Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji

Analizy i giełda

niedziela, 30 kwietnia 2017
Ostatnie 3 lata to trend boczny, lekki spadek i ostatnie wzrosty - mieszanka, która w długim okresie wydaje się dość typowa. Czy można było pokonać indeks WIG stawiając na określone branże? Takie pytanie sobie zadałem mając w pamięci wpis, w którym okazało się, że 10 lat trzymania się jednego funduszu TFI daje mało spektakularne efekty.. Czy zatem portfel akcji obstawiający konkretne branże ma szansę na dobry wynik?

Do porównania zastosowałem wykresy ze stooq.pl. Narzędzie ograniczało mnie co do ilości na raz dostępnych walorów, wybrałem więc najciekawsze przypadki. Wykres pochodzi sprzed ponad tygodnia.

Jak widać, WIG20 zachował się słabiej niż WIG, a przyczyną tego jest słabe zachowanie banków. WIG20 dał ujemny wynik w 3 lata, zaś WIG to prawie 20% zysku! Dla porównania, MWIG40 to ponad dwa razy tyle! WIG20 jest mocno skorelowany z WIG_BANKI przez duża ilość banków w indeksie. Jeszcze gorzej jednak zachowały się telekomy: choć Cyfrowy Polsat był w trendzie bocznym, to spadki na Orange dały się indeksowi we znaki. Pożałowania godne są też wyniki energetyki (ok -30%, do przewidzenia).

Natomiast wysoki zwrot zapewniły paliwa (PKN Orlen i PGNiG, tez Lotos) oraz IT. Niełatwo jest przewidywać wynik spółek paliwowych, ale można było spodziewać się, że sukcesy gier komputerowych oraz stałe zapotrzebowanie na informatyków wywinduje ceny i zyski. I tak jest, szkoda tylko, że żaden fundusz nie obstawił tej branży. To w końcu 80% zysku w trzy lata, dość oczywistego biorąc pod uwagę sprzyjające otoczenie. Tymczasem TFI miały problem z osiągnięciem takiego wyniku przez lat 10 !

Zaskoczeniem dla mnie są wzrosty branży spożywczej, która uchodzi za mało rentowną. To trzeci wynik. Dobrze spisało się budownictwo (tu króluje Budimex) oraz przyzwoicie chemia. Wynik WIG-nieruchomości jest zbliżony do średniej MWIG40, ale to ciągle oznacza lepszy wynik niż WIG. Duży udział ma w tym ostrożne podejście deweloperów, poprawa w bilansach (np. GTC) i dobra sprzedaż mieszkań. Mimo to można pokusić się o tezę, że lepiej budować niż dewelopować i wynajmować :)

Daleki jednak jestem od wniosku, by stawiać na tych samych liderów na kolejne 3 lata. Poprzednie lata były latami banków i deweloperów, teraz paliwa i IT, co dalej? Możliwe, że trend na silny WIG_INFO nie wyczerpał się, ale może to banki nabiorą nagle siły, skoro zagrożenie kredytów frankowych spada. A co z telekomami, kiedy kres ich słabości? Tak czy inaczej, nie obstawiam na razie żadnej z branż, widzę też spory problem z takim obstawianiem ze względu na ograniczoną ofertę: nie ma na poszczególne indeksy ani subfunduszy TFI, ani kontraktów (może z wyjątkiem bankowego WIG20).

Wstrzemięźliwie podchodząc do banków, unikając energetyki i telekomów można było jednak w poprzedniej trzylatce pokonać indeks WIG. Takie posunięcie nie wymagało specjalnego geniuszu. Mimo to ze świecą szukać oferty funduszu, który by dokonał choć w części takiego kroku. Powiedziałbym nawet, że odwrotnie: nie brakuje w TFI funduszy energetyki. Wniosek wyciągnijcie z tego sami.

niedziela, 02 kwietnia 2017
Ropczyce to produkcyjna spółka, której wykres od kilku lat znajdował sięw trendzie bocznym, jak mogłoby się wydawać. Zainteresowanie spekulacją było dość słabe.

Coś jednak zmienia się w tym obrazie. Fundamentalnie spółka zyskała: atmosfera polityczna sprzyja, problemy podatkowe przycichły, wskaźniki rosną i spółka kwalifikuje się do akcji Grahama (mam sygnał od 2 tygodni). Co wiecej, planuje dywidendę 1zł, odkupienie akcji od ZM Invest za bagatela, ok. 60 mln kapitału zapasowego (niemal 9zł na akcję).

A wykres? Notowania właśnie wystrzeliły i, jeśli się utrzymają, nie tylko przebiją opory krótszego terminu. Jak spojrzeć z perspektywy 10 lat - one odbiły się od dolnej linii trendu, czyli był to dobry moment na zakup. Jestem ciekawe, co powiedziałby o tym wykresie Radek Chodkowski (Humanista na giełdzie), który lubi spółki w długim trendzie wzrostowym.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

niedziela, 26 marca 2017

Spółka farmaceutyczna, która przykuła w ostatnim okresie moją uwagę, gdyż wokół niej sporo się dzieje. Korporacja Inwestycyjna Polskiej Farmacji ogłosiła wezwanie na akcje Pelionu za cenę 52,33 zł. Na cenę rynek specjalnie nie zareagował, co przypomniało mi niedawną historię z Integerem. Akcjonariusze po prostu widzą wartość spółki inaczej, na zupełnie innym poziomie. Niedawno DM BOŚ rekomendował zakup akcji z wyceną 75,3zł . Olbrzymie przychody i b. niska marża martwią za to zarząd, który dziwnym trafem, właśnie teraz, przed zapisami w wezwaniu, wyłuszczył swoje troski na konferencji prasowej. Padają stwierdzenia dalekie od optymizmu - cytat za ISBnews, jeden z wielu w tym tonie:

"Ten wynik netto za 2016 roku nie napawa optymizmem, a raczej budzi niepokój. Nie mamy poczucia stabilizacji i z niepokojem patrzymy w przyszłość. To jest jeszcze bardziej nieprzewidywalne otoczenie, niż w 2011 r." - powiedziała także Belina -Prażmowska.

Za to wykres jest daleki od pesymizmu, przynajmniej w minionym miesiącu. Ta sytuacja zaczyna wpisywać się w pewien schemat, w którym mniejszościowi udziałowcy mają okazję na stratę na inwestycji: wystarczyło ostatnio kupić akcje i w przerażeniu komunikatem odpowiedzieć na wezwanie. Taką sztuczkę robi się na Integerze, na Orzeł Biały. Nie sądzę, by narracja wokół spółki była przypadkowa, a sytuacja finansowa tak zła, jak z Integerem, który ma problemy z płynnością i obligacjami. Chyba nie jestem jedyny, skoro kurs wybija górą:

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

niedziela, 26 lutego 2017

Władza wymyśla nowe rozwiązania w kwestii abonamentu RTV. Czyli podatku na państwową telewizję i radio - reliktowi socjalizmu i rozwiązaniom z poprzedniego wieku.

Zacznę od walki z mitem: to nie jest prawda, że wszędzie jest abonament. Zobaczcie sami w wikipedii. Media mogą funkcjonować inaczej, a w XXI wieku, wieku internetu i powszechnej informacji, to jest kompletny przeżytek. Substytucja jest zbyt duża. Płacenie za radio i telewizję państwową, z której praktycznie nie korzystam, to jak podatek drogowy za rower na balkonie.

Jeśli dodać do tego ładunek propagandy w TVP, to można powiedzieć, że media publiczne to jakaś pomyłka. Do tego dochodzi trwonienie pieniędzy, w którym to obecny prezes, p.Kurski, jest liderem.

W 2015 roku strata była poniżej 40 mln zł, ale w ubiegłym roku według wstępnej informacji podanej przez prezesa Jacka Kurskiego wyniosła aż 188 mln zł.

- pisze autorka artykułu na money.pl i analizuje, że tylko kilka minut więcej reklam oraz sprawniejsza ich sprzedaż mogłaby tą dziurę zasypać. Przecież to ciągle popularna telewizja, która może konkurować na rynku. Wynika z tego, że możliwych jest kilka opcji, które umożliwiają finansowanie telewizji bez podatku nazywanego abonamentem.

1. Prywatyzacja telewizji. Opcja politycznie i społecznie niepopularna, ale przywracająca normalność.
2. Zwiększenie limitu dopuszczalnych reklam, zmiana prawa w kierunku przerw w emisji filmów i poprawa efektywności sprzedaży reklam. To działania przybliżające finansowanie publiczne telewizji do prywatnej konkurencji.
3. Przejście na model kilku kanałów: tani w produkcji, bezpłatny kanał informacyjny/publiczny i płatny, kodowany, komercyjny. To rozwiązanie pośrednie, łączące zalety, ale i część wad.
4. Finansowanie z budżetu, np. z koncesji na emisje i kanały nadawcze innych telewizji. To byłoby najlepsze rozwiązanie, w powiązaniu z p.2. Na drodze stoją tu inne wydatki publiczne, w tym 500+.

Ponadto możliwe jest podjęcie działań potaniających produkcję TVP:
- obniżenie kosztów funkcjonowania instytucji, przegląd zasobów, ograniczenie kosztu imprez typu sylwester.
- finansowanie produkcji filmowych, jako niezależnych inicjatyw, ze zbiórek publicznych, społecznościowych, organizacji pożytku publicznego - tak można np. zrobić produkcje historyczne.

Myślę, że to świetna okazja, by przywrócić normalność i odrzucić głupie pomysły takie jak zmuszanie operatorów kablówek do przekazywania danych osobowych. Sądzę, że oba rządowe projekty spowodują dużo oporów, a operatorzy kablowi mają sporo do stracenia. Na wszelki wypadek, uprzedzając złodziejskie inicjatywy, proponuję przejrzeć zawarte umowy z operatorami i zrezygnować z usług tych, których się nie korzysta. Tak właśnie robię i muszę rozwiązać starą umowę na sygnał analogowy TV w budynku (stare dzieje, okres przejścia na cyfrowe nadawania). Jeśli ktoś chce oglądać telewizję, to antena naziemna to obecnie nawet 27 kanałów, wraz z internetem lub usługami wideo na żądanie to olbrzymi wybór bez konieczności zawierania umowy z kablówką.

Zauważcie też, że o problemie radia w ogóle się nie mówi i kwoty dla Polskiego Radia nie wydają się być problemem, mimo że nie są małe, abonament nie pokrywa kosztów i w popularności PR przegrywa w Polsce z prywatnymi nadawcami wszędzie. Radio publiczne przestało się liczyć i telewizja zmierza w tym kierunku. PR przegrało walkę i zdaje się, że przeszło na komercję. Porównajcie ostatni link z tym:informacja o finansach PR 1 z 2016 r. Problemy magicznie zniknęły.

Na koniec: powiedzcie NIE propagandzie w TVP i radiu! Precz z przymusowym finansowaniem tego partyjnego tworu!

niedziela, 31 lipca 2016
Dziś wpis nieco rozrywkowy. Korzystając z letniego odpoczynku sięgnąłem po lekturę z młodości: "Łowcy meteorów" Juliusza Verne, klasyka literatury science-fiction. Książkę wydano po raz pierwszy w 1908r., czyli minęło ponad 100 lat! Mimo to, oraz mimo łamania praw fizyki, książka zachowuje aktualność charakteryzując ludzkie małostki i wady.

Czytając po raz pierwszy nie zwróciłem w niej uwagę na niektóre smaczki, a szczególnie wątek finansowy. Kto chce przeczytać sam i przekonać się, że taki jest, niech nie czyta dalej tego wpisu! Kto czytał lub nie jest zainteresowany lekturą, niech wie, że za chwilę poniżej nastąpi SPOILER, zdradzę fabułę powieści wraz z cytatami. Książka dostępna jest bez opłat w wersji elektronicznej.

Akcja książki kręci się wokół odkrycia meteoru, który okazuje się być zbudowany ze złota. Zarówno fakt odkrycia równocześnie przez dwóch amatorów, jak i szlachetny kruszec, są powodami roszczenia sobie praw do meteoru różnych ludzi i organizacji. Sam meteor jest olbrzymi: ponad 100m średnicy, kolosalna ilość złota. I jak to z ludźmi: zaczyna się gorączka złota, sławy i pęd do nowości. Problem w tym, że meteor krąży po orbicie nad Ziemią i nie ma ochoty spaść. Do czasu jednak: oto pewien samotny wynalazca (Xirdal) postanawia go sprowadzić na Ziemię tajemniczym aparatem (tu widać fascynację Verne'a elektrycznością i żarówkami), a do tego wspiera go wuj-bankier. A jak bankier, to wiadomo, że będzie interes:ów wuj obstawia skuteczność całej akcji i plajtę kopalni złota. Chce zarobić i wyjaśnia to tak:

— Gdyś mnie zaznajomił z twymi fantastycznymi projektami — podjął pan Lecoeur — przekonałeś mnie w końcu, przyznaję.
— Ba! — mruknął Xirdal.
— Dlatego stawiałem na upadek meteoru i grałem na giełdzie na zniżkę.
— Na zniżkę?
— Tak. Zacząłem sprzedawać.
— Co sprzedawać?
— Kopalnie złota. Rozumiesz, że jeśli meteor spadnie, spadnie też poziom kopalni i...
— Jak to? Coraz mniej rozumiem — przerwał Xirdal. — Nie widzę, jaki wpływ może mieć moja maszyna na poziom kopalni.
— Nie kopalni — przyznał pan Lecoeur — lecz akcji kopalni.
— Niech będzie — ustąpił Xirdal nie nalegając dłużej. — Sprzedawał więc wuj akcje kopalni złota. To nie jest takie ważne. To tylko dowodzi, że wuj ma te akcje.
— Przeciwnie. Nie mam ani jednej.
Xirdal osłupiał.
— Sprzedawać, czego się nie ma, to prawdziwa sztuka. Ja bym tego nie potrafił.
— To się nazywa interes terminowy, mój drogi Zefirynie — wytłumaczył bankier. — Gdy trzeba będzie dostarczyć akcji nabywcom, kupię je. To wszystko.
— Jaki więc zysk? Sprzedać, by kupić, to nie wydaje się na pierwszy rzut oka pomysłowe.
— Tu się właśnie mylisz, gdyż w tym momencie akcje kopalni będą tańsze.
— A dlaczego miałyby potanieć?
— Gdyż meteor rzuci w obieg więcej złota, niż go w tej chwili zawiera Ziemia. Wartość złota zmniejszy się zatem co najmniej o połowę i dlatego akcje kopalni spadną do zera lub prawie do zera. Zrozumiałeś teraz?
— W zupełności — odrzekł bez przekonania Xirdal.

Jak widać, bohaterowie tego fragmentu zachowują się jak insiderzy: chcą wykorzystać informację, której inni obserwatorzy nie posiadają. Ich plan dochodzi do skutku, meteor ląduje na wykupionym przez nich gruncie, ale ludzie.. jak to ludzie, nie chcą odpuścić i gorączka trwa w najlepsze. Jedyne co powstrzymuje wszystkich, to wysoka temperatura meteoru. Xirdal zdaje sobie sprawę, ile problemów sprawia ta bryła złota, uzmysławia sobie, że istnieje spore ryzyko, że nie będzie jej właścicielem i w rozczarowaniu postanawia wyrzucić kamień w głębiny za pomocą kolejnego wynalazku. A wuj-bankier główkuje znowu jak na tym zarobić spekulując:

Były dwa rozwiązania. Albo zdradzić oddziałom międzynarodowym plan chrzestniaka i uniemożliwić mu w ten sposób działanie, albo pozwolić, by sprawy potoczyły się swoją koleją. Pan Lecoeur zdecydował się na to drugie rozwiązanie. W pierwszym wypadku mógł słusznie liczyć na wdzięczność zainteresowanych rządów. Bez wątpienia przyznano by mu część skarbu ocalonego dzięki jego interwencji. Ale jaką część? Zapewne śmieszny ułamek. Przy tym złoto utraci wartość wobec takiego dopływu tego metalu.
Jeśli, przeciwnie, zachowa milczenie, zapobiegnie wszystkim klęskom, których zarodek nosi w sobie złowroga bryła złota, a których niszczycielska fala rozlałaby się po powierzchni kuli ziemskiej. Poza tym w ten sposób nie tylko uniknie nieprzyjemności osobistych, ale zapewni sobie wielkie zyski. Jako jedyny w ciągu pięciu dni posiadacz tajemnicy z łatwością wyciągnie z niej korzyści. Wystarczy za pośrednictwem „Atlantyku” wysłać na ulicę Drouot nowy telegram takiej treści: „Zbliża się sensacyjne wydarzenie. Kupujcie nieograniczoną ilość kopalni”.
Rozkaz ten mógł być wykonany bez trudu. Ponieważ upadek bolidu był już na pewno znany, akcje kopalni złota musiały spaść niemal do zera. Bez wątpienia oferowano je po cenach najniższych, nie znajdując przy tym nabywców. Przeciwnie, cena ich dojdzie do maksimum, gdy przyjdzie wiadomość o zakończeniu całej przygody! Z jakąż szybkością akcje skoczą znów do wysokości pierwotnego kursu z wielkim zyskiem ich szczęśliwego nabywcy!

Zarówno język powieści, jak i akcja sprawiają, że to lekka, wakacyjna lektura. Być może wyjaśnienie działania kontraktu terminowego nie są zbyt jasne dla osób nie interesujacych się giełdą, ale gracze giełdowi na pewno uśmiechali się podczas tej lektury: dla nich zagranie było oczywiste. Rzecz w tym, by widzieć okazję, prawda?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.