27 kwietnia 2014
Wybrałem się do ZUS, by złożyć oświadczenie, że chce zostać członkiem sami-wiecie-kogo, zresztą konsekwentnie, skoro sam się zapisałem w 1999 i wciąż członkiem jestem. W sumie państwo łamie nasze zawarte umowy wprowadzając ten głupi wymóg składania oświadczeń. Czekam na dzień, w którym Trybunał Konstytucyjny się wypowie na ten temat. Któryś się w końcu wypowie.

Złożenie oświadczenia okazało się dziecinnie proste. Dane osobowe, adres zamieszkania, podpis - tyle trzeba napisać na druczku. Gdybym zmieniał fundusz, to jeszcze nazwę. W kolejce odniosłem wrażenie, że im mniej osób czeka, tym urzędniczki wolniej obsługują interesantów. W sumie słusznie: gdyby nie było kolejki, to ktoś by doszedł do wniosku, że część pracownic jest zbędna. A tak ZUS dalej będzie zatrudniał tysiące.

Do osobistego złożenia oświadczenia potrzebny jest dowód lub paszport. Urzędniczka go sprawdza, coś tam skanuje, dopisuje dane nieobowiązkowe (mail, telefon) i już. Ciekawe, że przy wysyłaniu oświadczenia pocztą żaden dokument nie jest potrzebny. Wolałem jednak załatwić sprawę sam, by mieć pewność, że sprawa jest załatwiona. Możliwe jest też złożenie oświadczenia przez PUE http://pue.zus.pl/, czyli platformę komunikacji z użyciem podpisu elektronicznego. O ile się go ma.

Więcej o oświadczeniu u źródła, czyli na stronie ZUS. Wzory druków tamże.

Tagi: OFE
22:45, cyfrowyja , Makro i polityka
Link Komentarze (4) »
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.