Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Oszczędzanie, gosp. domowe

czwartek, 24 maja 2018
Jeśli nie wiesz, czym jest Revolut, zobacz ten wpis.

Nowa promocja na karty Revoluta jest przeznaczona dla nowych klientów i dotyczy darmowych kart Visa. Warunki opisuje strona https://www.revolut.com/pl/promotions-terms niestety są po angielsku, około środka strony znajdziemy tytuł: 2018 FIFA World Cup™ Revolut Giveaway. Promocja łączy się z programem poleceń, dzięki któremu można wygrać bilet na mecze FIFA 2018. Szczegóły narzucają kilka obowiązków zwycięzcom, np. możliwość wystąpienia publicznie (wizerunek).

Cytuję kluczowy fragment: "When someone signs up via your personal referral link and orders a free physical Revolut Visa card by 27 May 2018 at 23.59pm we’ll enter you in a prize draw to win a trip" - jeśli ktoś zarejestruje się z linku polecającego i zamówi DARMOWĄ kartę fizyczną do 27 maja 2018 włącznie, obaj wezmą udział w losowaniu nagrody-podróży. Bo nagroda obejmuje dla obu osób bilety lotnicze do Moskwy, zakwaterowanie, bilety na mecz.

A tutaj link: LINK następnie wskazujemy telefon, otrzymujemy namiary na instalację. W razie problemów z darmowością polecam kontakt z zespołem suportu.

piątek, 27 kwietnia 2018
Revolut świętuje osiągnięcie poziomu 100 tys. klientów w Polsce - i w związku z tym fizyczne karty będą za darmo 2 tygodnie, do 9 maja ! Informuje o tym ​Antyweb TUTAJ . Pod koniec artykułu znajduje się krótka instrukcja skorzystania z promocji. Karta przychodzi w atrakcyjnym opakowaniu:

Od mojego ostatniego większego artykułu o Revolut minęło ponad 4 miesiące - od tego czasu nie tylko wzrosła ilość klientów, ale i funkcjonalność aplikacji.

Pojawiły się alerty cenowe dla walut - gdy kurs zmienił się w pożądanym kierunku, aplikacja o tym informuje.
Do rachunków w euro można dodawać polecenia zapłaty (direct debit).
Czeska korona dołączyła do walut, w której można doładować konto.
W aplikacji można kupować ubezpieczenie podróżne - ceny nie są najniższe (0.99 funta dziennie). Nie miałem okazji w ogóle się ubezpieczać, ale przyda się taka możliwość.
Można także kupować kryptowaluty równie szybko jak normalne waluty. Znowu nie jest to opcja, którą byłbym aktualnie zainteresowany, ale jest chwalona przez klientów.
Najnowsza funkcja to Sejf (ang. Vault(s) ), czyli automatyczne zaokrąglanie płatności w górę i oszczędzanie różnicy w "sejfie" na jakiś cel. Podobną funkcję miał kiedyś mBank, jest to dobre dla osób, które nader łatwo wydają pieniądze i mają problem z gromadzeniem oszczędności. Dla złotówek zaokrąglanie działa do 5 zł, dla dolara, euro i funta do całości. Można też oszczędzać w kryptowalutach oraz wyznaczyć powtarzalne polecenie przelewu do sejfu.
Najciekawszą opcją, niestety tylko dla kart Premium, jest jednorazowa karta wirtualna. Po użyciu karty system ja unieważnia i natychmiast przypisuje nową. W ten sposób ograniczono ryzyko fraudu. Pomysł jest świetny, ale kosztowny, ma też ograniczenia (np. do 5 wymian dziennie).

Chętni na darmową kartę niech pamiętają, że Revolut to nie bank i nie podlega gwarancjom BFG.

Traktuję aplikację Revolut jako instrument płatniczy i kantor w jednym, te zadania realizuje świetnie. Uważam też, że realnie wpływa na poprawienie konkurencji banków, które teraz wychodzą z siebie, by zakładać kantory online i oferować w nich niższe spready. Banki i kantory są pod presją. Tymczasem Revolut planuje wejść do Stanów oraz Singapuru - już wkrótce. Spółka uzyskała dofinansowanie 250 mln dolarów, to potężny zastrzyk na ekspansję.

sobota, 31 marca 2018
Coraz częściej myślę o ekonomii dzielenia się i jej wpływie na nasze życie. To temat na tyle szeroki, że będę od czasu do czasu do niego wracał. Dziś o tym, jak spojrzenie na tę filozofię zmieniło mój osobisty stosunek do przedmiotów w domowym otoczeniu.

Jeśli pomyślimy, że większość czasu są one nie używane, to można uznać to za stratę: przecież starzeją się bezproduktywnie. Szybko dojdziemy do wniosku, że współużytkowanie, choć wyklucza wyłączność, jest społecznie bardziej ekonomicznym podejściem. Wiąże się to zarówno z minimalizmem (kupuję tylko tyle, ile używam) jak i solidarnością społeczną (dzielę się tym, co kupiłem). Inne korzyści z tego wypływające, to zaoszczędzona przestrzeń i czas. Zauważyłem, że najwięcej miejsca i czasu kradnie mi porządkowanie i przeglądanie przedmiotów materialnych (a nie informacji w komputerze, na przykład), rzeczy z kilku kategorii. Próbowałem się z nimi zmierzyć, "odgracić" i w dalszej części opiszę co z tego wyszło.

Książki

W tej dziedzinie zrobiłem spory postęp. Co prawda pozbyłem się tylko kilku książek, ale i niewiele kupiłem - do tego coraz więcej czytam elektroniczne wydania na Kindle. Zmieniłem sposób myślenia i przestaję je gromadzić w formie fizycznej. Dużo chętniej książki pożyczam, nawet na wieczne oddanie, a czasem oddaję w crossbookingu. Kilka chodliwych pozycji odsprzedałem. Uważam, że kultura powinna być tania. Najmniejszy postęp to pozostające albumy, poradniki, książki zawodowe.

Filmy

Nie lubię właściwie zbierać filmów, ale prawda jest taka, że płyta z filmem oglądanym rodzinnie wypada dużo taniej niż kino, do tego można dzielić się wrażeniami, obejrzeć parę razy albo płytę sprzedać czy dać przyjaciołom. Nie jest to jednak popularny towar jak dawniej, więc sporo płyt po prostu u mnie zalega, bo wyrzucić żal. Muszę powoli podejść do tego jak do książek i dzielić się. Oglądanie online jest alternatywą, po którą czasem sięgam. Jeśli ktoś ogląda dużo filmów, abonament może być rozwiązaniem.

Muzyka

Niestety nadal gromadzę płyty i nie mogę przekonać się do muzyki online. Widzę przyszłość w pamięciach jako nośnikach muzyki, ale wydają mi się jeszcze drogie i nie dość wygodne. Do tego nie współdzielimy w domu gustów muzycznych. Na usprawiedliwienie dodam: bardzo często wracam do ulubionych utworów.

Gry

Dawne gry kupowało się dość tanio i po przejściu można było nawet je sprzedać. Teraz w dobie rejestracji online to praktycznie niemożliwe - trzeba by sprzedawać je razem z kontem, albo dziedziczyć. Gry stają się usługą jak kino i sporo kosztują; jeśli jest kilka ulubionych, nie ma tragedii, ale sensownie jest po prostu korzystać ze starszych lub darmowych tytułów. I tak robię, a gram bardzo mało, dzieci więcej. Niestety, oprogramowanie może też z wiekiem tracić kompatybilność i przestać działać.

Ubrania

Staram się od dawna nie kupować więcej, niż wyrzucam, ale okazuje się, że mam słabość do T-shirtów oraz polarów i swetrów - a moja towarzyszka życia do masy innych rzeczy. Dlatego co jakiś czas robimy przeglądy i po prostu wyrzucamy rzeczy nie używane kilka lat. Staram się też kupować rzeczy, które nie wymagają pralni chemicznej - to spora oszczędność czasu i pieniędzy.

Buty

Im mniej, tym lepiej - nie używane obuwie po prostu się starzeje i wychodzi z mody. Nie mam tu wielkich grzechów, po prostu kupuję i noszę do oznak zniszczenia. Ale dla pań to już jest wyzwanie. Mamy o wiele więcej butów damskich niż męskich w domu.

Zabawki i ubrania dzieci

Tak jak kiedyś pisałem, zauważyłem, że używane dziecięce rzeczy mają małe powodzenie, ale obdarowywanie nimi dzieci - rodzinnych, sąsiedzkich, nawet obcych - sprawia im dużo przyjemności, a także pomaga rodzinom. Nie boję się też czy wstydzę przyjmować rzeczy używanych - dzieci korzystają z nich często bardzo krótko. Czasem coś bardziej cennego sprzedaję przez olx.pl, rzadziej allegro - niestety, lokalnej wymianie czy sprzedaży ciągle brakuje masy krytycznej. Oceniam jednak, że olx to świetny pomysł i może z czasem będzie popularniejszy.

AGD i elektronika

Niechętnie kupuję sprzęt, dopóki nie jestem pewny, że będę go używał w takiej a nie innej konfiguracji. Staram się pozbyć starego (o ile jest sprawny) albo używam do zajechania, bo nadążanie za trendami jest szalenie kosztowne. Przykładowo, starsze telefony oddaję dzieciom i posługuję się komputerem sprzed 10 lat. Zauważcie, że nasze sprzęty nie pracują w domu zbyt często i niektóre można by po prostu pożyczać, by poprawić współdzielenie. Współdzielenie w rodzinie kuchenki i lodówki to standard - tu efektywność zależy od wielkości rodziny. Skoro opłacalność AGD zależy od ilości użytkowników, to prosty wniosek: osoby samotne mają wyższe koszty posiadania sprzętu - samotnym być jest źle!

Środki transportu

Najgorsza kategoria - nie mam w niej specjalnie postępu. Utrzymanie auta na chodzie, czynności techniczne, ubezpieczenie, zabiera masę czasu i pieniędzy. Tymczasem, jako mieszczuch, korzystam z transportu dziennie średnio mniej niż 2 godziny. Czyli resztę tego czasu nasze pojazdy stoją nie używane. O ile to oczywiste, że zimą nie pojeżdżę na rowerze, to auta stanowią skarbonkę bez dna, a działają góra 10% czasu. Opłacalność zakupu nowego samochodu jest fatalna. Jeśli przyjąć, że potrzebowałbym na taksówki 1000 zł miesięcznie i 3000 zł rocznie na wypożyczenie auta na wakacje, to nowe większe auto za 120 tys. zł skompensuje te wydatki po 8 latach, i to nie licząc kosztów paliwa, przeglądów, napraw i ubezpieczenia - licząc wszystko jeszcze trzeba parę lat dodać. A to oznacza, że mieszczuchowi nie opłaca się to wcale. Sądzę, że w przyszłości pojawią się automatyczne pojazdy wypożyczane na minuty tak tanie, że posiadanie auta na własność będzie luksusem zgoła nie oczywistym.

Kilka słów podsumowania na koniec. Dostrzegam w sharing economy silne prospołeczne znaczenie, umacniające grupy, które dzielą się. To przeciwieństwo tego, co wmawia się ludziom, by dbać tylko o swój interes. Nie funkcjonujemy jako jednostki dobrze samotnie, a skoro tak, to musimy bardziej dbać o siebie nawzajem. I to jest jeden z przejawów tego dbania - dzielenie się. Dodatkowy zysk to mniej zagracone mieszkanie, więcej czasu na sprawy istotne i dla siebie. Czasem mniej znaczy więcej :-)

sobota, 10 marca 2018
Gospodarstwa domowe mają na rachunkach bieżących więcej pieniędzy, niż na lokatach - około 10 tys. zł na osobę, ponad 400 mld ogółem. To naprawdę dużo, tymczasem nie wydaje się, byśmy na co dzień potrzebowali całej gromadzonej gotówki. Największą korzyść z niej mają banki, bo nie muszą płacić dużych odsetek z lokat - rachunki bieżące są często nie oprocentowane. Przykładowo, mając wspomniane 10 tys. zł na rachunku przez rok rezygnujemy z odsetek około 200 zł netto (ostatnio dość często pojawiają się oferty lokat na 2,5%). Nadpłynność domowego budżetu to błąd, którego również nie uniknąłem w przeszłości. Dlaczego się pojawia? Z moich obserwacji (siebie i najbliższych) wynika, że składa się na nią kilka czynników:

1. Słabe oprocentowanie lokat zniechęca do ich zakładania. To zamknięty krąg: oprocentowanie niskie, to nie zakładamy lokaty, a banki zyskują na tym, więc nie proponują wyższego oprocentowania.
2. Po wypłacie wynagrodzenia utrzymujemy saldo, bo chcemy, by starczyło do pierwszego. Ta obawa rzadko jest uzasadniona - domowy bilans musi się spinać. Co więcej, utrzymywanie wysokiego salda wręcz zachęca do wydatków i nie sprzyja oszczędzaniu.
3. Zapominamy o kończącej się lokacie lub innej inwestycji - pieniądze spływają na konto i tam leżą. To zdarza się szczególnie, jeśli mamy kilka rachunków, albo nie korzystamy z aplikacji mobilnych informujących o wpływach.
4. Zbieramy na większy zakup w perspektywie do pół roku - na tyle krótkiej, że wydaje się, że oszczędzać nie warto.

Już po powyższych punktach widać, jakie zmiany w domowym budżecie mogą pomóc zagospodarować nadpłynność.

1. Nawet jeśli nie chcecie używać powiadomień z aplikacji mobilnych, warto zapisać w kalendarzu daty finansowych zdarzeń takich jak koniec lokaty, większe cykliczne wydatki, np. spłaty kart, płatności ubezpieczenia. Taki kalendarz pomaga uniknąć wpadek i kontrolować również oszczędności - ja używam Google Calendar.

2. Jeśli chcesz kontynuować oszczędzanie na lokacie, wcześniej warto obmyśleć plan, co zrobić po zakończeniu lokaty. Lokaty promocyjne mają to do siebie, że odnawiają się na dużo gorszych warunkach. To nasza strata, a zysk banku. Lepiej poszukać innej oferty przed końcem lokaty i zaraz po odnowieniu przerwać jej bieg, korzystając z upatrzonej propozycji.

3. Korzystajmy z konta oszczędnościowego. Nawet jeśli wypłata comiesięcznego wynagrodzenia jest naszym zdaniem niska i niskie są oferty oprocentowania - to przecież nie wydamy wszystkiego w tydzień, a miesiąc to na tyle długo, by choć przez połowę okresu część środków przenieść na konto oszczędnościowe - w końcu jeden przelew z tego konta na miesiąc jest bezpłatny, więc możemy spokojnie przelać środki z powrotem, gdy będą potrzebne. Aby oszczędzanie było łatwiejsze, wręcz automatyczne, można zaplanować zlecenie stałe na konto oszczędnościowe po wypłacie.

4. Jeśli nie masz problemów z wiązaniem końca z końcem i samokontrolą wydatków, to stałe wydatki możesz realizować kartą kredytową. Spłata karty będzie konieczna z opóźnieniem, a do tego można ją zaplanować z kalendarzem. W tym czasie możesz skorzystać z konta oszczędnościowego dla pieniędzy, które posłużą potem na spłatę.

5. Dodatkowym buforem nadpłynności może być inwestycja w fundusz inwestycyjny niskiego ryzyka. Co prawda fundusze nie nadają się na krótkie okresy oszczędzania, ale jeśli chodzi o poduszkę finansową czy odleglejsze przyszłościowe wydatki - powinny wystarczyć. Wypłata z funduszu trwa zwykle kilka dni roboczych, nie jest to najszybszy dostęp, ale i nie pozbawia nas zysku jak zerwana lokata terminowa. Jest to alternatywa dla kont oszczędnościowych, w wielu bankach dostępna w bankowości internetowej.

czwartek, 01 marca 2018
Świętując osiągnięcie 1,5 mln klientów Revolut, o którym pisałem więcej w grudniu , wydaje fizyczne karty płatnicze bezpłatnie: nowym klientom oraz tym, którzy nie zamówili jeszcze fizycznej karty.

Jeśli miałeś chęć na taką kartę, ale opłata cię powstrzymała - teraz jest okazja. Odpowiednia zachęta-informacja powinna być widoczna w aplikacji po wpisaniu PIN. Oferta jest ważna do 9 marca 2018.

Więcej o promocji na blogu Revolut TUTAJ

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.