Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
sobota, 02 lutego 2019
Już sam tytuł tego wpisu sprawia pewne słownikowe trudności, a co tu mówić o samym transferze!

Jest szereg odpowiedzi na takie pytanie, a wybór odpowiedniej zależy głównie od takich czynników jak: do kogo wysyłamy, skąd wysyłamy, ile i w jakiej walucie, czy chcemy przewalutować pieniądze. Co prawda przelewy zagraniczne w dobie płacenia kartami są coraz rzadsze jako sposób rozliczenia zakupów, to ciągle mogą sprawdzać się w innych wypadkach. Czy wiesz, że kiedyś były tak kosztowne, że ludzie kombinowali wysyłając sobie karty bankomatowe?

Formalnie

Zacznijmy od rozwiązania najbardziej ogólnego i formalnego: przelewu bankowego SWIFT. Od wielu lat do przelewów zagranicznych służy sieć SWIFT, łącząca bankowe instytucje. Ich rachunki z kolei rozliczane są poprzez tzw. banki korespondentów. Jako klient musisz wiedzieć właściwie tylko kilka rzeczy: będzie Ci potrzebny kod banku odbiorcy, tzw. BIC, oraz numer jego rachunku. W przypadku krajów europejskich numer rachunku powinien być w formacie IBAN (rachunek poprzedzony dwuliterowym kodem kraju, w Polsce to PL + nr NRB). BIC to identyfikator literowo-cyfrowy banku składający się z 8 lub 11 znaków, swoisty "kod pocztowy". Przelew SWIFT z banku nie jest najtańszą opcją, ale działa niemal na całym świecie . Przy wypełnianiu zlecenia możesz zostać spytany o opcję kosztową: BEN, SHA, OUR. Dawniej miała ona na celu wskazanie kto opłaci koszty: BENeficjent, SHAred - dzielone koszty, każdy płaci za swój bank, i koszty OUR - płaci nadawca. Z tych opcji zwykle najtańszą była opcja SHA. Mimo to wiele osób jej nie wybierało w obawie, że nie cała kwota dotrze i płaciło krocie za opcję OUR. Obecnie większość banków nie pobiera opłat za uznanie przelewem zagranicznym, a pozostałych wypadkach są to grosze, które lepiej zrekompensować wysyłając nieco większą kwotę. Szczególnie banki amerykańskie mają przy tym swoja specyfikę, potrafiły lekceważyć opcje kosztowe, co zwykle kończyło się przerzuceniem kosztów na klienta.

Przelewy SWIFT dawniej wiązały się z praca manualną i poprawianiem błędów, tym samym wysokimi opłatami, dlatego w obszarze Euro i dla państw UE wprowadzono rozliczenia banków w euro w systemie Target oraz przelewy SEPA. Jest to rozwiązanie znacznie tańsze i bardziej sformalizowane, a dla klientów prostsze: do przelewu SEPA potrzebny Ci przede wszystkim rachunek odbiorcy IBAN, część banków wymaga jeszcze BIC. Nie ma opcji kosztowych (jak ktoś pyta o nie, mów SHA), ceny takich przelewów często są poniżej 10 zł, czasem w pakiecie banki dają kilka darmo (np. Idea Bank). Ale pamiętajmy: SEPA to jest przelew tylko w EUR, w krajach europejskich.

Powyższe rozwiązania są dobrymi formalnymi drogami wykonania przelewu. Sprawdzą się w rozliczeniach z firmami, pieniądze pozostają w bankach, otrzymamy bankowy dokument potwierdzenia, a wszystko to wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa. To sprawia, że są szczególnie dobrym wyborem przy dużych transakcjach. Ale nie są najszybsze, nie zawsze najtańsze i konieczne. Realizacja tych przelewów to zwykle 2 dni robocze. Wymagają one także posiadania rachunku bankowego (z przelewów na osoby zewnętrzne coraz więcej instytucji na całym świecie się wycofuje). Ponadto oba te rozwiązania są używane także jako sposób na przelew waluty w kraju, od jednego banku polskiego do innego. Tu warto pamiętać, że w ramach jednego banku przelewy wewnętrzne są zwykle darmowe i najszybsze - najlepiej po prostu mieć rachunek w tym samym banku, co odbiorca!

Nieformalnie

Ok, ale przecież nie zawsze oczekujemy bankowego potwierdzenia i przelewamy duże kwoty. Czasem chodzi o przelew dla osoby z rodziny, zasilenie rachunku, by wykonać opłaty itd. W takich wypadkach możemy uciec się do mniej formalnych dróg, które będą o wiele tańsze. Przelew SWIFT/SEPA oferuje np. Revolut w ramach swojej aplikacji - i to za darmo. Na pewno jest to dobre rozwiązanie dla niewielkich kwot - bo wielkie wolałbym jednak powierzyć bankowi. Sądzę, że Revolut wystarczy w 90% wypadków płatności.

Jeśli nie znasz jeszcze karty i aplikacji Revolut, zobacz wpis TUTAJ.

Ponadto czasem potrzebne jest nam przewalutowanie. Przewalutowanie podczas przelewu SWIFT czy SEPA to w bankach zwykle dość kosztowna opcja, dlatego lepiej go uniknąć operując już środkami w walucie, np. kupionymi w kantorze, jak Revolut czy Alior Kantor albo inne kantory online. Kupowanie w 'fizycznym" kantorze pieniędzy, by je wysłać? Nie, to obecnie nie ma wielkiego sensu: fizyczną gotówkę trzeba znowu gdzieś wpłacić, narażając się na kolejne opłaty.

Naj!

I tu istotna dygresja. Revolut to już obecnie ponad 3 mln klientów, z czego w Polsce już 300 tyś. Istnieje coraz większe prawdopodobieństwo, że jeśli chcesz komuś wysłać pieniądze, nawet obcej osobie zagranica, to coraz częściej może okazywać się, że możesz to zrobić przez Revoluta. Gdy obie strony są klientami tej aplikacji, wskazujesz numer telefonu tej drugiej osoby i przelew dojdzie w paru ciągu sekund! To trochę jak z przelewami wewnętrznymi wspomnianymi wcześniej - działa natychmiastowo.

Ale nawet jeśli tylko Ty jesteś za pan brat z Revolutem, to może wystarczyć do realizacji transferu. Bywa tak, że chcemy przesłać pieniądze osobie mniej zorientowanej w bankowych technologiach, spreadach, przewalutowaniu itd. W takim razie ciężar tych czynności lepiej przerzucić na siebie. Gdybym to ja miał z zagranicy zrobić dla kogoś przelew w Polsce, po prostu przewalcowałbym środki na złotówki w Revolut i przelał z rachunku w PLN - bo teraz te rachunki są w Polsce. A gdybym chciał, by ta osoba (w kraju) otrzymała gotówkę, to nie robiłbym przelewu pocztowego - to znowu rozwiązanie przestarzałe. Przelałbym na swój rachunek w polskim banku, a następnie poprosił ją, by poszła do bankomatu. Tam wygenerowałbym kod Blik dla niej i umożliwił pobranie umówionej kwoty.
Gdybym z kolei chciał np. przesłać pieniądze osobie będącej poza krajem, ale mającego rachunek i kartę jedynie w banku w Polsce, to chyba namawiałbym ją do użycia polskiego rachunku i karty, niż wysyłał dewizy za granicę z pomocą firm naliczających duże prowizje za obsługę gotówki. Namawiałbym też taką osobę na kartę Curve, dzięki której zyska kolejne możliwości przewalutowania i wypłaty gotówki (no i 5 GBP :-). A skoro firmach od przelewów mowa...

Przelewy szybsze i z przewalutowaniem, ale bez Revoluta

Dawniej firmą od szybkich przelewów znaną w Polsce był Western Union, następnie pojawiały się u nas kolejne firmy, np. MoneyGram. Ich oferta podkreślała większą szybkość i możliwość otrzymania gotówki do ręki. Coś magicznego jest w tej gotówce, skoro do tej pory wiele osób się jej kurczowo trzyma, stroniąc od banków i kart. Oferta firm to też sposób na odebranie bankom klientów, reklamująca uniknięcie (pozorne) skomplikowanych procedur. To trochę strachy na Lachy - teraz przelewy SWIFT mamy nawet w komórkach. Te stare firmy ciągle istnieją, ale odradzam ich usługi. Zawsze były bardzo drogie, ​niekoniecznie szybsze (moja znajoma wpisała zły IBAN - nikt z obsługi nie sprawdził, poprawa i przelew zajął tydzień).

Tańsze i zarazem szybsze będą rozwiązanie oparte o firmy technologiczne. Jedną z bardziej znanych firm od płatności jest PayPal i umożliwia także rozliczenia prywatne, choć nie są one w każdym wypadku darmowe (cennik TU). Konkurencja to fintechy, takie jak TransferGo i TransferWise. W TransferGo podstawowe przelewy są tam za darmo, choć wiąże się z użyciem przewalutowania, ale jest ono wykonywane po bardzo korzystnych kursach, zbliżonych do międzybankowych. Przelew bezpłatny z TransferGo może zająć nawet 2-3 dni. Szybsze opcje są bardziej kosztowne, ale dalej konkurencyjne w stosunku do banków. Obie usługi wymagają posiadania rachunku bankowego (nadawcy i odbiorcy). To jest naprawdę łatwe, a dodatkowo nowi klienci TransferGo mogą zyskać aktualnie 10 GBP (zobacz wpis TUTAJ).

| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.