Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
niedziela, 26 lutego 2017

Władza wymyśla nowe rozwiązania w kwestii abonamentu RTV. Czyli podatku na państwową telewizję i radio - reliktowi socjalizmu i rozwiązaniom z poprzedniego wieku.

Zacznę od walki z mitem: to nie jest prawda, że wszędzie jest abonament. Zobaczcie sami w wikipedii. Media mogą funkcjonować inaczej, a w XXI wieku, wieku internetu i powszechnej informacji, to jest kompletny przeżytek. Substytucja jest zbyt duża. Płacenie za radio i telewizję państwową, z której praktycznie nie korzystam, to jak podatek drogowy za rower na balkonie.

Jeśli dodać do tego ładunek propagandy w TVP, to można powiedzieć, że media publiczne to jakaś pomyłka. Do tego dochodzi trwonienie pieniędzy, w którym to obecny prezes, p.Kurski, jest liderem.

W 2015 roku strata była poniżej 40 mln zł, ale w ubiegłym roku według wstępnej informacji podanej przez prezesa Jacka Kurskiego wyniosła aż 188 mln zł.

- pisze autorka artykułu na money.pl i analizuje, że tylko kilka minut więcej reklam oraz sprawniejsza ich sprzedaż mogłaby tą dziurę zasypać. Przecież to ciągle popularna telewizja, która może konkurować na rynku. Wynika z tego, że możliwych jest kilka opcji, które umożliwiają finansowanie telewizji bez podatku nazywanego abonamentem.

1. Prywatyzacja telewizji. Opcja politycznie i społecznie niepopularna, ale przywracająca normalność.
2. Zwiększenie limitu dopuszczalnych reklam, zmiana prawa w kierunku przerw w emisji filmów i poprawa efektywności sprzedaży reklam. To działania przybliżające finansowanie publiczne telewizji do prywatnej konkurencji.
3. Przejście na model kilku kanałów: tani w produkcji, bezpłatny kanał informacyjny/publiczny i płatny, kodowany, komercyjny. To rozwiązanie pośrednie, łączące zalety, ale i część wad.
4. Finansowanie z budżetu, np. z koncesji na emisje i kanały nadawcze innych telewizji. To byłoby najlepsze rozwiązanie, w powiązaniu z p.2. Na drodze stoją tu inne wydatki publiczne, w tym 500+.

Ponadto możliwe jest podjęcie działań potaniających produkcję TVP:
- obniżenie kosztów funkcjonowania instytucji, przegląd zasobów, ograniczenie kosztu imprez typu sylwester.
- finansowanie produkcji filmowych, jako niezależnych inicjatyw, ze zbiórek publicznych, społecznościowych, organizacji pożytku publicznego - tak można np. zrobić produkcje historyczne.

Myślę, że to świetna okazja, by przywrócić normalność i odrzucić głupie pomysły takie jak zmuszanie operatorów kablówek do przekazywania danych osobowych. Sądzę, że oba rządowe projekty spowodują dużo oporów, a operatorzy kablowi mają sporo do stracenia. Na wszelki wypadek, uprzedzając złodziejskie inicjatywy, proponuję przejrzeć zawarte umowy z operatorami i zrezygnować z usług tych, których się nie korzysta. Tak właśnie robię i muszę rozwiązać starą umowę na sygnał analogowy TV w budynku (stare dzieje, okres przejścia na cyfrowe nadawania). Jeśli ktoś chce oglądać telewizję, to antena naziemna to obecnie nawet 27 kanałów, wraz z internetem lub usługami wideo na żądanie to olbrzymi wybór bez konieczności zawierania umowy z kablówką.

Zauważcie też, że o problemie radia w ogóle się nie mówi i kwoty dla Polskiego Radia nie wydają się być problemem, mimo że nie są małe, abonament nie pokrywa kosztów i w popularności PR przegrywa w Polsce z prywatnymi nadawcami wszędzie. Radio publiczne przestało się liczyć i telewizja zmierza w tym kierunku. PR przegrało walkę i zdaje się, że przeszło na komercję. Porównajcie ostatni link z tym:informacja o finansach PR 1 z 2016 r. Problemy magicznie zniknęły.

Na koniec: powiedzcie NIE propagandzie w TVP i radiu! Precz z przymusowym finansowaniem tego partyjnego tworu!

21:20, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 lutego 2017
Stało się. Ostrzegałem przed łowcami frajerów, i oto zadzwonili także do mnie. Jeśli nie wiesz jeszcze, kim są finansowi łowcy frajerów, przeczytaj reportaż na money.pl. Pomimo rozmów z policją, zgłoszeniami do KNF, Ministerstwa Sprawiedliwości nikt nie podejmuje działań, by łowców ukarać i działanie ich firm ograniczyć. Nic nie robi z tym minister Ziobro, mimo artykułów i programów telewizyjnych biznes oszustów się kręci. Jak się bronić, skoro nie bronią nas instytucje?

Niechciane rozmowy telefoniczne to i bez łowców prawdziwa plaga. Jak się przed nimi bronić? Normalnie wystarcza odmówić, prosić o usunięcie z bazy danych. Ale na łowców to kompletnie nie działa. Nie reprezentują poziomu kultury, na którym działają słowa typu:"nie, dziękuję". Dzwonią natrętnie i nie reagują na odmowę, nawet wielokrotnie. Są agresywni, obrażają, denerwują.

Dlatego nie mam specjalnie oporów, by takiego gagatka w rozmowie sprowadzić na manowce, dając mylące i idiotyczne odpowiedzi. Przedłużanie rozmowy bez zawierania umowy i dawania obietnic to coś, co zdecydowanie uszczupla siły nachalnych łowców. Jednak i zabiera mój cenny czas, a chyba nie o to chodzi.

Postanowiłem więc bronić się inaczej. Zainstalowałem na smartfonie aplikację "Odebrać telefon?" z tej stony, jest ona też dostępna w sklepie Play. Aplikacja ładuje bazę numerów oznaczonych jako niechciane połączenia i blokuje lub ostrzega przed odebraniem telefonu. Dane o numerach pochodzą od społeczności internautów, która rejestruje podstawowe informacje o rozmowie na stronie www aplikacji. Przykładowo taka rejestracja wygląda tak jak w linku tutaj. Zamierzam więc nie tylko blokować rozmowy, ale i w razie potrzeby zarejestrować niechciane numery na serwerze aplikacji Odebrać telefon. Mój nachalny rozmówca już tam jest!

Wypróbujcie sami, jak to działa, a potem podzielcie się wiedzą z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną. Chrońmy się nawzajem przed wyłudzeniem pieniędzy, na władzę nie ma co liczyć.

sobota, 11 lutego 2017
To ten czas, gdy rozliczamy podatki roczne i tradycyjnie podjąć decyzję o 1% podatku - zanim rząd zmieni zasady i uzna, że wie lepiej, kogo wesprzeć.

W tym roku premier Beata Szydło ogłosiła eliminację biedy dzieci, co sugeruje, że charytatywność w tej grupie już nie jest konieczna. Zapewne otrzymujecie mimo to czasem prośby o wsparcie dla chorych dzieci od znajomych. Trudno w takiej sytuacji odmówić, gdyż koszty leczenia są zwykle porażające. Pozostaje mieć nadzieję, że będą to przypadki coraz rzadsze. Jeśli jednak takich chorych nie macie lub chcecie nieco zdywersyfikować darowizny (np. rozliczacie kilka podatków), to mam także propozycję. Chciałbym w tym roku wesprzeć Fundację Nowoczesna Polska, która finansuje projekt Wolne Lektury. Dzięki temu projektowi udostępniono już w domenie publicznej cyfrowo 4400 utworów! Są to zwykle klasyki, ale nie brakuje rzadkich pozycji, jest literatura dziecięca, pojawiają się audiobooki. Dzięki temu kultura naprawdę ma szansę być powszechna i darmowa. Wierzę, że właśnie takie działania wzbogacają wszystkich, bez względu na region zamieszkania i wiek, sami zresztą popatrzcie. Zebrane pieniądze służą głównie opracowaniu cyfrowemu lektur, popularność zbiórek to też forma głosowania, co zdigitalizować najpierw.

Jest to inicjatywa jak najbardziej potrzebna, bo rządowy projekt "uwolnienia" praw do niektórych książek i wzbogacenia nimi domeny publicznej to jedno wielkie nieporozumienie.

poniedziałek, 06 lutego 2017
Na Twitterze dyskutowałem z Rafałem Mundrym na temat interesujacego artykułu, jaki napisał odnośnie ściągalności VAT, która pozornie załamała się w grudniu 2016 r. Dyskutowaliśmy także finansowanie programu 500+.

Zdaniem Rafała finansowanie w 2016 r. oparto nie tylko o aukcję LTE, ale również o zysk z NBP z poprzedniego roku (7,8mld zł). To b. ciekawa teoria, gdyż pierwsze pogłoski o zysku NBP pojawiły się niewiele przed rozpoczęciem programu 500+. W tym kontekście podatek bankowy czy handlowy to w 2016 roku była jedynie poduszka finansowa, uzupełnienie planu. I faktycznie, z podatku handlowego nic nie wyszło, a bankowy dał ok. 3,5mld zł, choć apetyt był wcześniej większy, na ok. 5 mld zł.

W tym roku na aukcję LTE nie ma co liczyć, liczono więc głównie na wyższą ściągalność VAT. Zapoznajcie się z artykułem; ściągalność niby rosła i rosła... aż w grudniu zdechła.

Po lekturze jasne wydaje się, że grudniu dokonano sztuczki polegającej na przyspieszeniu zwrotów VAT, który to zwykle był opóźniany i wstrzymywany. Jak wskazuje doradca podatkowy Marcin Wrotniak, przez rok skrócono okres oczekiwania na VAT o niemal miesiąc. O celowym działaniu mówi posłanka Izabela Leszczyna: rząd wie, że rok 2017 będzie trudny. Wniosek to: przyspieszono zwrot VAT, aby w razie potrzeby go znów opóźnić, a skala tego zjawiska wyszła w grudniu. Jak pisze Puls Biznesu, taki mechanizm był już używany. Ile więcej wypłacono? Tu Rafał i ja mamy nieco rozbieżne poglądy. Nie wiadomo dokładnie ile to jest, ja liczę że pi razy drzwi jest to 4-5 mld zł i o tyle zaniżone są dane roczne. Wzrost ściągalności VAT uważam za realny, choć może przesadzony w danych. Sądzę, że w tym roku da nawet ok. 8 mld podatku realnie więcej względem roku 2015.
Zdaniem Rafała do zdecydowanie za duże kwoty: opóźniony VAT w III pierwszych kwartałach to było dodatkowe 550 mln. Zwrot VAT może dać max 1-1,2 mld, mówi mój rozmówca, zaś na wzrost podatku VAT w 2017r. można liczyć 3-4 mld, a 1-2 mld może dołożyć inflacja, oczywiście względem 2016 r.

Zgodni za to jesteśmy co do tego, że znowu NBP wypłaci znaczny zysk, który może ratować program. Mówi się o 10 mld zł w mediach, Rafał uważa, że może być to nawet więcej, 12-14 mld zł. Czyli będzie to główny filar 500+.

Jeśli policzymy jakikolwiek z ww. wariantów wzrostu wpływu VAT, to dojdziemy do wniosku, że bez zysku NBP nie wystarczyłyby na finansowanie 500+, to pewne. Na pozostałe podatki, jak PIT i CIT, specjalnie bym nie liczył, bo wzrost PIT pochodzi też ze wzrostu płac minimalnych, a to nie sam zysk i mleko z miodem, ale i wyższe koszty funkcjonowania państwa. Spore potrzeby będzie miał też ZUS ze względu na skrócenie wieku emerytalnego i program 75+. Obietnice wyborcze sporo kosztują w tym roku.

Ostatnim filarem finansów 500+ jest podatek bankowy i tu zebranie 3.5 mld zł po raz kolejny wydaje się realne. W końcu OC drożeje nie bez powodu, prawda? Zysk firm ubezpieczeniowych przełoży się na podatek bankowy. Może uda się zebrać nawet więcej, liczyłbym na 4 mld.

W wariancie ekstra-optymistycznym wpływy z NBP, VAT, podatku bankowego wystarczą na 500+. Dodatkowe pieniądze może dać opóźnienie zwrotu VAT. Jeśli policzyć tylko wpływy minimalne, bez opóźniania zwrotu VAT, to otrzymamy mniej niż zakładane potrzeby, szacowane na ok. 23 mld zł. Wariant realny to coś "pomiędzy", więc poduszka "opóźnieniowa" może być potrzebna. Ale co dalej? W 2018 roku trudno oszacować, czy NBP coś dorzuci, za to prawdopodobne jest golenie OFE z pieniędzy, rozbiór OFE da 35-40 mld zł. Czyli czekać nas może przejadanie emerytur.

Jakby nie liczyć, jasne jest, że 500+ finansujemy płacąc wyższe opłaty bankowe, OC, ale i poświęcając dodatkowe wpływy, które można by przeznaczyć np. na obniżenie podatków. Gdy ich zabranie, istnieje ryzyko przejedzenia oszczędności emerytów. Obraz programu 500+ w mediach to "walka z biedą", ale druga strona tego medalu to drenowanie naszych kieszeni i ryzyko biedy emerytów.

Tagi: 500+
20:17, cyfrowyja
Link Komentarze (1) »
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.