Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
środa, 24 maja 2017
Od jakieś czasu korzystam z Twittera i namawiam, by zapoznać się z tym serwisem: pojawia się masa ciekawostek, jest to też dobry kanał do wysyłania krótkich informacji o aktualnościach o niewielkim czasie ważności. Umieściłem twitterowy box na blogu w bocznej szpalcie i namawiam przynajmniej do obserwacji - albo i śledzenia informacji w samym Twitter.com.

Oznacza to zarazem, że rezygnuję z umieszczania na blogu informacji o takiej właśnie krótkotrwałej ważności. Do tej pory zdarzało mi się takie wpisy popełniać, ale nie czuję się ani z nimi dobrze, ani nie widzę do nich sensu wracać np. po miesiącu. Już tydzień to nieraz dużo, gdy spojrzy się na czas trwania niektórych promocji, albo kontekst informacji powiązanych z polityką gospodarczą. Ponadto nie mam wiele czasu na prowadzenie bloga, a każdy wpis wymaga odpowiedniego kontekstu i wprowadzenia. Bez tego wpisy historyczne stają się po pewnym czasie niejasne.

Dlatego tez zamierzam skasować część takich wpisów - nie mają obecnie one wartości. Zastanawiam się także nad doprecyzowaniem kategorii i ograniczeniem tematyki finansowej, jaką poruszam, do kilku działów/tematów. Chmura słów obok sugeruje, jakie to tematy mogą być, można powiedzieć że jest to wyznacznik zainteresowań, jakie po latach nabyłem. Z drugiej strony gospodarka i finanse to dziedziny, w których sporo się dzieje - dlatego trudno mi podjąć jeszcze zdecydowaną decyzję.

18:23, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 maja 2017
Niedawno na blogu Trystero wszedłem w dyskusję na ww. temat. Mój dyskutant uważał, że ZUS, jak i obligacje państwowe, chronią przed inflacją - a inne produkty nie, gdyż warunki wpisane w umowę (w ZUS: rewaloryzacji emerytur) to zapewniają.

Jako przykład wytypowany został okres 2005-2015. Sprawdziłem dane: 10 lat, do początku 2015 roku, dało inflację łącznie około 27%, oficjalnie. W tym czasie emerytura w ZUS została zrewaloryzowana w zależności od jej wysokości. Dla średniej emerytury z roku 2005 było to około 49% jak policzyłem na piechotę, opierając się o wykaz podwyżek, który nie był jednak przejrzysty. W tym okresie były waloryzacja kwotowe i to one są przyczyną trudności w liczeniu. Lepiej uposażeni emeryci mieli mniejszą podwyżkę procentowo (nawet poniżej 45%), biedniejsi - większą procentowo.

Niby inflacja została pokonana, ale można by się zastanawiać, na ile oficjalna inflacja oddaje koszyk potrzeb emeryta. Mój, pracownika, na pewno nie, bo ani podwyżka cen mieszkań, ani aut, ani nawet części żywności nie była tak niska. Ponadto poziom inflacji pokonało złoto, atrakcyjniejsze lokaty, znaczna część krajowych funduszy TFI - zobacz mój wpis na ten temat. Mimo że żaden z tych walorów inflacji nie ma wpisanej w warunki zakupu - to jednak ją w tym okresie pokonał. Wyczyn ZUS nie był jakiś niezwykły czy trudny do powtórzenia. Portfel emerytów specjalnie się nie poprawił, choć i nie pogorszył szczególnie w tym czasie.

Jest też druga strona podwyżek emerytur ZUS. Skąd się wzięły pieniądze? Przecież ZUS pieniędzy nie ma, straszy dziurą budżetową. Otóż, jak liczył na szybko Grzegorz Zalewski, podwyżki składek emerytalnych w tym okresie wyniosły ok.94%. Prawie dwukrotny wzrost opłat - to źródło finansowania. Tak ZUS "chroni" przed inflacją, że podwyższa opłaty o wiele szybciej od niej. Chroni nas przed pieniędzmi ;-) ZUS niczego nie inwestuje, chroni jedynie swoją egzystencję i mechanizmy systemu, czyni to kosztem pozostałych Polaków, re-dystrybuując pieniądze.

Właściwie mamy do czynienia z usankcjonowaną piramidą finansową, na którą jest społeczne przyzwolenie (do czasu). To właśnie ZUS, a nie OFE jest bardziej zbliżone konstrukcją do piramid. Odwrotny pogląd wyraża chyba tylko jedna ekonomistka - jest w tym temacie równie ekscentryczna jak w nauczaniu magii była Dolores Umbridge z cyklu o Harrym Potterze. I, nie wiadomo dlaczego, równie sprawnie odwraca kota ogonem.

Powiem więcej: ZUS wraz ze swoją dziurą w sytuacji demograficznej klapy jest proinflacyjny. Rząd chętnie podwyższa płace minimalne, mając świadomość, że wpłynie to na składki ZUS, co nakręca ceny, co znowu powoduje wzrost emerytur. Dzieje się to z pewnym opóźnieniem, więc emeryt jako ostatni w łańcuchu i tak na tym nie zyska, a tracą przedsiębiorcy i oszczędzający. To działa tak jak długo system wytrzyma, w nadziei na odwrócenie trendu demograficznego oraz wzrost gospodarczy, a teraz także w oczekiwaniu na emerytury quasi-kapitałowe.Bo oto już wkrótce kolejne pokolenia mają dostawać emerytury o wiele bardziej zależne od składek. Co jest sprawiedliwe, ale wymaga lat pracy i wpłat tychże składek, a to już u nas nie jest w modzie. Nowe emerytury mogą spowodować szok i sprzeciw, oskarżenia, narzekanie, że nowy system zły. Będzie szereg powodów, by go obalić, choć jest oparty o twarde liczby. Chciałby tego pewnie i prezes Kaczyński, i wiele osób pamiętających socjalizm - ten trend jest mocny.

Jakoś przy tym ucichły głosy na temat zwrotu z inwestycji OFE, który w latach 2012-2016 był słaby. Dziś, dzięki giełdzie, stopa zwrotu OFE za ostatni rok to kilkanaście procent. I teraz głosy krytyki ucichły; może pojawią się obrońcy?

piątek, 12 maja 2017

Od ostatniego wpisu o funduszach minęło ok. 4 miesięcy, co przez ten czas zmieniło się w funduszach?

Fundusze bezpieczne dalej poruszają się swoimi torami, choć przed niektórymi z nich mogą pojawić się rafy w związku z problemami firm z Catalyst. Chodzi mi tu głównie o Action, który może mieć kłopot ze spłatą obligacji, a tymczasem jego papiery dalej są obecne w portfelach niektórych z funduszy. Nie wiem co prawda, jaka jest ich wycena, czy TFI księgach powoli nie obniżają wartości tej pozycji, ale istnieje ryzyko, że nie jest to wycena adekwatna do sytuacji. Dlatego zachowuję ostrożność do rozstrzygnięcia sytuacji w lipcu. Z drugiej strony, do poprzednio wymienionych funduszy o fajnych wykresach dołączyłem Skarbiec Obligacji Globalnych.

Moja mała inwestycja w fundusze surowcowo-żywnościowe ma się słabo, ale nie martwi mnie to za bardzo: traktuję ją jako zabezpieczenie przed inflacją. Winne sytuacji są ceny ropy, które spadają, by następnie odreagować, trend jest boczny ze wskazaniem na parcie w dół. Być może to wiara w szybką elektryfikację transportu sprawia te spadki - ja w tak szybki postęp nie wierzę. Tankuję taniej ;) Spadek cen ropy cieszy mnie też z powodów politycznych: to osłabia gospodarkę Rosji i niektórych krajów arabskich.

Od lutego fundusze akcji średnich spółek zachowywały się słabiej, niż wcześniej: niezdecydowany trend boczny nastąpił po fali wzrostów. Ostatnie tygodnie kwietnia przyniosły za to wzrosty WIG20 (firmy paliwowe, banki) wyższe niż WIG i pociągnęły fundusze akcji szerokiego rynku. To był czas umocnienia złotówki i zysków takich potentatów jak PKN Orlen. Uważam, że złotówka daje bankom szansę na poprawę, ale z drugiej strony zbliża się ustawa pomocowa dla frankowiczów. Pozostaję więc ostrożny, zamknąłem część pozycji za sprawą wcześniejszego niepewnego trendu maluchów. Inny bloger, Filip, uważa, że to przesilenie maluchów to sygnał pauzy w kolejnym ruchu w górę. Zobaczymy.

środa, 10 maja 2017
29 kwietnia tego roku weszła w życie ustawa, która wprowadza zamknięty katalog firm zajmujących się marketingiem usług finansowych i nadaje KNF uprawnienie do nadzoru. To cios w kotłownie, prowadzące agresywny, oszukańczy marketing. Czyli łowców frajerów. Jestem pod wrażeniem, bo ustawa wyszła spod pióra KNF, a pół roku jak na KNF to sprawne działanie. Nie spodziewałem się, że tak szybko się jej doczekam, chapeau bas!

Warto zaznaczyć, że istnieje też wyszukiwarka podmiotów uprawnionych. Są na niej niektóre firmy forexowe, wiec nie oznacza to ich końca. A co z satelitami marketingowymi, szczególnie tymi agresywnymi? Kilku nazw nie udaje mi się znaleźć, ale czy to coś znaczy?

Cios jest skuteczny, jak pokazują inne moje obserwacje. Niemal codziennie mijam taki "boiler room", który... oziębł. I nie jest to tylko majowe ochłodzenie. Z dnia na dzień do biura "łowców" przychodzi mniej pracowników. W środku widać "czyszczenie", pozbywanie się zbędnych materiałów, śladów działalności. Coraz krócej biuro jest w ogóle otwarte. Zaczynają za to pojawiać się inne osoby, czekające pod zamkniętymi drzwiami. Na razie nie są umundurowane :-) Nie wygląda więc na to, by łowcy potrafili znaleźć lukę i wybronić się przed nowym prawem. Zanosi się raczej na koniec takiej formy działania, i bardzo mnie to cieszy. Jeśli coś się zmieni - dam znać, stay tuned!

środa, 03 maja 2017

Jakiś czas temu pisałem o demograficznym tornado i jego przebiegu. Przyjrzałem się niedawno bliżej projekcjom GUS za sprawą wpisu Michała Stopki.

 Otóż Michał zauważył, że prognozy urodzeniowe GUS są nietrafione. To właściwie sytuacja constans, odkąd pamiętam - za czasów mojej młodości GUS też wypisywał rzeczy, które się nie spełniały. Ewidentnie nie ma dobrego specjalisty, który weźmie pod uwagę czynniki wpływające na modę na dzieci. Taka moda jest zmienna, faluje w cyklu pokoleniowym, a jej brak w poprzednim pokoleniu nie oznacza, że nie wróci w kolejnym, powiedziałbym nawet, że odwrotnie, ale to już zagadnienie dla psychologów. GUS nie jest w stanie przewidzieć programów jak 500+ i ich wpływu, ale powinien przewidywać zmienność tendencji urodzeniowej, a nie kierować się tymczasowym trendem.

Liczba zgonów także budzi moje wątpliwości. GUS uważa, że do roku 2030 będzie utrzymywać się poniżej 400 tys., a tymczasem w ostatnich 12 miesiącach już przekroczyła tę liczbę. Śmiertelność w poprzednich latach oscylowała w okolicach 1% populacji, zaś ze średniego czasu życia należy spodziewać się wartości 1,2%. Dla mnie logiczne jest więc, że skoro jakiś czas byliśmy poniżej średniej, to wrócimy do niej, a nawet ją przekroczymy w podobnym stopniu (1,4-1,5%). W prognozie GUS szansy na takie zdarzenie nie  ma przez najbliższe 35 lat (dalej prognoza nie sięga). Zapytałem o te przewidywania GUS i otrzymałem odpowiedź, by zapoznać się z metodyką prognozy. W metodyce jako takiej nie widzę nic złego - problem, jak się domyślam, leży we współczynnikach, jakie użyto szacując śmiertelność. Moje wątpliwość budzi też tempo, w jakim nasz czas trwania życia ma rosnąć - jest dość optymistyczny, wzorowany na najlepszych latach na Zachodzie..

Podsumowując: zaniżona liczbą urodzeń, zaniżona liczba zgonów - daje niemal ten sam problem demograficzny w perspektywie kolejnych 15-20 lat, może jednak nieco łagodniejszy później, niż przewidywano, bo większa liczba urodzeń to też nadzieja na poprawę  i łagodniejszy przebieg tornada.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 90
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.