Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
poniedziałek, 12 listopada 2018
Metoda kopertowa to jedna z najstarszych i najprostszych metod planowania budżetu. Po wypłacie należy włożyć pieniądze do kopert przeznaczonych na poszczególne cele: opłaty (czynsz, prąd, woda, gaz, itd.), jedzenie, ubranie, transport, rozrywka, chemia i kosmetyki, itd. Zapisujemy na kopercie cel, kwotę i datę. Następnie realizujemy wydatki pieniędzmi z właściwej koperty, jeśli zostaje reszta, wkładamy ją z powrotem. W ten sposób szybko mozna przekonać się, czy budżet jest dobrze zaplanowany i wystarczający - w przeciwnym razie koperty opróżnią się przed czasem, a to sytuacja niedopuszczalna. Jeśli pieniądze z kopert zostają, można przeznaczyć je na kolejny miesiąc lub dodać do oszczędności, "poduszki bezpieczeństwa". Z początku można popełniać błędy i np. brakuje na chleb, a zostaje kasa na kosmetyki - wówczas korygujemy budżet. Jednak gdy kolejny raz pojawia się problem braku pieniędzy, trzeba się ograniczyć i przemyśleć zarówno podział budżetu, jak i możliwość dodatkowego zarobkowania. Pomocne może być też podzielenie wydatków na jedzenie na tygodnie, a większych wydatków na skalę roku.

Ta metoda wydaje się prymitywna, ale ma szereg zalet: uczy dyscypliny, gospodarowania i oszczędności, działa bez komputera i banku, może ją stosować gospodarstwo jednoosobowe i wielodzietna rodzina. Stosowały ją nasze babcie i teraz stosuje niejedna młoda osoba, podbudowując swoją niezależność finansową i wystrzegając się zbędnych kredytów. Wadą metody jest operowanie gotówką, która może wpaść w ręce złodzieja. Jeśli połączyć tę metodę z comiesięcznymi zapiskami o rezultatach na koniec miesiąca (lub, co lepsze, spisem wydatków - wystarczy do kopert wkładać paragony) - powstaje historia budżetu.

Udoskonaleniem metody kopertowej jest odłożenie części pieniędzy - przewidywanych oszczędności - z dala od innych, najlepiej na lokatę lub konto oszczędnościowe. Jest to zgodne z ideą "najpierw płać sobie". Skorzystamy z tych kwot w sytuacji awaryjnej (np. utrata pracy) lub przy realizacji ważnego celu życiowego (np. studia).

Zwolennicy bankowej technologii mogą tę metodę znacznie ulepszyć. Zamiast kopert zastosować menadżera finansów, pokazującego na bieżąco wydatki z podziałem na rodzaje. Taką funkcję ma bankowość internetowa i mobilna wielu banków, np.w Millennium. Banki nauczyły się już automatycznie dzielić wydatki na kategorie na podstawie kodów MCC przy płaceniu kartami i nazwy instytucji przy płaceniu przelewami. Płatności kartowe są więc podstawą tej metody; wypłaty z bankomatów trzeba kategoryzować. Aplikacje bankowe pozwalają edytować przypisanie do kategorii każdej transakcji, by skorygować błędy. Potem można przeglądać raporty okresowe w rozbiciu na różne podziały: miesięczne, wg typu itd. Przykładowo, dla konta w Millennium możliwa jest też obserwacja aktualnego stanu wydatków na kategorie ze wskazaniem kwot.

Nawet jeśli Twój bank nie ma tej funkcji, to znajdziesz ją w uproszczonej formie aplikacjach kart fintechów, jak Curve czy Revolut. Apki kart posiadają nawet funkcjonalność dołączania fotek paragonów do pozycji na wyciągu.
Więcej o karcie Curve pisałem niedawno (bezpłatna, jest promocja, dają 5 funtów).

Aplikacje mobilne jeszcze nie pozwalają jeszcze planować budżetu, ale internetowe jak najbardziej tak. Kontynuując przykład Millennium, w opcji "Budżet" można zaplanować wydatki na każdą z kategorii (a raczej podkategorii) na każdy miesiąc z osobna albo na okresy dłuższe. Podobną opcję znajdziemy w mBanku, choć tu jeszcze apka mobilna nie wspomaga menedżera, a podziały są jedynie miesięczne. Jestem pod wrażeniem, jak bardzo menedżer finansów został rozwinięty przez banki. Jeśli nawet podobno pozbywanie się gotówki z kopert ma mocniejsze działanie psychologiczne, to wydając pieniądze kartą właśnie tu stworzono silne narzędzie kontroli.

Posługiwanie się planerami budżetu początkowo wydaje się trudne. Proponuję robić to stopniowo, np. zaplanować budżet w podziale na kilka głównych kategorii lub skupić się na jednej-dwóch kategoriach, by odpowiedzieć sobie na pytania typu "gdzie znikają pieniądze?", "czy nie za dużo wydaję na rozrywkę?", "ile wydaję na jedzenie?". Na pewno tego typu pytania chodzą Wam po głowie, a odpowiedzi mogą prowadzić do ciekawych wniosków.

Wracając do tematu głównego: można łączyć metodę kopertową z nowoczesnymi narzędziami w taki oto przykładowy sposób:
1. Zaplanuj swój budżet wstępnie w aplikacji lub choćby na kartce, obliczając kwotowy i procentowy udział każdego z wydatków w wydatkach ogółem.
2. Na początku miesiąca, po wypłacie, przelej planowaną kwotę oszczędności na konto oszczędnościowe. (“płać najpierw sobie”). Jeszcze lepsze może być odkładanie na kilku kontach, przeznaczonych na różne cele (poduszka bezpieczeństwa, wakacje, emerytura...). Konta celowe banki też wspierają.
3. Wykonuj wydatki miesięczne obserwując w menedżerze finansowym, czy przekraczasz plan. Posłuż się w sytuacji awaryjnej kontem oszczędnościowym.

Zachowanie dyscypliny i umiejętne wykorzystanie karty kredytowej wraz z kontem oszczędnościowym może przynieść dodatkowe korzyści, jakich nie da koperta: na krótkie okresy można więcej środków przeznaczać na oszczędności. Tu też widzę pole rozwoju dla aplikacji na przyszłość. Wyobraźcie sobie, że aplikacja automatycznie przewidywałaby Wasze wydatki kartą kredytową na podstawie średnich i z góry tę kwotę odkładała na konto oszczędnościowe wraz z planowymi oszczędnościami. Każde przekroczenie planu (także z podziałem na kategorie) oraz przekroczenie średniej ponad typowe odchylenie generowałoby komunikat ostrzeżenia i umożliwiało korektę budżetu. Na dzień przed spłatą karty kredytowej odpowiednia kwota automatycznie byłaby zdejmowana z konta oszczędnościowego (mam nadzieję, bezpłatnie). Skorzystalibyście z takiej opcji?

Dajcie znać, czy korzystacie z opcji do planowania budżetu i jak Wam idzie. Co się podoba, co nie?

czwartek, 08 listopada 2018
Latem 2017 roku opisywałem w odcinkach Historię czeskich kotłowni. Kotłownia (ang. boiler room) to firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji. Jeśli przeczytacie wszystkie odcinki moich wpisów, zrozumiecie, jaki był udział obywateli Czech w tej dziedzinie. Nietrudno domyśleć się, że oszukańcza działalność nie może dobrze się skończyć.

Koniec ten zajął jednak mnóstwo czasu. Podobno śledztwo toczyło się dwa lata, a jeszcze przed nim kotłownie funkcjonowały dość długo, jak możecie wyczytać w mojej Historii. Dziś informacja w prasie o zatrzymaniu 19 osób oskarżonych o oszustwa na 18 mln zł. Co ustaliła prokuratura: "zatrzymani działali w ramach podmiotu zarejestrowanego na Cyprze posiadającego oddział z siedzibą w Warszawie, a także spółek Gonoma Finance sp. z.o.o., Sonoma Polska sp. z.o.o., GKFX Financial Services sp. z.o.o., Seremar sp. z o.o. , Covederal Holdings Limited sp. z.o.o. i innych. " - komentuje prokuratura.[...] W toku śledztwa ustalono, że obywatele Czech pod postacią wielu fikcyjnych spółek zakładanych przez obywateli polskich jak i obcokrajowców, zawierali umowy o współpracy z podmiotami prowadzącymi działalność w zakresie prowadzenia platform inwestycyjnych (keystock.com, GKFX, Varengold, Globtrex i innych).[...] Pieniądze wpłacane przez „inwestorów” na rachunki spółek były, bez inwestowania, transferowane za granicę, m.in. do podmiotów w Hong Kongu, Wielkiej Brytanii, Czechach, na Wyspach Marshalla i innych krajach. Telefoniści za zwerbowanie osób, które decydowały się „zainwestować” środki otrzymywali wysokie prowizje, rzędu kilkudziesięciu procent od dokonanej przez „inwestora” wpłaty. ". Dłuższy tekst jako jeden z pierwszych pojawił się na tvp.info.

Czuję, że wkrótce poznamy jeszcze więcej faktów na temat funkcjonowania tej grupy naciągaczy. Na stronach CBŚP dowiadujemy się, że wśród zatrzymanych są nie tylko Czesi ale też jeden Izraelczyk i prawdopodobnie Polacy. Jest też kilka zdjęć. Spółki wymienione przez prokuraturę od dawna są na liście KNF. Ostatnie dopisanie czeskich i pokrewnych kotłowni miało miejsce w marcu 2018 r.

piątek, 02 listopada 2018
Rollercoaster na lirze tureckiej, dalsza część afery Getback i panika na funduszach Altusa. Co zwróciło moją uwagę w tym niespokojnym czasie?
Link do poprzedniego wpisu z tej serii TUTAJ

Fundusze niskiego ryzyka

Lira odzyskała część wartości, którą utraciła w sierpniu i lipcu, ale w październiku nie wpłynęło to specjalnie na większość funduszy pieniężno-obligacyjnych. Mam jednak wrażenie, że powoli część z nich odzyskuje siły. Unikorona Pieniężny i Uniaktywny Pieniężny zanotowały nowe szczyty, mimo spadku aktywów . Osłabienie w sierpniu notowaniami obligacji tureckich zostało odrobione we wrześniu. Wiele funduszy obligacji przestało spadać, choć ich wynik dalej pozostawiają sporo do życzenia. Ale już wkrótce będzie okazja, by skorzystały z efektu bazy: minie 3 miesiące od pechowej końcówki sierpnia i 6 miesięcy od bardzo słabego maja. Niestety, na lepsze wyniki 12m przyjdzie jeszcze poczekać, mając nadzieję, że nie będzie ponownego tąpnięcia na obligacjach.

Z ryzyk polskich funduszy należy wymienić słabe wyniki Getin Banku, coraz częstsze artykuły prasowe o odpowiedzialności Idea Banku za misselling, nadchodzącą zapadalność reszty obligacji Getback i kondycję OT Logistics (spółka ostatnio zanotowała stratę, powinna rolować obligacje za kilka tygodni).

Fundusze dłużne globalne jeszcze do października dawały nadzieje na ładne odbicie, wyróżniając się - ostatnie tygodnie to spadki w tym segmencie i ujemne wyniki.

Pozostałe fundusze

W końcu sierpnia na chwilę błysnęła szansa dla naszej giełdy, ale niestety - ten krótki sygnał i nadzieja zostały przekreślone spadkami ciągnącymi się niemal 2 miesiące, dając straty sięgające nawet kilkunastu procent. Sytuacja w Turcji ustabilizował się o tyle, że fundusze akcji tureckich nieco odreagowały (kilkanaście procent wzrostu), po czym dynamika spadła. Wzrosty odnotowano też w funduszach Ameryki Łacińskiej. Przyglądając się tym ostatnim, zauważyłem nieregularny kanał, w jakim poruszają się notowania. To zachęcałoby do gry nie tyle na dalsze wzrosty, co na handel pomiędzy bandami: dolną i górną.

Źródłem ciekawych informacji okazał się Twitter. Mój częsty rozmówca, @Radek_Handke, zauważył znaczne spadki na funduszu absolutnej stopy zwrotu Allianz Structured Return, który wcześniej dość stabilnie rósł. Na uwagę tę odpowiedziało TFI Allianz w tłicie, który dużo wyjaśnił, przytaczam w całości poniżej:

Fundusz mile nas zaskoczył wchodząc w dialog i ujawniając swoją strategię. Polski fundusz inwestuje w jednostki uczestnictwa luksemburskiego funduszu, Allianz GI Structured Return (obecny w USA na podobnej zasadzie, ticker AZIIX). Ten z kolei ma strategię gry na zmienności (której wskaźnik to VIX). Jak wskazuje TFI, wystawia opcje put poniżej ceny rynkowej instrumentu notowanego (to własnie jest "out of the money"). Opcje nie są moją mocną stroną, ale jak wyczytałem, takie opcje mają szansę się sprzedać przy dużej zmienności, co pozwala otrzymać premię. TFI Allianz sugeruje inwestycję w swój fundusz właśnie w okresie znacznej zmienności, co dotąd się sprawdzało - to są te dołki na wykresie.

IKB

IKB w końcu sierpnia bardzo krótko wskazywał fundusze polskich akcji. Pozostałe wskazania były jeszcze słabsze - akcje Ameryki Łacińskiej, ostatnio papiery dłużne USD. Bardzo nieliczne i krótkie sygnały to lakmusowy papierek rynku, któremu brakuje siły.

Najczęściej kupowane fundusze

Jeszcze we wrześniu wśród funduszy chętnie kupowanych pojawiały się fundusze rynków rozwiniętych, jak Investor Nowych Technologii czy PKO Akcji Rynku Amerykańskiego. Spadki na giełdzie amerykańskiej szybko to zmieniły i klienci w ostatnich tygodniach położyli nacisk na najmniej zmienne fundusze, jak PKO Skarbowy, Investor Płynna Lokata, UniWIBID, UniLokata. Z funduszy akcji pojawiał się jedynie PKO Akcji Rynku Złota. We wrześniu w Bossafund dobrze sprzedawała się też IPOPEMA Globalnych Megatrendów,a na dalszych pozycjach oprócz ww. częstym gościem jest Superfund Płynnościowy.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

piątek, 26 października 2018
Shortcut: Curve card promo code is DW9PV ("refferal code"). You can also read English translation of the text below HERE.

Od około roku korzystam z karty Revolut, którą przedstawiłem na blogu TUTAJ jako przełom w wymianie walut z przeznaczeniem na zakupy. Dowiedziałem się jednak o kolejnym pomyśle tego typu, który ewoluuje, i postanowiłem go wypróbować.

Co to jest karta Curve i jak to działa ?

Karta Curve (czytaj ke:v, słownikowo /kɜː(r)v/ lub kurv ) to karta płatnicza, kolejny produkt fintechów. Dużo się dzieje w tej dziedzinie, a firma Curve 1 LTD, która rozwija kartę, nie zasypia gruszek w popiele i wprowadza zmiany, by sprostać konkurencji. Karta działa na zupełnie innej zasadzie niż Revolut: nie jest powiązana wprost z kontem ani nie wymaga dokonywania zasileń. Ta karta działa jak przejściówka (proxy?), jest powiązana z inną kartą płatniczą i płacąc nią dokonuje się obciążenia tejże powiązanej karty. Curve w ten sposób pomija problem prowadzenia kont i zarazem rozszerza możliwości naszej karty bankowej. Czyli płacąc Curve obciążamy konto innej swojej karty.

Do karty jest oczywiście mobilna aplikacja, gdzie właśnie rejestruje się dane innych kart. Wcale nie musimy poprzestawać na zarejestrowanej jednej karcie: możemy podać dane wielu z posiadanych kart i wybierać, którą z nich obciążą transakcje robione Curve. Np. rejestrujemy karty banków A oraz B i wybieramy jedną w aplikacji, w dowolnej chwili. Zarejestrować można zarówno karty kredytowe i debetowe Visa i Mastercard oraz niektóre przedpłacone, w tym m. in. Revolut, Monzo, Monese. W ten sposób zamiast noszenia ze sobą w portfelu wielu karta można używać tylko jednej. Ba, jest nawet funkcja "cofania się w czasie" do 14 dni dla kwot do 1000 funtów: jeśli się pomyliliśmy w przeszłości płacąc nieodpowiednią powiązaną kartą, możemy skorygować wskazanie karty i obciążyć inną. Niezły bajer, prawda?

Korzyści!

Karta jest idealna dla osób, które muszą wyrabiać limity transakcji kartami, by spełnić np. warunki promocji. A to nie koniec możliwości zastosowań karty.
Karta może stanowić rozszerzenie istniejących kart o brakujące funkcje, np. płacenie zbliżeniowe.

Sporo zmienia się w warunkach używania karty do przewalutowań, a to chyba największa ulga dla portfela: płacąc Curve za zakupy walutowe możemy liczyć na bardzo korzystne kursy wymiany na walutę bazową karty powiązanej. Jak korzystne, to zależy od pary czynników, szczególnie rodzaju zamówionej karty: standardowa lub premium, oznaczone kolorami: Blue i Black.

Karta Blue pozwala na transakcje z kursami międzybankowymi do limitu 500 GBP miesięcznie. Ponad ten limit dodatkowa prowizja to 2%. Limit ten twórcy uzasadniają faktem, że typowa kwota wydawana na wyjeździe zagranicznym nie przekracza właśnie 500 GBP. Karta Black jest pozbawiona tego ograniczenia za wyjątkiem transakcji powyżej 15000 GBP, które kwalifikują się zgodnie z Fair Use Policy - wówczas prowizja to również 2%. Ponadto obie karty będą miały doliczony spread w weekend 0.5% dla przewalutowań EUR i USD, zaś dla pozostałych walut do 1.5%. Więcej danych o warunkach i limitach znajdziecie TUTAJ. Jak widać, przekroczenie limitu w weekend może być szczególnie kosztowne - procenty się skumulują.

Curve umożliwia też bezprowizyjne wypłaty z bankomatów z przewalutowaniem do kwoty 200 GBP dla karty Blue i 400 GBP dla karty Black. Powyżej tych kwot prowizja wynosi 2%, nie mniej niż £2.

W przypadku wypłat z bankomatów krajowych (karta w walucie kraju, wydana w tym kraju) mamy możliwość dokonania 10 wypłat bezpłatnie. Jakiś czas temu ostrzegano, że bankomaty Euronet pobierają opłaty przy użyciu Curve. Sprawdziłem: wykonałem wypłatę w ciężar debetówki Millennium. Opłaty mi nie naliczono, z tego wniosek, że problem został rozwiązany, przynajmniej dla ostatnio wydawanych kart.

Jak można zauważyć, w granicach limitów kursy Curve są równie atrakcyjne jak Revoluta, zaś karta premium daje nieco więcej niż darmowa wersja Revolut, a do tego jest wydatkiem jednorazowym. Osoby często podróżujące mogą rozważyć Curve jako środek płatniczy, szczególnie w wersji Black. Co więcej, mogą zrobić zakupy na kredyt (podpiąć kredytówkę), czego nie umożliwia Revolut. Z drugiej strony płacąc Curve nie ma możliwości wybierania czy kontroli kursów, nie ma tabeli kursowej - musimy zaakceptować kurs bieżący taki, jaki się trafi.

Czy to działa?

Tak. Wykonałem kilka transakcji w walutach w sklepach internetowych oraz kilka złotowych w naszych sklepach, także objętych promocją Rewards. Kursy są faktycznie korzystne, nie odbiegają od Revoluta, cashback działa. Miałem problem z zarejestrowaniem jednej z kart (połączenie zawiodło w trakcie działania funkcji i aplikacja nie chciała ponowić rejestracji) i tu support pomógł mi, ale trwało to dość długo. Miło jednak przekonać się, że ktoś po drugiej stronie jest w stanie pomóc.

A bezpieczeństwo?

Aplikacja Curve umożliwia blokowanie karty, a do tego karta ma zdefiniowane limity. Uczestniczy też w programie ubezpieczeń Mastercard Chargeback, który zapewnia obsługę reklamacji do transakcji kartowych. Mogłoby się więc zdawać, że skoro aplikacja Curve nie prowadzi kont, to nie ma ryzyka utraty pieniędzy. Niestety, w zamian mamy inne ryzyko: utraty danych o zarejestrowanych kartach. Z tego powodu na razie podchodzę dość wstrzemięźliwie do rejestrowania kart - podanie wszystkich danych na talerzu to łakomy kąsek dla hakerów. Twórcy Curve co prawda zapewniają, że dane są bezpieczne, ale asekuracyjnie podałem tylko te karty, które nie pozwolą na duże zakupy.

To lepszy Curve czy Revolut?

Zależy do czego. Do szybkiego płacenia za zakupy w walutach, choćby w Internecie, ale bez myślenia o kursach - Curve to idealna karta, rozszerzająca możliwości kart złotowych o tanie przewalutowanie. Pod tym kątem rozkłada nasze banki na łopatki. Do tego przewalutowuje zakupy w ciężar dowolnej karty, w tym kredytówek. Z drugiej strony Curve to nie jest kantor i o ile Revoluta nazwałem najtańszym kantorem online, to w tej konkurencji Curve zupełnie odpada. Nie ma żadnej funkcjonalności, by informować o kursach wymiany i np. z wyprzedzeniem umożliwić zakup walut. Bezpłatna karta Revolut ma dużo wyższe limity przewalutowań międzybankowych. W weekendy Curve będzie też droższy dla wielu walut poza głównymi.

Curve oferuje natomiast coś zupełnie innego: ograniczenie ilości fizycznych kart w portfelu, szybkie zakupy w walutach i kontrolę wydatków na poszczególne karty. Także na Revoluta, bo jego też można rejestrować. Powiedziałbym, że Curve jest uzupełnieniem, poszerzeniem naszego arsenału kart. Nie ma potrzeby wybierać jedną z tych kart - można mieć obie. I wówczas możemy zsumować niektóre płynące z tego korzyści, np. bezprowizyjne wypłaty z zagranicznych bankomatów. Raz Curve, raz Revolut i jeszcze karta Aliora na dokładkę, i problem prowizji oraz braku gotówki znika.

Ile to kosztuje?

Karta i aplikacja są darmowe w przypadku wyboru standardowej karty (nazywanej Blue), zaś wersja premium (Black) kosztuje 50 funtów jednorazowo. Choć to trochę nieprecyzyjnie powiedziane, bo.. do Curve dopłacają w ramach promocji.

Tak, jest promocja!

Do tej karty jest system premiowy nazwany Curve Rewards, który nagradza kwotą 5 GBP za każde polecenie nowego klienta. Nagrodę otrzymuje zarówno polecający, jak i zapraszany, w formie punktów (500 punktów o wartości 1 pensa każdy). Warunkiem otrzymania tej "powitalnej" nagrody jest wykonanie jednej transakcji otrzymaną kartą. Punkty można także zbierać jako cashback z transakcji w wybranych sklepach (trzech w wersji standard i sześciu w wersji premium), które uczestniczą w programie Rewords. Cashback dotyczy 1,5% (Blue) lub 3% (Black) kwoty transakcji i początkowo jest wyrażona punktami, które zamienia się na pieniądze. Cashback działa tylko 90 dni (6 miesięcy w wersji premium). Wśród sklepów są Aldi, Lidl, Tesco, Rewe, Marks&Spencer, Starbucks, Asos, Booking.com, H&M, Gap, IKEA, Media Markt, Saturn, Zara, BP, Shell, Netflix i jeszcze wiele innych. Mała grupa sklepów została zastrzeżona dla karty Black (np. Amazon, Apple, EasyJet, Uber). Nie zdziwiłbym się, gdyby koszt karty Black zwrócił się niektórym użytkownikom dzięki temu programowi. Otrzymane punkty można wydać na zakupy.

To jak zacząć?

Ściągnij aplikację "Curve: one card for all" na Androida ze sklepu Play lub na iOS.
Po instalacji podaj swój adres e-mail, na który przyjdzie link aktywacyjny. Po kliknięciu w link wróć do aplikacji, wybierz opcję "I WANT TO CHOOSE A CURVE CARD" (wybór karty standard lub premium). Po wyborze karty i przed podaniem reszty danych widoczna będzie opcja-pytanie "Have a referral/promo code?" I tu uwaga: by otrzymać 5 funtów, podstawowym warunkiem jest podanie tu kodu polecenia. Będzie mi miło, jeśli podacie mój kod polecenia: DW9PV

​W przeciwieństwie do Revolut aplikacja nie robi ceregieli ze zdjęciami i dowodami - wystarczy podać kilka danych jak nazwisko i data urodzenia. Rejestracja kart banków jest ułatwiona dzięki użyciu aparatu fotograficznego w telefonie, bo program rozpoznaje numer karty i wydawcę. Dokonuje następnie dwóch próbnych transakcji (blokada lub obciążenie) na kwotę około funta i pyta o kod, jaki był w tej transakcji nadany. Wówczas należy wejść do aplikacji mobilnej lub internetowej banku i sprawdzić listę blokad na karcie. I to może być najtrudniejsza część rejestracji. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, sprawdźcie wcześniej w instrukcjach swojego banku. Blokada lub obciążenie powinno być wkrótce po aktywacji odwrócone, zajmuje to do kilku dni.

Fizyczna karta przyszła do mnie po tygodniu, choć może to trwać nawet 10 dni roboczych. Nagroda 5 GBP czyli 500 punktów została dodana po wykonaniu pierwszej transakcji. Aktywacja cashback nastąpi dopiero po aktywacji karty i wybraniu sklepów, z jakich chcemy korzystać, więc można odłożyć ją na dogodną chwilę, np. przed wyprawą po zakupy.

Jeśli skusiło cię 5 GBP, to co powiesz na nagrodę 10 GBP? Zajrzyj do promocji TransferGo

Karta przychodzi w atrakcyjnym opakowaniu, nieco kojarzy się z Revolutem. Wyróżnia ją wygląd: nie ma tłoczonego numeru ani nazwiska - wszelkie istotne dane umieszczono na drugiej stronie, wydrukowano je nieco mniejszą czcionką. Uważam, że taki druk zwiększa bezpieczeństwo karty.

piątek, 19 października 2018
Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych - na podstawie biznes.pap.pl.
Poprzedni miesiąc TUTAJ
Podsumowanie miesiąca w podziale na typy funduszy publikują Analizy.pl

Największe wzrosty:

1. PKO Skarbowy 262.04 MLN PLN 1.95%
2. PKO Technologii i Innowacji Globalny 107.27 MLN PLN 4.17%
3. Pekao Pieniężny Plus 78.17 MLN PLN 6.69%
4. Santander Prestiż Dłużny Krótkoterminowy 63.59 MLN PLN 4.92%
5. Pekao Gotówkowy 57.17 MLN PLN 1.24%
6. UniLokata 55.81 MLN PLN 3.67%
7. UniWIBID Plus 46.95 MLN PLN 4.39%
8. Investor Płynna Lokata 42.47 MLN PLN 1.24%
9. Investor Zabezpieczenia Emerytalnego 42.46 MLN PLN 2.54%
10. Subfundusz PKO SZAFIROWY 36.12 MLN PLN 9.46%

W dalszym ciągu dominuje szukanie bezpieczeństwa i stabilności. I ponownie wyjątkiem są dwa fundusze: akcji firm technologicznych PKO oraz mieszany Investors - Zabezpieczenia Emerytalnego. Za PKO plasuja się fundusze pieniężne Pekao, które uniknęły większych przecen. Klienci Union Investments mocno trzymają się UniLokaty, a rośnie nawet nieco elitarny UniWIBID Plus.

A skąd uciekają złotówki? W dalszym ciągu aktywa umykają z wielu funduszy polskich akcji, ale to nie one stanowią czołówkę. Nadal spore są odpływy z obligacyjnych subfunduszy Millennium, ale największe spadki to:

Uniaktywny Pieniężny -85.56 MLN PLN -7.44%
Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych -95.47 MLN PLN -2.44%
Aviva Investors Akcyjny -98.18 MLN PLN -2.27%
Quercus Ochrony Kapitału -122.61 MLN PLN -6.97%
Altus FIO Parasolowy Subfundusz Pieniężny -133.69 MLN PLN -67.92%
Altus Subfundusz Absolutnej Stopy Zwrotu Rynku Polskiego -219.86 MLN PLN -52.16%
Altus FIO Parasolowy Subfundusz Absolutnej Stopy Zwrotu Dłużny -262.02 MLN PLN -63.64%
Altus Subfundusz Absolutnej Stopy Zwrotu Rynków Zagranicznych -274.54 MLN PLN -50.37%
SKOK FIO Rynku Pieniężnego -290.05 MLN PLN -91.64%
UniKorona Pieniężny -329.13 MLN PLN -5.31%

Kapitał ucieka z pieniężnych funduszy UI, choć we wrześniu odrabiały one straty. Prawdziwa klęska dotyka funduszy Altusa oraz SKOK. Quercus również nie ma się czym pochwalić. O ile o przypadku Altusa jest głośno i można mówić o panice, to ucieczki ze SKOK nie skojarzyłem wpierw jako własności Altus, a dotyczy ona także kilku mniejszych kapitałowo funduszy - zmiany są rzędu kilkudziesięciu procent. Ogólny słaby obraz wyników funduszy obligacyjno-pieniężnych to rezultat ich wyników, mało konkurencyjnych do lokat. Dobrze ilustruje to ostatni test ZFAZ, jaki przeprowadzałem.

| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.