Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
poniedziałek, 17 października 2016
Zauważyłem, że coraz częściej banki stosują ten sam chwyt w celu zatrzymania środków klientów. Nie jestem pewny, jak działa algorytm, ale podzielę się spostrzeżeniami.

Już kilkakrotnie w sytuacji, gdy chciałem zrobić przelew do innego banku, by skorzystać z nieco wyższego oprocentowania lokaty, otrzymywałem na ekranie komunikat typu: "Zaczekaj! Mamy dla Ciebie ofertę lokaty na 3 m-ce na 2,xx %" wraz z opcją anulowania przelewu. Ten trik stosuje BGŻ Optima i Getin i nie wiem kto jeszcze. Jest to powstrzymywanie ucieczki pieniędzy klientów, tzw. retencja.

Oprocentowanie nie było super atrakcyjne, ale lepsze niż standardowa, coraz marniejsza tabela lokat. Skorzystałem z oferty już parokrotnie. Wyraźnie taka propozycja lepszej lokaty pojawia się tylko dla wyższych kwot przelewów, zdecydowanie ponad 10000 zł. Trudno mi określić dokładne parametry i to, czy wpływ na ofertę ma nazwa przelewu albo bank odbiorcy. Ale zacząłem wykorzystywać oferty także w niespodziewany dla twórców sposób. Jak kończy się lokata na większą kwotę - próbuję zlecić przelew. Jak jest oferta retencyjna - ok. Jak nie ma - można anulować przelew albo próbować w drugim banku tej samej sztuczki.

Aktualnie nowe środki promuje co najmniej trzy banki: Millennium (konto oszczędnościowe), BGŻ Optima, Getin. Oprocentowaniu poniżej 2% mówimy stanowcze nie ;-)

20:03, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2016

Z raportu GUS, który wcześniej wspomniałem, wynikają też wnioski odnośnie tego, gdzie braki demograficzne będą najbardziej odczuwalne, Wykresy i wnioski specjalistów GUS wskazują na to, że przynajmniej z początku bardziej odporne na niż będą tereny wiejskie; aż 98% przewidywanego spadku wielkości populacji będzie dotyczyła miast. częściowo z powodu wyższej rozrodczości, częściowo może być to wynik mody mieszkania poza miastem. Miasta stracą więcej mieszkańców, ale i tu są różnice. Stosunkowo odporna może być Warszawa, która jest magnesem kariery i majątku. Duże straty mogą za to ponieść małe i średnie miasta.

W podziale na województwa podobnie: broni się mazowieckie, małopolskie, pomorskie, wielkopolskie, a fatalnie wypadają: świętokrzyskie, śląskie, opolskie, lubelskie, łódzkie. Ogólnie GUS przewiduje spadek populacji do 2050 r. o 4,5 mln osób; Będziemy się starzeć i do tego wzrośnie średnia wieku, a wyraźnie będzie to odczuwalne na ścianie wschodniej. Szczegółowe dane można obejrzeć na tej stronie

Już obecnie można dopatrzeć się oznak demograficznego tornada. Oto np.Kurier Lubelski  informuje o zmniejszeniu liczby studentów o 20 tys. osób od szczytowego roku 2004. Co to znaczy? że o ile mamy sporo wykształconych pracowników ze stażem 12 lat, to za kolejne 12 lat nie ma już na co liczyć. Nie widać tłumu żaków, a może być jeszcze gorzej. Mniej wynajętych mieszkań, mniej kierunków na uczelniach, a może i - o zgrozo - mniej uczelni, bo obronią się tylko najlepsze. 

19:34, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 października 2016
Państwo powinno troszczyć się o swoich obywateli. Dlatego UK wprowadza podatek od napojów słodzonych powyżej 5%. Im słodszy napój - tym podatek wyższy.

W tym samym czasie nasz rząd wymyśla coraz bardziej wrogie dla obywateli podatki, opodatkowując wodę (sic!), prąd (opłata przesyłowa i OZE), czyli podstawowe dobra potrzebne do życia. A inne pomysły? Podatek handlowy - kompletny niewypał, bankowy - częściowy niewypał (banki go omijają).

Zamiast tego wolałbym podatek cukrowy, i to w wersji rozbudowanej. Proponuję podatek od produktów spożywczych zawierających dodatek cukru, powyżej jego poziomu:
- 50% dla produktów czekoladowych, dżemów, tortów
- 30% ciastek, ciast,
- 20% keczupów, przecierów, płatków
- 5% napojów i innych produktów
- 2% dla nabiału

Dokładną listę mogliby opracować dietetycy. Podatek nie dotyczyłby samego cukru ani cukru zawartego naturalnie w owocach i sokach. Cele wprowadzenia podatku to z jednej strony zmniejszenie spożycia cukru zawartego w produktach, z drugiej zdobycie pieniędzy przeznaczonych na leczenie chorych na cukrzyce i powikłania. Obecnie producenci szpikują nas cukrem niemal we wszystkim. Słodycze to często ponad 60% cukru, płatki typu musli - nawet 30%, keczup podobnie, ba, nawet musztarda może zawierać 10% cukru. Cukrzyca staje się chorobą społeczną i niszczy - więc cukier zasługuje na opodatkowanie tak jak inne szkodliwe używki. Mamy już akcyzę na alkohol i papierosy - dlaczego nie na cukier? W końcu zdrowe społeczeństwo będzie dłużej aktywne, dłużej będzie w stanie pracować i w ten sposób nieco zmniejszy się problem bomby demograficznej.

Ale skoro podatki mają kierować nas do zdrowego życia - to dlaczego tak wysoko opodatkowany jest sprzęt sportowy? Domagajmy się ulg!

15:39, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 września 2016

Może teraz spójrzmy na to, co robi - lub deklaruje - rząd w kwestii demografii oraz jakie są migracyjne trendy.

Program 500+ - wiemy. Imigracja pracowników z Ukrainy nabiera rumieńców, bo coraz więcej firm deklaruje chęć ich zatrudnienia w Polsce, czyli trend jest rosnący. W kontekście Brexitu i wydarzeń rasistowskich możliwe są częstsze powroty Polaków. Oba zjawiska mogłyby złagodzić przebieg demograficzny. Z drugiej strony wyjazdy na zachód nie zostały powstrzymanie jako zjawisko.

Mamy też wydarzenia finansowe, które są jak najbardziej związane z bombą demograficzną. Jedno to podniesienie minimalnych emerytur. Taki ruch z jednej strony podnosi wydatki państwa, z drugiej pobudza rynek kreując popyt - bo najbiedniejsi wszystko wydadzą. To jest też działanie antydeflacyjne. Druga taka decyzja to podniesienie płac minimalnych. Od 2017 r. płaca minimalna ma wzrosnąć do 2000 zł ! Co za tym idzie wzrosną podatki, składki ZUS od firm, więc jest to wzrost kosztem firm. Państwo na tym zarobi, trend malejący bezrobocia ma szansę wyhamować na chwilę. Rząd korzysta tu z rynku pracownika. A wszystko to pod przykrywką dbania o ludzi - prawda?

Obstawiam, ze nie będzie to jedyna podwyżka w kolejnych latach i nie jedyna próba pobudzenia rynku i przełamania deflacji. Ale to są półśrodki, leczenie objawów, a nie przyczyn. I wszystkie one zanegowane zostaną przez jedną głupią decyzję - obniżenie wieku emerytalnego. Obniżka wieku to nasilenie trendów rynku pracownika, a także zdecydowane obniżenie możliwości konsumpcji emerytów, co dobije PKB o wiele wcześniej niż moglibyśmy się spodziewać. Polacy sami muszą zdecydować, czy tego właśnie chcą.

18:54, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2016
Mój Czytelnik spytał o strategię i przygotowanie się do bomby demograficznej. Zacznę od tego, co myślę o najbliższych 5 latach.

Przypominam, że jesteśmy w fazie rynku pracownika. Na razie najlepsze, co możemy zrobić jako indywidualni pracownicy, to szukać lepszej pracy i gromadzić środki. To okres najlepsze do awansu, zmiany miejsca pracy na lepsze. Reakcja typu "mam 500zł na dziecko, nie muszę pracować" jest słaba i pozbawiona sensu. Wzrost cen zniweluje za jakiś czas działanie programu, a brak zatrudnienia dobije. Rozsądne za to jest szukanie pracy w spółkach eksportowych, bo to wykorzystanie kryzysu demograficznego krajów bogatych.

Na poziomie kraju jednak trzeba patrzeć inaczej. Tak jak Niemcy: brakuje nam pracowników, otwieramy granice. Czyli można importować imigrantów, oczywiście nie tak kłopotliwych. I tak robi wiele krajów. Silne gospodarki starają się o pracowników stwarzając atrakcyjne warunki dla przybyszów. W ten sposób wielu Polaków emigrowało do Europy Zachodniej, wzmacniając tamte kraje. A co powinny robić mniej silne gospodarki? To samo. Możemy zachęcić do pracy u nas osoby z Białorusi i Ukrainy, a nawet Rosji, Litwy, Łotwy. A te kraje również będą ściągać pracowników z jeszcze gorszych dziur. Rosja zresztą pokazała własne, innowacyjne podejście do demografii: zdobyła Krym i policzyła mieszkańców jako obywateli rosyjskich, tym samym powiększając się o 2.4 mln ;) co wystarczy na 3 lata dziury demograficznej. Bo Rosja, ze swoją "atrakcyjnością" kurczy się w tempie niespotykanym w Europie. Oficjalne komunikaty temu zaprzeczają, ale badania ONZ mówią o skali ubytku rzędu 20 mln osób w kolejne 10 lat.

Co z tego obrazu wynika? Kraje konkurują ze sobą, próbując sprostać temu samemu problemowi. Wygrywają najatrakcyjniejsze, najmocniejsze. A jaki kraj jest atrakcyjny? Taki, który nie tylko dobrze płaci, ale oferuje stabilność, bezpieczeństwo, sprawiedliwość, wolność, przejrzystość, rozwój. To zabrzmi banalnie, ale wygrywa po prostu kraj dobrze rządzony i dający poczucie szczęścia obywatelom. W tej konkurencji wypadamy średnio-słabo: korupcja, ograniczenia, niejasne prawo, niskie nakłady i zarobki, zachłanni urzędnicy, powolne sądy, łamanie prawa. Tu jest najwięcej do zrobienia od podstaw. To właśnie takie, wydawałoby się drugorzędne rzeczy, zdecydują. I dlatego kraje łamiące prawa człowieka przegrają. Może to brzmi naiwnie, ale ludzie zagłosują nogami za krajami, w których chcą żyć. A jeśli nie będą mogli podróżować - po prostu nie będą w pełni żyć. Rosja mierzy się z plagą alkoholu, ćpania i AIDS, bo ludzie nie mają tam nadziei na godne życie. Rosja nigdy nie poradzi sobie z problemami, bo sama je stwarza.

Dla mnie wniosek końcowy to: praca nad atrakcyjnością Polski. Nad tym, by nie było afer typu Amber Gold czy warszawskie nieruchomości. By posłowie nie mogli decydować, ile zarabiają i jak rozumieć konstytucję. By sądy były bezstronne, a nie polityczne. By nie żyć na kredyt spłacany przez kolejne pokolenia. By prawo było jasne, a podatki płacone automatycznie i bez kruczków. By ulice były bezpieczne. By dzieci były kochane i zadbane. Bo to jest przyszłość.

Takie głupie rzeczy.

22:27, cyfrowyja
Link Komentarze (2) »
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.