Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
sobota, 24 listopada 2018
Kotłownia (ang. boiler room) to firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Długo zbierałem się do tej recenzji. Jestem właściwie fanem artykułów o kotłowniach Mateusza Ratajczaka, autora tytułowej pozycji. To one uświadomiły mi, że niemal ocieram się o kotłownie powstałą w okolicy. Sam również drążyłem temat pochodzenia tych firm i ich metod działania. Można więc powiedzieć, że mogę porównać swoje skromne dochodzenie do ustaleń z niesamowitego wyczynu, jakiego dokonał Mateusz. Nie ukrywam, szukałem wręcz punktów wspólnych w obu sprawach. Nie sposób jednak opowiedzieć o książce, nie zdradzając choć części jej zawartości, jeśli więc jesteście fanami jak ja, lepiej przerwijcie czytanie tutaj. Uwaga, będzie lekki spojler. ​

Już na początku mamy mocny akcent i zarazem zaskoczenie, za sprawą osoby, która wystąpiła w programie Jacka Łęskiego "Chodzi o pieniądze". Występujący w programie mężczyzna był pracownikiem kotłowni. W książce opowiada on o perypetiach związanych z tym, że technicy TVP nie dość dobrze ukryli jego tożsamość i został rozpoznany. Co się stało i z jakim finałem - przeczytajcie sami.

Dalej autor opisuje swoją wielkiej przygodę: jak sam zatrudnił się w kotłowni i co działo się wewnątrz niej. To luźniejsza, spokojniejsza tempem, ale i bardziej szczegółowa wersja reportażu znanego nam z money.pl. Akcja tu toczy się znacznie wolniej, jednak nie jest to opis w pełni chronologiczny. Więcej natomiast dowiadujemy się o atmosferze w środku, codziennych zadaniach, szkoleniach, o zwyczajach, o szefostwu, rozmowach z klientami. Mimo ryzyka, dziennikarz zachował zimną krew i przez kilkanaście dni zebrał ciekawy materiał. O wybrykach w kotłowni jest cały rozdział, gdzie znajdziecie m.in. słynny "nagi spacer". Autor dochodzi, kim była tajemnicza dziewczyna i co ją zmotywowało do odarcia się z godności. Są i inne, mniej znane, choć bulwersujące wydarzenia, których wspólnym mianownikiem jest pogarda dla drugiego człowieka. Mając za sobą własne dochodzenie, nie byłem tu specjalnie zaskoczony; mógłbym dołożyć jeszcze parę szczegółów z życia managerów. Byłbym rozczarowany, gdyby był to koniec.

Ale tak nie jest. Swobodniejsza narracja i opis wydarzeń ma swój cel. Książka wyraźnie kładzie nacisk na aspekty psychologiczne, zarówno dotyczące działań naciągaczy, jak i ich ofiar. Potwierdzeniem tego są kolejne rozdziały, zawierające wywiady-rzeki z dwoma psychologami. Pierwszy, na temat manipulacji, wydał mi się nieco rozwlekły, ale drugi, traktujący o kłamstwie, żywo zainteresował. Padają w nim ważne stwierdzenia, jak nie dać się oszukiwać i jak wykrywać kłamstwo. W całej opowieści mamy sporo urywków scenariuszy, jakimi się posługiwano przy oszustwie, są także ilustracje - dokumenty kotłowni. Autor drąży temat psychologii postępowania sprawców, przyczyn, dla których dajemy się nabrać i sposobu myślenia obu stron. Rozmawia zarówno z byłymi pracownikami, jak i ich klientami. Czy żałują tego, co się stało, jak oceniają te wydarzenia? W istocie, jak sam dziennikarz stwierdza, to nie jest książka o foreksie czy kryminał o tropieniu oszustów. To książka o naciągaczach, która głęboko jak żadna inna stara się dociec natury ich sukcesu.

Jest to niejako wymówka, by w całość wpleść jeszcze jedną historię. Dziennikarz zetknął się z celebrytą inwestorów, Gregiem Seckersem, sprzedającym szkolenia. To kolejna dość szczegółowa opowieść o tym, jak wykorzystywana jest chciwość. Przytacza też kilka innych przykładów, w tym nie znaną mi wcześniej aferę ziemniaczaną, krajowy ewenement z humorystycznym akcentem.

Ale wróćmy do kotłowni, tak jak wraca i książka. Narracja opowiada o dalszym śledztwie wokół foreksowych firm i o ustaleniach prokuratury: w całej tej historii są cztery takie firmy, dwie to kotłownie, dwie to cypryjskie platformy forex. Tu nie ma niewiniątek: każda strona ponosi jakąś odpowiedzialność za naciąganie klientów. Nie ma też niewinnych wśród pracowników, a szczególnie managerów w kotłowniach. Zacierają ślady, kluczą, bezczelnie kłamią, a nawet atakują... i tu dochodzimy do wspólnych wątków w mojej historii i tej książkowej.

Obaj opisaliśmy inne firmy, Mateusz trafił na kotłownie izraelskie, ja na czeskie. Skąd tu firmy izraelskie? Oddam głos lekturze: " [...] Izrael jest ojczyzną wielu takich cwaniaków. Dlaczego? Kraj się błyskawicznie rozwinął, stanowi istotne centrum finansów na globalnej mapie". Wybrali Polskę z konkretnego powodu. "Przestępcy lubią kraje, które mają subtelne luki w prawie, ale nie takie pogrążone w chaosie czy niebezpieczne. [...] Potrzebowali kraju, który się rozwija, w którym ludzie się bogacą, który ma podstawowe przepisy prawa. Ale w którym część zapisów jest martwa, nie działa, organy mają inne zmartwienia lub są łatwe do przekupienia." W każdym z tych przypadków stosowano wiele podobnych trików: budowano pokrętną siatkę firm, ukrywano ich nazwę, podobnie traktowano pracowników. Co ciekawe, izraelskie kotłownie korzystały z listy telefonów pochodzących jeszcze z Bohemii IZ, jednej z pierwszych czeskich firm tego typu w Polsce i uchodziła ona za wzór! Wniosek - personalnie szefowie firm musieli się znać, mieć kontakty. W ostatnich zatrzymaniach ponownie pojawił się obywatel Izraela. Cofając się w czasie, dziennikarz dochodzi do podobnych wniosków jak ja, wskazując na Affin Brokers jako prapoczątek tego przekrętu (odcinek pierwszy Historii). Być może trafił na mojego bloga - a na pewno trafił na czeskie artykuły na ten temat. Wspomina też nagranie wideo, które ja również umieściłem we wpisie o Global Markets.

Inny wspólny wątek to historia ofiary oszustów, która nie daje za wygraną. Tu pojawia się starcie z prawnikami, stojącymi po stronie naciągaczy. "Tak zwykle bywa, że przy podejrzanych o przekręty finansowe pojawiają się drodzy prawnicy.​" Zgadnijcie kto to? Chodzi o tę samą kancelarię, która wysuwała roszczenia Safecap do reprezentanta poszkodowanych. Miałem wręcz wrażenie, że czytam kalkę historii, jakiej sam wysłuchałem i opisałem w odcinku 6. Kancelaria, a potem przecież i sąd, który poprzez uznanie roszczenia niejako osłania przestępczą działalność - czy jakąś odpowiedzialność w ogóle poniesie?

​Mateusz podkreśla, co zgadza się moim doświadczeniem, jak trudne jest śledztwo i jakie opory napotyka. Gangi paliwowe i podatkowe to przy sprawach naciągaczy łatwizna. Poplątane sprawy, nazwy, zapierający się ludzie, rozumienie instrumentów finansowych, prawa - to wszystko jest barierą, jaką udało się pokonać w tym wypadku, a w ilu innych nie? "Prokuratura często umarza postępowania. Te, które dotyczą internetu, są nam uwalane w 90 procentach". Niech to zdanie będzie ostrzeżeniem. Przestępcy wyprzedzają przepisy, korzystają z dziur, którymi wycieka gotówka. I chyba nie przestanie, bo pomysłowość ludzka nie ma granic. "Jedyny sposób na bezpieczeństwo? Nie podawać ręki naciągaczom. Nie reagować na telefony, przerywać rozmowy." Ja też blokuję telefony.

Podsumowując, ta książka to nie kryminał, choć jej bohaterowie trafiają do kryminału; nie jest też kondensatem sensacji w tej mierze, co artykuły na money.pl. Ale to jedna z nielicznych i najlepsza jak dotąd pozycja analizująca sposoby i naturę naciągaczy oraz czułe punkty ich ofiar. Czyli nasze - więc właściwie jest to lektura dla każdego inwestora.

poniedziałek, 19 listopada 2018
Na szybko: szczegóły zawiera artykuł Analizy.pl.

Trochę późno jest dla klientów łapać orient, mleko się rozlało: widać spadki w kilku funduszach, szczególnie tych mających ponad 1% obligacji ( jak sądzę spadki jednostek dotyczą głownie obligacji notowanych). Traci Gamma Obligacji Korporacyjnych oraz Papierów Dłużnych, Alior Papierów Dłużnych i Skarbiec Obligacji Wysokiego Dochodu (ale trafiona nazwa!). Zastanawiam się, czy Sebastian Buczek utworzył fundusz R3 w Quercus (R1 tworzona na papier Getback, potem informowano o braku papierów tureckich już bez szczegółów).Dziś Quercus TFI poinformowało, że fundusz ten (jak i pozostałe z oferty tego TFI) ekspozycji na obligacje banków już nie posiada.(z tekstu analizy.pl)

Jeśli sytuacja w bankach się ustabilizuje, to oczywiście otworzy drogę do wzrostów - o czym warto pamiętać.

piątek, 16 listopada 2018
Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych - na podstawie biznes.pap.pl.
Poprzedni miesiąc TUTAJ

Największe wzrosty:

1. PKO Skarbowy 558.0 MLN PLN 4.08%
2. PZU Papierów Dłużnych POLONEZ 166.51 MLN PLN 13.18%
3. GAMMA 164.99 MLN PLN 10.51%
4. Investor Płynna Lokata 164.11 MLN PLN 4.73%
5. NN (PL) Obligacji 145.75 MLN PLN 13.63%
6. PZU Gotówkowy 117.12 MLN PLN 10.48%
7. Pekao Pieniężny Plus 107.23 MLN PLN 8.61%
8. Millennium Depozytowy 78.48 MLN PLN 4.69%
9. PKO Zabezpieczenia Emerytalnego 2020 77.77 MLN PLN 10.35%
10. Pekao Gotówkowy 74.56 MLN PLN 1.6%

Ponownie królują najstabilniejsze fundusze, i to takie, które są powiazane z bankami kontrolowanymi przez państwo. PKO Skarbowy zasilany przez państwowe instytucje chyba na wieki pozostanie na pierwszym miejscu. Wysoko zawędrowało tu PZU i Gamma. Pozycja PZU to, jak podejrzewam, skutek konwersji z innego funduszu tego towarzystwa. Podobnie może być w Millennium, co zobaczycie dalej. Brak funduszy akcji rynków rozwiniętych, jakie miesiąc temu się trafiały, to z kolei efekt spadków na giełdzie amerykańskiej. Funduszu polskich akcji próżno szukać nie tylko w kolejnej dziesiątce - nie ma ich nawet w setce kolejnych pozycji. Nie ma też UniLokaty, UniWIBID ani Quercusa. Problem w tym, że nie widzę tu funduszy przebijających lokaty, może z wyjątkiem NN Obligacji.
A kto spada?

Aviva Investors Polskich Akcji -89.26 MLN PLN -11.28%
UniLokata -101.43 MLN PLN -6.44%
Investor Nowych Technologii -105.16 MLN PLN -30.11%
Quercus Ochrony Kapitału -111.13 MLN PLN -6.79%
UniKorona Pieniężny -131.29 MLN PLN -2.24%
Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych -157.52 MLN PLN -4.12%
Investor Zrównoważony -169.73 MLN PLN -14.35%
Aviva Investors SFIO Akcyjny -203.67 MLN PLN -4.83%
Investor Zabezpieczenia Emerytalnego -220.8 MLN PLN -12.88%
PKO Technologii i Innowacji Globalny -260.72 MLN PLN -9.73%
PZU Stabilnego Wzrostu MAZUREK -335.55 MLN PLN -11.76%

Aviva Akcyjny to największy fundusz z polskimi akcjami, około 4 mld aktywów - tak jak wiele innych zalicza spadki. Mocno spadają aktywa funduszy rynków rozwiniętych (Investor Nowych Technologii - porażka, -30 % !) i rozwiązania mieszane. Spadają aktywa nawet w powoli rosnących funduszach: UniLokacie i Quercusie - całkiem możliwe, że pieniądze szukają nowego miejsca na rozhuśtanym rynku.

poniedziałek, 12 listopada 2018
Metoda kopertowa to jedna z najstarszych i najprostszych metod planowania budżetu. Po wypłacie należy włożyć pieniądze do kopert przeznaczonych na poszczególne cele: opłaty (czynsz, prąd, woda, gaz, itd.), jedzenie, ubranie, transport, rozrywka, chemia i kosmetyki, itd. Zapisujemy na kopercie cel, kwotę i datę. Następnie realizujemy wydatki pieniędzmi z właściwej koperty, jeśli zostaje reszta, wkładamy ją z powrotem. W ten sposób szybko mozna przekonać się, czy budżet jest dobrze zaplanowany i wystarczający - w przeciwnym razie koperty opróżnią się przed czasem, a to sytuacja niedopuszczalna. Jeśli pieniądze z kopert zostają, można przeznaczyć je na kolejny miesiąc lub dodać do oszczędności, "poduszki bezpieczeństwa". Z początku można popełniać błędy i np. brakuje na chleb, a zostaje kasa na kosmetyki - wówczas korygujemy budżet. Jednak gdy kolejny raz pojawia się problem braku pieniędzy, trzeba się ograniczyć i przemyśleć zarówno podział budżetu, jak i możliwość dodatkowego zarobkowania. Pomocne może być też podzielenie wydatków na jedzenie na tygodnie, a większych wydatków na skalę roku.

Ta metoda wydaje się prymitywna, ale ma szereg zalet: uczy dyscypliny, gospodarowania i oszczędności, działa bez komputera i banku, może ją stosować gospodarstwo jednoosobowe i wielodzietna rodzina. Stosowały ją nasze babcie i teraz stosuje niejedna młoda osoba, podbudowując swoją niezależność finansową i wystrzegając się zbędnych kredytów. Wadą metody jest operowanie gotówką, która może wpaść w ręce złodzieja. Jeśli połączyć tę metodę z comiesięcznymi zapiskami o rezultatach na koniec miesiąca (lub, co lepsze, spisem wydatków - wystarczy do kopert wkładać paragony) - powstaje historia budżetu.

Udoskonaleniem metody kopertowej jest odłożenie części pieniędzy - przewidywanych oszczędności - z dala od innych, najlepiej na lokatę lub konto oszczędnościowe. Jest to zgodne z ideą "najpierw płać sobie". Skorzystamy z tych kwot w sytuacji awaryjnej (np. utrata pracy) lub przy realizacji ważnego celu życiowego (np. studia).

Zwolennicy bankowej technologii mogą tę metodę znacznie ulepszyć. Zamiast kopert zastosować menadżera finansów, pokazującego na bieżąco wydatki z podziałem na rodzaje. Taką funkcję ma bankowość internetowa i mobilna wielu banków, np.w Millennium. Banki nauczyły się już automatycznie dzielić wydatki na kategorie na podstawie kodów MCC przy płaceniu kartami i nazwy instytucji przy płaceniu przelewami. Płatności kartowe są więc podstawą tej metody; wypłaty z bankomatów trzeba kategoryzować. Aplikacje bankowe pozwalają edytować przypisanie do kategorii każdej transakcji, by skorygować błędy. Potem można przeglądać raporty okresowe w rozbiciu na różne podziały: miesięczne, wg typu itd. Przykładowo, dla konta w Millennium możliwa jest też obserwacja aktualnego stanu wydatków na kategorie ze wskazaniem kwot.

Nawet jeśli Twój bank nie ma tej funkcji, to znajdziesz ją w uproszczonej formie aplikacjach kart fintechów, jak Curve czy Revolut. Apki kart posiadają nawet funkcjonalność dołączania fotek paragonów do pozycji na wyciągu.
Więcej o karcie Curve pisałem niedawno (bezpłatna, jest promocja, dają 5 funtów).

Aplikacje mobilne jeszcze nie pozwalają jeszcze planować budżetu, ale internetowe jak najbardziej tak. Kontynuując przykład Millennium, w opcji "Budżet" można zaplanować wydatki na każdą z kategorii (a raczej podkategorii) na każdy miesiąc z osobna albo na okresy dłuższe. Podobną opcję znajdziemy w mBanku, choć tu jeszcze apka mobilna nie wspomaga menedżera, a podziały są jedynie miesięczne. Jestem pod wrażeniem, jak bardzo menedżer finansów został rozwinięty przez banki. Jeśli nawet podobno pozbywanie się gotówki z kopert ma mocniejsze działanie psychologiczne, to wydając pieniądze kartą właśnie tu stworzono silne narzędzie kontroli.

Posługiwanie się planerami budżetu początkowo wydaje się trudne. Proponuję robić to stopniowo, np. zaplanować budżet w podziale na kilka głównych kategorii lub skupić się na jednej-dwóch kategoriach, by odpowiedzieć sobie na pytania typu "gdzie znikają pieniądze?", "czy nie za dużo wydaję na rozrywkę?", "ile wydaję na jedzenie?". Na pewno tego typu pytania chodzą Wam po głowie, a odpowiedzi mogą prowadzić do ciekawych wniosków.

Wracając do tematu głównego: można łączyć metodę kopertową z nowoczesnymi narzędziami w taki oto przykładowy sposób:
1. Zaplanuj swój budżet wstępnie w aplikacji lub choćby na kartce, obliczając kwotowy i procentowy udział każdego z wydatków w wydatkach ogółem.
2. Na początku miesiąca, po wypłacie, przelej planowaną kwotę oszczędności na konto oszczędnościowe. (“płać najpierw sobie”). Jeszcze lepsze może być odkładanie na kilku kontach, przeznaczonych na różne cele (poduszka bezpieczeństwa, wakacje, emerytura...). Konta celowe banki też wspierają.
3. Wykonuj wydatki miesięczne obserwując w menedżerze finansowym, czy przekraczasz plan. Posłuż się w sytuacji awaryjnej kontem oszczędnościowym.

Zachowanie dyscypliny i umiejętne wykorzystanie karty kredytowej wraz z kontem oszczędnościowym może przynieść dodatkowe korzyści, jakich nie da koperta: na krótkie okresy można więcej środków przeznaczać na oszczędności. Tu też widzę pole rozwoju dla aplikacji na przyszłość. Wyobraźcie sobie, że aplikacja automatycznie przewidywałaby Wasze wydatki kartą kredytową na podstawie średnich i z góry tę kwotę odkładała na konto oszczędnościowe wraz z planowymi oszczędnościami. Każde przekroczenie planu (także z podziałem na kategorie) oraz przekroczenie średniej ponad typowe odchylenie generowałoby komunikat ostrzeżenia i umożliwiało korektę budżetu. Na dzień przed spłatą karty kredytowej odpowiednia kwota automatycznie byłaby zdejmowana z konta oszczędnościowego (mam nadzieję, bezpłatnie). Skorzystalibyście z takiej opcji?

Dajcie znać, czy korzystacie z opcji do planowania budżetu i jak Wam idzie. Co się podoba, co nie?

czwartek, 08 listopada 2018
Latem 2017 roku opisywałem w odcinkach Historię czeskich kotłowni. Kotłownia (ang. boiler room) to firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji. Jeśli przeczytacie wszystkie odcinki moich wpisów, zrozumiecie, jaki był udział obywateli Czech w tej dziedzinie. Nietrudno domyśleć się, że oszukańcza działalność nie może dobrze się skończyć.

Koniec ten zajął jednak mnóstwo czasu. Podobno śledztwo toczyło się dwa lata, a jeszcze przed nim kotłownie funkcjonowały dość długo, jak możecie wyczytać w mojej Historii. Dziś informacja w prasie o zatrzymaniu 19 osób oskarżonych o oszustwa na 18 mln zł. Co ustaliła prokuratura: "zatrzymani działali w ramach podmiotu zarejestrowanego na Cyprze posiadającego oddział z siedzibą w Warszawie, a także spółek Gonoma Finance sp. z.o.o., Sonoma Polska sp. z.o.o., GKFX Financial Services sp. z.o.o., Seremar sp. z o.o. , Covederal Holdings Limited sp. z.o.o. i innych. " - komentuje prokuratura.[...] W toku śledztwa ustalono, że obywatele Czech pod postacią wielu fikcyjnych spółek zakładanych przez obywateli polskich jak i obcokrajowców, zawierali umowy o współpracy z podmiotami prowadzącymi działalność w zakresie prowadzenia platform inwestycyjnych (keystock.com, GKFX, Varengold, Globtrex i innych).[...] Pieniądze wpłacane przez „inwestorów” na rachunki spółek były, bez inwestowania, transferowane za granicę, m.in. do podmiotów w Hong Kongu, Wielkiej Brytanii, Czechach, na Wyspach Marshalla i innych krajach. Telefoniści za zwerbowanie osób, które decydowały się „zainwestować” środki otrzymywali wysokie prowizje, rzędu kilkudziesięciu procent od dokonanej przez „inwestora” wpłaty. ". Dłuższy tekst jako jeden z pierwszych pojawił się na tvp.info.

Czuję, że wkrótce poznamy jeszcze więcej faktów na temat funkcjonowania tej grupy naciągaczy. Na stronach CBŚP dowiadujemy się, że wśród zatrzymanych są nie tylko Czesi ale też jeden Izraelczyk i prawdopodobnie Polacy. Jest też kilka zdjęć. Spółki wymienione przez prokuraturę od dawna są na liście KNF. Ostatnie dopisanie czeskich i pokrewnych kotłowni miało miejsce w marcu 2018 r.

 
1 , 2
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.