Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Inwestycje

wtorek, 28 czerwca 2016
Jak przyglądam się spółkom SP, to co raz jakaś dołuje przez "trafione" i "oczekiwane" decyzje. Tak było z KGHM, tak teraz jest z PGE. Po prostu spółka z państwem, które ma większościowy udział i robi co chce, wychodzi słabo.

Nie wiem, co tam rządowi się widzi, czy repolonizacja, czy wyciąganie kasy tylnymi drzwiami, czy inwestycje. Ale nie tak rozmawia się z rynkiem. Obcięcie dywidendy o jakieś 70% spowodowało spadki akcji PGE o niemal 10%, ruch większy niż Brexit. To pokazuje, jaki jest wpływ Brexit, a jaka decyzji rządu w naszym Bantustanie.

Żeby nie było - poprzedni rząd też widział w innych uczestnikach rynku tylko podmioty do wy***czenia. To jest akurat constans i stąd tytuł wpisu.

Tagi: GPW
21:40, cyfrowyja , Inwestycje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 maja 2016
Chciałbym dziś rozważyć kilku emitentów obligacji, których sytuacja wskazuje na wyższe ryzyko, ale też i cena, i rozwój sytuacji daje nadzieję na premię. Z góry zaznaczam, że nie są to rekomendacje do inwestycji, a jedynie obserwacje, które potwierdzą się lub nie.

Pierwszy z takich emitentów to Getin Noble Bank. Akcje GNB ostatnio odbijają, co wskazuje, że inwestorzy mają nadzieję na rozwiązanie dwóch istotnych kwestii: programu naprawczego, który pozwoli bankowi nie płacić nowego podatku oraz ustawy dot. frankowiczów. Bank nie jest już tak szczodry dla deponentów, lokaty straciły na atrakcyjności w porównaniu do oferty sprzed roku. Rentowności obligacji banku są rzędu 6-8% netto, nowych emisji WIBOR+5%, co wskazuje na wysokie ryzyko. Obserwuję wiadomości dot. GNB - jeśli będą pomyślne, może rozważę inwestycję.

Drugi emitent to Cube.ITG. Spółka podejmuje działania dla poprawy rentowności i zmniejszenia zadłużenia. Odbiły też notowania akcji. rentowność obligacji pozostaje wysoka, zapadają one już za niecały rok.

Ostatni z omawianych emitentów to Fast Finance. Spółka również redukuje zadłużenie, ostatnie wyniki finansowe z 2015r. są przyzwoite, poprawiają się wskaźniki zadłużenia. W tym roku spłaciła obligacje na 9 mln, ale przed nią jeszcze kolejne spłaty dwóch serii na Catalyst. Raport za I kwartał 2016 roku powinien być opublikowany 12 maja 2016 roku - ciekawe, czy trend będzie kontynuowany. Na spółkę pewnie patrzy bank BPS, który refinansował wcześniejsze emisje zapadające w 2011-15r. Akcje FFI gwałtownie spadły w lipcu 2015r., a obecny trend jest delikatnie wzrostowy, daleki jednak od poprzednich poziomów.

Ciekaw jestem co o tych spółkach myślą moi Czytelnicy? Zapraszam do dyskusji.

Tagi: obligacje
14:50, cyfrowyja , Inwestycje
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 lutego 2016
Ostatnie problemy Catalyst związane z niesolidnością emitentów skłaniają mnie do uchylenia rąbka tajemnicy, jakie kryteria wyboru obligacji stosuję. Na forach natknąłem się na wiele wpisów o wielkich stratach i nietrafionych inwestycjach w obligacje. Jak tego uniknąć?

Zacznę od tego, że kupuję mało i za stosunkowo niewielkie kwoty. Stosuję zasadę: im większe ryzyko, tym mniejsza stawka. Ryzyko na obligacjach jest większe niż na lokatach, więc po prostu mniej się angażuję. Chcę spać spokojnie. Z podobnego powodu kupuję raczej mniej atrakcyjnie oprocentowane papiery niż kuszące odsetkami: ryzyko często jest w cenie od emisji. Dlatego jestem w stanie szybko przeboleć stratę na najbardziej ryzykownej inwestycji jakiej dokonałem: to strata mała, a reszta środków pomaga mi szybko ją odrobić. Obligacje traktuję jako uzupełnienie portfela i nie szukam na nich najwyższych zysków, lecz zysków wyższych od lokat.

Z tego powodu ważna jest również dywersyfikacja. Jeśli jeden emitent upadnie, to znaczenia nabiera, czy był jednym z 5, czy jednym z 15 w portfelu. W drugiej sytuacji stanowił mniejszy procent portfela, więc łatwiej odrobić stratę.

Większość moich zakupów to rynek wtórny. Dlaczego: emitenci często koloryzują swoją sytuację przed emisją. Sporo faktów wychodzi na jaw nawet rok później, a najwięcej, gdy wykup jest blisko. Nie kupuję obietnic, wizji, planów - nic mnie nie interesują. Unikam emisji prywatnych i niechętnie patrzę, gdy spółka szuka tam środków. Nigdy nie wiadomo, co dzieje się za zasłoną prywatności. Wolę fakty za wyższą cenę niż marzenia za niższą. Ponadto zakupy na rynku wtórnym to możliwość znalezienia papierów z krótszym czasem do wykupu, mniejsze ryzyko wahań stóp procentowych i możliwość łatwej odsprzedaży. Rynek pierwotny ma swoje zalety i są osoby grające na wzrost ceny po emisji. Nie jest to jednak, jak dotąd, moja strategia.

Kondycja emitenta na pewno jest ważna i dlatego chętnie zerkam na notowania jego akcji, o ile jest na giełdzie. Płaci dywidendę, zwiększa przychody? Świetnie. A co, jeśli akcje nie są notowane? Zastanawiam się wówczas dłużej i szukam raportów, opinii i analiz np. na obligacje.pl. Stabilne spółki produkcyjne i uznane marki mogą być warte zainteresowania mimo braku notowań na GPW.

Sygnałem ostrzegawczym na pewno jest spadek notowań obligacji znacznie poniżej nominału: im niżej, tym gorzej. Już notowania poniżej 90% oznaczają wysoki niepokój inwestorów. Łatwo zauważyć, że w beznadziejnych sytuacjach notowania schodzą poniżej 80%. W każdym takim wypadku zastanawiałbym się raczej nad sprzedażą, niż zakupem. Unikam też b. wysokich cen, bo jeśli obligacje zostaną wykupione przed terminem (opcja wielu emisji), to jest to strata. Większość moich zakupów jest bliska nominału, często to zakres cen 98-101.

Czy ważna jest intuicja? Tak, o ile ostrzega przed problemami. Na Catalyst brak zaufania jest zaletą kupujących. Nie myślę więc o super zyskach, ale raczej o uniknięciu strat. Jeśli są wątpliwości, nie ma wątpliwości = nie kupuj.

Z tego powodu też dość często zwracam uwagę na to, czy i jak emitent zmierza do wykupu obligacji. Zrobił w tym celu dodatkową emisję, zyskał kredyt, sprzedał nieruchomość? Świetnie. Ma zyski i zbiera gotówkę? Jeszcze lepiej. To zwykle wróży zamiar spłaty i rozsądne planowanie w spółce. Tylko raz "przejechałem się" na takich działaniach spółki, gdy kredyt został wykorzystany niezgodnie z przeznaczeniem - wykupieni zostali inni, prywatni inwestorzy. Na szczęście strata była niewielka, bo zaufanie do firmy szwankowało od miesiąca. Natomiast w większości przypadków pozyskanie finansowania, czasem rzutem na taśmę, generowało zysk. Fakt, że spółka trzyma pieniądze na spłatę i chce dalej istnieć jest dla mnie ważniejszy nawet od braku zysków; wolę fakty niż stek słownych obietnic. Firmy nie upadają z powodu braku zysków (mogą być przejściowe straty), ale z powodu braku płynności. Dlatego chętnie szukam informacji na ten właśnie temat.

Co jest okazją na Catalyst? Zdarzają się sytuacje poprawy kondycji jakiejś spółki czy pozyskania środków. Bywa też tak, że któryś inwestor czy fundusz wyprzedaje się po niskich cenach. Nie zmienia to mojego zachowawczego, ostrożnościowego podejścia do zakupu, nie "tankuję pod korek". Za każdym razem ponownie analizuję wymienione czynniki i szukam informacji: dlaczego ktoś sprzedaje? czy emitent ma realne szanse, by wykupić papiery?

Życzę powodzenia w inwestycjach i unikania wpadek, do jakich zaliczyć można wszelkie opóźnienia spłat i wnioski o upadłość. Więcej o negatywnych sygnałach pisałem tutaj

Tagi: obligacje
09:06, cyfrowyja , Inwestycje
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 czerwca 2015
Własnie w miniony weekend kolejna spółka, PCZ S.A., zgłosiła wniosek o upadłość. Czytając o tej i innych spółkach trudno oprzeć się wrażeniu, że grunt to nie robić interesów ze ściemniającymi prezesami i że Catalyst jest skonstruowany tak, by robić małych inwestorów w bambuko.

Dlatego postanowiłem utworzyć katalog negatywnych sygnałów, jakie powinny stanowić ostrzeżenie dla inwestorów. Zapraszam innych inwestorów do wnoszenia uwag i kolejnych punktów. Katalog będzie poprawiany. Niestety sygnały te nie są jednoznaczne, nie stanowią zbioru zamkniętego, ani nie dają żadnej pewności co do przyszłości spółki. Ale zanim wydasz pieniądze - pomyśl 10 razy zanim zignorujesz taki sygnał.

Generalna zasada zaczerpnięta z rynku pożyczek prywatnych: Jeśli są wątpliwości - nie ma wątpliwości.

Negatywne sygnały:

  1. brak komunikacji z inwestorami
  2. trend spadkowy na akcjach spółki
  3. niska płynność spółki
  4. ujemne przepływy operacyjne
  5. osiąganie zysku na przewartościowaniach nieruchomości lub niepłynnych akcjach/udziałach ("kreatywne" zyski)
  6. zaleganie z opłatą podatków, płac, ZUSem
  7. drażliwość na punkcie imienia spółki ("cnota krytyk się nie boi")
  8. skup obligacji i akcji poza rynkiem na niejasnych warunkach
  9. fałszywe raporty, komunikaty
  10. opóźnienia w spłacie odsetek
  11. niemożliwość ukończenia inwestycji, jaka była celem emisji
  12. sprzedaż akcji przez głównych akcjonariuszy na krótko przed zapadalnością obligacji
  13. rezygnacje w Radzie Nadzorczej i zarządzie
  14. zatrudnianie w zarządzie osób o wątpliwej reputacji i doświadczeniu

Niektóre ze spostrzeżeń zaczerpnąłem od Remigiusza Iwana, którego bloga polecam.

Tagi: Catalyst
19:56, cyfrowyja , Inwestycje
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 maja 2013
Na giełdzie niby ktoś traci, ktoś wygrywa. Kupno i sprzedaż jako dwie transakcje prowadzą do powstania wyniku gry. Jeśli tracisz - ktoś zyskuje i na odwrót.

Tyle, że jak w ruletce, istnieje maciupeńka wyrwa w tym przepływie kapitału. A nawet dwie. Jedna: to zysk kasyna, czyli prowizje od transakcji. Druga: podatki. Płacisz podatek tylko od zysku - straty można odjąć od podatku tylko przez 3 lata, pod warunkiem, że ma się zysk.

Ktoś może zaprotestować: przecież akcje spółek to tez generatory zysku w postaci dywidend, oparte są o majątek spółek, itd. Ok. To prawda, ale nie wszystkie spółki płacą znaczące dywidendy, ba płaci mała część, a ponadto nie ma gwarancji, że będą one w przyszłości. To właściwie giełdowy margines, a wypłata dywidendy jako znak siły spółki jest dyskusyjna. Nie ma gwarancji wzrostów cen.

Jeśli więc przystępujesz do gry, można powiedzieć, że z góry stracisz - chyba że masz sposób na oskubanie innych graczy. Na wykorzystanie ich słabości, psychiki, chciwości, strachu. I potrafisz ocenić ich pozycję w grze.

Na koniec żart. Czwórka kolegów po latach chwali się ile zarobiło, jakie mają biznesy i planuje jak wyda zyski.
- Ja to kupię bank szwajcarski - mówi jeden.
- Eee , bank. Ja kupię General Motors - chwali się drugi. Na to trzeci :
- A ja Coca-Colę!
Czwarty, Żyd, słucha, miesza powoli herbatę. W końcu mówi:
-A ja nie sprzedam.

I dlatego ceny rosną ;)

Tagi: trader
13:21, cyfrowyja , Inwestycje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.