Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
sobota, 29 lipca 2017

Kotłownia (ang. boiler room) - firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Link do odcinka 5

W 2011r. czeskie kotłownie rozpadają się i ich twórcy mają problem: nie ma firmy, dla której mogą szukać klientów, nie ma płatnika prowizji. Pracownicy pośredników dawnego Capital Partners a.s. trafiają do spółki Capitalquest, która ma wkład kapitału cypryjskiego (firma Arguento Limited). Capitalquest reprezentuje najpierw Radek Kumšta (dawniej manager w BFC Capital), a następnie Stanislav Bárta. Spółka zmienia nazwę na Global Markets Bohemia (wspiera działania Pavla Kocalki) w 2011 r., a potem na CQ Marketing. I faktycznie zajmuje się agresywnym marketingiem - razem ze spółką Felson w powstałą w lutym 2012 r. w Czechach - na rzecz cypryjskich platform forex. Jak doszło do współpracy firm? Tego niestety nie udało mi się ustalić. Być może dzięki kontaktom w ramach Stowarzyszenia Czesko-Cypryjskiego, w którym działa Kikis Treppides. Rodzina Treppides ma rozległe interesy, a jednym z nich jest spółka Safecap z prezesem Nicolasem Treppidesem. Safecap jest właścicielem rozlicznych platform forex: markets.com, trade.com, ecmarkets.com, goforex.com, finexo.com, forexyard.com, topoption.com. To market-maker na rynku forex, a więc broker, która sama tworzy rynek i wyznacza zasady. Jego partnerem i wsparciem jest spółka TradeFX, lider oprogramowania dla platform, należąca do portfela izraelskiego miliardera Teddy’ego Sagi.

Z wymienionych platform forex szczególnie handel na markets.com da się wkrótce we znaki polskim klientom. Czują się pokrzywdzeni i żądają zwrotu pieniędzy, zgłaszają sprawę KNF, UOKiK . Safecap odpowiada klientom przedsądową wersją pozwów o naruszenie dóbr osobistych. Przedstawiciel klientów informuje o groźbach KNF argumentując, że dla firmy która na reklamację odpowiada pozwami, nie powinno być miejsca na rynku regulowanym. Po długich 2-letnich negocjacjach dochodzi do zawarcia ugody, w ramach której klienci otrzymują zwrot 100% wkładu z nawiązką - ale z drugiej strony cypryjski Safecap występuje wobec przedstawiciela klientów (który nie dopuścił do związania ich wekslami in-blanco na kilkaset tys. zł. w przypadku naruszenia ustaleń ugody), z oskarżeniem z art. 212 kk. o naruszenie dóbr osobistych oraz pozwem cywilnym w tym samym zakresie. Safecap domaga się przeproszenia w Internecie oraz na łamach Gazety “Parkiet” pracowników, współpracowników, przedstawicieli i dyrektorów firmy. Co ciekawe w ramach taktyki procesowej prawnicy kancelarii SKS reprezentującej Safecap twierdzą, że Safecap Investments Ltd. nie ma nic wspólnego z Safecap Investments Poland Sp. z o.o. i nie ponosi odpowiedzialności za działania polskiej spółki wpisanej na listę ostrzeżeń. Na nic się zdaje tłumaczenie przedstawiciela, że obie spółki mają tą samą osobę za prezesa zarządu (Nicolas Treppides) oraz że Safecap Investments Ltd. posiada 100% udziałów w polskiej spółce zależnej, którą faktycznie kieruje, choć formalnie nie jest ona oddziałem. Na mocy wyroku białostockiego sądu I-instancji pełnomocnik klientów pokrzywdzonych w markets.com ma zapłacić koszty procesu oraz zamieścić przeprosiny w Internecie. Ponadto sąd ten przedstawicielowi klientów zamyka usta zakazując przypisywania firmie Safecap przestępstw w korespondencji kierowanej do organów nadzoru finansowego. Oskarżenie karne upada, zaś sprawa cywilna ma swój finał w apelacji. Sąd apelacyjny usuwa z żądanych przeprosin słowa o pracownikach, współpracownikach, przedstawicielach i dyrektorach pozostawiając do przeproszenia markę firmy, jednak wyrok jest wadliwy - z jednej strony sąd nakazuje umieszczenie w Internecie przeprosin, z drugiej zaś zakazuje umieszczania w Internecie czegokolwiek. Sądy obu instancji odrzucają żądanie przeprosin na łamach gazet. Kuriozalną decyzją sądu było zobowiązanie przedstawiciela klientów do umieszczenia przeprosin na stronie społeczności ForexPeaceArmy.com, w ramach której działa społecznościowy sąd amerykańskich traderów (Forex Traders Court). Gdy w tamtym okresie na FPA pojawiły się zarzuty wobec firmy, Safecap wysyłał groźby pod jej adresem .

Sprawa polskich klientów zbiega się w czasie z funkcjonowaniem firm agresywnego marketingu.
W lutym 2012r. powstaje polski oddział spółki Felson Limited (KRS 0000411428), jako agent inwestycyjny Safecap Investments Ltd. Spółką kieruje Jan Tavnicek, a Marcin Grzegorz Kokociński pełni rolę reprezentanta. Dla przypomnienia, tę samą rolę sprawował w Bohemia IZ. Czeskie nazwisko może być przekręcone - bliźniaczą spółką w Czechach i na Cyprze kieruje Jan Travnicek. Felson także utrzymuje współpracę z Globtrex , na bankierze do tej pory można znaleźć artykuły markowane obiema nazwami firm. Felson szybko zaczyna wykorzystywać metody czeskich kotłowni i zdobywa sobie złą opinię klientów i pracowników . Ale nawet fakt, że “polski oddział” Safecap Investments Ltd. - spółka zależna Safecap Investments Poland Sp. z o.o. (KRS 0000337017) ląduje na liście ostrzeżeń KNF we wrześniu 2013r, z zarzutem braku licencji KNF na wykonywanie usług pośrednictwa w zakresie obrotu instrumentami finansowymi, nie przeszkadza działać Felsonowi. KNF co prawda zgłasza sprawę Safecap prokuraturze, jednak zgłoszenie jest spóźnione o pół roku w stosunku do śledztwa w s. poszkodowanych klientów. Po wycofaniu przez klientów roszczeń śledztwo zostaje umorzone, a KNF usuwa Safecap Poland z listy ostrzeżeń . Polski “oddział” Safecap wchodzi w fazę likwidacji już w listopadzie 2013 r, aż do wykreślenia w 2017 r. Nieudolność prokuratury z perspektywy czasu wydaje się wręcz kosmiczna. Jakby od niechcenia tylko ciągnie się od 4 lat postępowanie UOKiK w sprawie Safecap Investments Ltd. Skutkiem tych działań na listę ostrzeżeń trafia także osoba fizyczna, pośrednik Marcin Jerzy P. (przypadkowa zbieżność imienia z aferą Amber Gold), który technicznie zarządzał środkami klientów Safecap, nie mając uprawnień maklerskich. Safecap zostaje ukarany w maju 2015 r. przez cypryjski nadzór, CySec, karą 168 tys. Euro, za łamanie prawa, po niemal dwuletniej kontroli i dochodzeniu. Niewykluczone więc, że to właśnie zgłoszenia klientów oraz kontakty z KNF doprowadziły w końcu do kontroli i do tej kary. Co ciekawe, nałożenie kary przez CySEC nie skutkuje wznowieniem polskiego śledztwa ani wtórnymi działaniami polskiego nadzoru finansowego. Jakby bez związku, ale w tym samym czasie cypryjska firma przechodzi nagłą restrukturyzację w wyniku której z właściciela markets.com Safecap staje się tzw. dostarczycielem płynności, zaś platforma markets.com zostaje powiązana z Playtech (holding Teddiego Sagi), który kontrolując Safecap staje się pełnym właścicielem markets.com. Jesienią 2015 r. dochodzi też do dość tajemniczego transferu części klientów Safecap do innego brokera forex, firmy Nuntius Brokerage, która posiada platformę keystock.com oraz keyoption.com. Likwidacja Felson następuje w 26.02.2016 , zgodnie z “uchwała nr 1 nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników Felson Limited w Nikozji, Cypr z dnia 22.10.2015r”, co mniej więcej pokrywa się ze zmianami w Safecap. Nuntius jesienią 2016 roku został wpisany na listę ostrzeżeń KNF i jest na niej do tej pory - za prowadzenie działalności maklerskiej bez zezwolenia.

Zanim jednak dojdzie do tych faktów, powstaną kolejne kotłownie w tym samym modelu, co Felson. Dwie firmy z 2013 r. wiąże osoba Michała Marcina Kowalskiego. Pierwszą jest GKFX, który pojawił się na liście ostrzeżeń KNF od stycznia 2017 r., drugą jest firma, która wkrótce przyjmuje nazwę Gonoma Finance i staje się najgorętszym boiler room Warszawy. Gonoma wkrótce za prezesa zyskuje Pawła Ordona, ale właścicielem jest Pineal Limited na Cyprze. Nie udało mi się ustalić, kto wówczas za Pineal stał; w Czechach bliźniacza spółka Pineal ma za prezesa... Radka Pololanika - weterana Proficio, Bohemii IZ i kto wie ilu innych firm.

Na forach pojawia się jeszcze jedno czeskie nazwisko. Polscy pracownicy nie wspominają specjalnie polskiego zarządu firmy, ale wielokrotnie wymieniają Czecha, Lukasa N. Sam Lukas o swojej roli pisze: “Executive Director of Operations”, “Marketing Director” i wymienia obowiązki, istotne zadania w spółce. Ponadto ma za sobą “szlak bojowy” począwszy od pracy w BFC Capital poprzez Bohemia IZ, a skończywszy na Gonomie. To na pewno osoba o olbrzymim doświadczeniu w tym biznesie.

Jak działają kotłownie? Wykorzystują metodę “canvas, antisale, sale”, ale też kilka trików, by przyciągnąć klientów i zachęcić do wpłat. Są to metody, których rodowód sięga filmu “Boiler Room” (w Polsce “Ryzyko”). Jedna z nich to zachęta do dokonania małej wpłaty na próbę. Pierwsze transakcje klienta kończą się sukcesem i następnie jest zachęcany, by wpłacił większą kwotę i “rozwinął skrzydła”. Zapewne domyślacie się, że następnie jego inwestycje już nie są tak szczęśliwe i dochodzi do strat. Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli przyjrzymy się, jak bardzo lewarowane są transakcje forex. A co się dzieje, gdy lewarowane pozycje idą w dół? Klienci są nakłaniani do obrony decyzji i dopłaty kapitału. W ten sposób straty rosną. Ale dla kotłowni ważna jest tylko prowizja, a nie los klienta. Druga metoda to zachęcanie na debiut akcji pewniaka. Po wpłacie okazuje się, że debiutu nie będzie, ale jest za to inna ciekawa oferta… waluty, surowce itp. walory forex - cokolwiek, byle by doszło do ryzykownej transakcji. Oczywiście według “doradców” to świetna okazja!

W sąsiedztwie pracownicy kotłowni zyskują miano “Wilków z Wall Street”, ale też są znani z niskiej kultury. Nie ma w tym nic dziwnego, przykład firmy temu sprzyja - przecież tu w dniu sprzedaży można zwymyślać klienta i wyżyć się na nim. Wiele wpisów na forach pracowników i klientów Gonomy nie tylko potwierdza charakter firmy, ale świadczy też o zamieszaniu, jakie spowodowała. Była identyfikowana z wieloma platformami forex, w tym np. z należącymi do Nuntiusa, oraz firmami brokerów, a także z innymi kotłowniami o identycznych metodach pracy. Wydaje się, że firmy nie tylko się znały, ale współpracowały ze sobą mimo konkurowania w tej samej branży, a część pracowników przechodziła od jednej do drugiej. Ponadto pracownicy dzwoniąc zwykle nie podawali nazwy firmy zatrudnienia, ale nazwę platformy, dla której chcieli zdobyć prowizję. Stąd wiele nazw, żadna nie będąca miejscem zatrudnienia, powodowało chaos w próbie ustalenia odpowiedzialności za straty.

Może dlatego Gonoma Finance nigdy nie zagościła na liście ostrzeżeń. Gdy wokół spółki robi się gorąco, zwija swoje podwoje: “Likwidator Gonoma Finance sp. z o.o. w likwidacji z siedzibą w Warszawie informuje, że Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników w dniu 11.07.2016 r. podjęło uchwałę o rozwiązaniu Spółki. Wzywa się wierzycieli Spółki do zgłaszania swoich wierzytelności na adres spółki wskazany w KRS, w terminie 3 miesięcy od dnia ukazania się niniejszego ogłoszenia. “. Obecnie w KRS firma figuruje jako spółka w likwidacji.

Warto dodać, że wiele z nazw firm-kotłowni oraz brokerów w Polsce można znaleźć także w czeskich rejestrach handlowych. Co więcej, tu też nie brakuje osób, które pracowało w kilku z nich.

Za wielki sukces naszego KNF można uznać awans listy ostrzeżeń: dawniej ignorowana, obecnie obserwowana z uwagą; wpis na niej praktycznie zamyka drogę do klienta. To częściowo zasługa afery Amber Gold, która jest o wiele głośniejsza niż szereg innych firm z listy. Ale dostać się tam nie jest tak łatwo, o czym świadczy case Safecap jak i kolejny przypadek, zaś do wypadnięcia z listy wystarczy umorzenie dochodzenia, co przecież nie potwierdza, że firma działa uczciwie, jedynie, że zdaniem prokuratury nie naruszyła przepisów prawa karnego.

piątek, 21 lipca 2017

Kotłownia (ang. boiler room) - firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Link do odcinka 4

Pavel Kocalka, członek zarządu Capital Polska, powiązany z czeskim Capital Partners a.s. , wyjeżdża do Bułgarii. Możemy zobaczyć go na filmie, jako CEO spółki Global Markets Ltd.

Global Markets Ltd uzyskuje w Bułgarii licencję pośrednika finansowego. To kolejna kotłownia, o podobnej ofercie produktowej co Capital Partners a.s. Na poniższym wideo widzimy kotłownię w akcji sprzedażowej:

Zauważcie, że na sali nie ma ani jednego komputera dla “maklerów”, za to hałas potęgują dwa telewizory. Jedyne narzędzie to papier, na którym pracownicy wyładowują swoje emocje. Ten sam sposób stwarzania gorączki zakupów, hałasu imitującego biuro maklerskie stosowała Bohemia IZ i kilka kolejnych kotłowni. To ma być sugestia dla klientów po drugiej stronie połącznia: dzieje się, spiesz się z zakupami.

Global Markets próbuje rozszerzać swoją działalność na Polskę i Słowację. Swoim klientom proponuje bardzo wysokie prowizje, 2% za transakcje, wysokie opłaty, podobnie jak w Bułgarii. To element znany z Capital Partners, obliczony na szybkie wyciągnięcie kasy klienta w licznych transakcjach, tzw. churning. Spółka w Polsce zarejestrowana jest na Pavla Kocalke, w KRS razem Jordanemem Atanasowem Mołłowem.

Pracownicy na forach skarżą się na sposób działania firmy i zadziwiający sposób rekrutacji. Ponownie pojawiają się magiczne słowa: canvas, sale, antisale. obietnice wysokich płac i praca jak w call center. Ale nie to zwraca uwagę rekrutowanych osób. Przytoczę tu fragment linkowanego wpisu:

Są też pytania sprawdzające wiedzę o samej firmie. Jeśli nie znasz odpowiedzi na niektóre, to bądź spokojny - dostaniesz tę pracę. Jeśli jednak znałeś odpowiedzi napytania o firmie - nie dostaniesz tej pracy. Czemu? Jesteś zbyt dociekliwy i sprawdziłeś wszystkie dostępne informacje i tej firmie
A cały ten cyrk to jakby kopia scenariusza niezłego filmu pt. Boiler Room: - to link do trailera na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=PIK72ugklO0
Krótko mówiąc: Jakieś Bułgary sobie przyjeżdżają, okradają nasz kraj i wykorzystują naszych obywateli!

W Internecie po działalności Global Markets pozostały także wpisy poszkodowanych klientów i ślady po agresywnym marketingu.

Kariera Global Markets kończy się w lipcu 2014 roku, gdy bułgarski nadzór rozpoczyna procedurę odebrania licencji. Informuje o tym także polski KNF. Spółka próbuje się wywinąć stosując stary czeski trik - zmienia nazwę na Investments Brokers. Nie uchodzi to jednak uwagi nadzorcy i w lutym 2015 także nowa nazwa jest spalona, tym bardziej, że kojarzy się z nazwą innej, amerykańskiej spółki.

Ale to nie koniec historii Pavla Kocalki. Pavel odchodzi z Global Markets w 2012 roku i zakłada firmę KLV Consulting. Firma ta wkrótce staje się znane z tego, że … oferuje pomoc prawną klientom pokrzywdzonym przez kotłownie takie jak te działające dla Capital Partners a.s.! Pobiera przy tym bardzo wysokie opłaty “przygotowawcze”, “ekspertyzy” itp. Wkrótce Pavel formalnie przestaje być właścicielem i zostaje dyrektorem zarządzającym. Przyczyną są ciążące na nim egzekucje, które wkrótce doprowadziły do bankructwa osobistego. W 2016 r. Pavel Kocalka rezygnuje z pracy w KLV Consulting, by zacząć od początku tą samą działalność w ZPP Advisory, gdzie również obowiązują wysokie opłaty. Klienci nie kryją przy tym rozgoryczenia i żalu, gdyż pomoc dla nich wlecze się i jest nieskuteczna, a firma nie ma żadnej licencji prawniczej. Prawdopodobnie nie wiedzą, że po raz drugi wpadli na tego samego człowieka. Na forach internetowych Pavel daje się poznać jako osoba walcząca o swoje dobre imię - w ramach pracy w każdej z poprzednich firm.

piątek, 14 lipca 2017

Kotłownia (ang. boiler room) - firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Link do odcinka 3

Bohemia IZ jakimś cudem uzyskała licencję KNF w sierpniu 2008 r. co ogłasza Puls Biznesu kilka miesięcy później, podkreślając legalność firmy i delikatnie nazywając jej działalność “telemarketingiem”. Jest to zaiste pobłażliwe traktowanie spółki zarówno z powodu historii spółki-matki w Czechach, jak i aktualnej działalności Capital Polska. W KRS pod nr 0000295063 można znaleźć czeski zarząd: Pavel Kočalka, nastepnie Klara Kočalkova, a także reprezentantów spółki: Frantiska Randa i Marcina Kokocińskiego. To właśnie Randa w wywiadzie ogłasza: “Nie ma więc mowy o żadnym ryzyku manipulacji “. Radek Pololanik z Capital Polska w tym czasie rozkręca już biznes na Węgrzech, a Pavel Kočalka wkrótce również wyjeżdża w podobnym celu do Bułgarii. Pavel to kolejna barwna postać, do której jeszcze wrócimy. Dość niejasno opisywana w prasie jest działalność spółki jako agenta Capital Partners a.s.: niby zawiera umowy z klientami, ale zapewnia obsługę telefoniczną zleceń poprzez czeski DM Capital Partners. Co złego, to nie my.

Bohemia kopiuje wszelkie wzorce poprzednich kotłowni. Wkrótce na forach foreksowiczów oraz pracowników wrze. Setki niezbyt przyjemnych wpisów można znaleźć do tej pory - obraz w nich przekazany niczym nie różni się od praktyk Afin Brokers: obietnice wysokich płac, kariery, które odstają od rzeczywistości; duża rotacja wśród pracowników, zwykle młodych, którzy określają pracodawcę jako “czeski obóz pracy w Polsce”. Na giełdzie zaczyna się bessa, o pracowników jest łatwiej, więc naciska się na wysoką wydajność i zaangażowanie w działanie firmy niewiele dając w zamian. Zarówno klienci, jak i pracownicy, nie kryją na forum swoich podejrzeń i rozczarowania sposobem działania firmy.

Równolegle, podobnie jak Bohemia, od 2008 roku we Wrocławiu działa Renaissance Capital. Spółką kieruje Jan Reim i Pavel Cejnar. Nazwa firmy Renaissance Capital powstała z połączenia nazwy budynku, w którym mieści się siedziba firmy (Renaissance Business Centre) i Domu Maklerskiego Capital Partners, a.s. Właścicielem pozostaje spółka Pointed Line, która jest zarejestrowana w Ostravie, a kryją się za nią te same nazwiska. Metody działania i rekrutacji pracowników są tak bliźniacze w Renaissance i Bohemii, że na forach internetowych spółki zostały skojarzone przez pracowników. Głosy negatywne (osób z firm, które zrezygnowały zawiedzione płacami i ich wstrzymywaniem) mieszają się z zaskakująco pozytywnymi, o które posądzany jest management.

Bohemia IZ działała do końca 2010 roku. Jeszcze w połowie 2010 roku pojawia się artykuł sponsorowany, być może, by nieco zatrzeć złe wrażenie. Jednak jest już za późno na zmiany wizerunkowe. Warto wspomnieć, że poprzez anonimowe osoby próbuje się neutralizować obraz spółki w internecie, często publikując wpisy o zupełnie przeciwnej opinii niż osób pokrzywdzonych.

Jednak to nie opinie pracowników i klientów są przyczyną zamknięcia spółki, lecz problemy spółki-matki w Czechach. Tam pokrzywdzeni klienci zgłaszają się do CNB, a nadzór wkrótce ogłasza wyrok. Jest to kara 20 milionów koron oraz zakaz prowadzenia dalszej działalności, także zagranicznej w UE. Jako przyczynę wskazuje naruszenie obowiązków maklera papierów w okresie 2007-2009, a także praktykowanie “churningu” - czyli nadmiernego, nieefektywnego handlu w celu wyłudzenia większej prowizji. Ponadto karę 7.5 mln koron otrzymuje pośrednik, spółka BFC Capital. Capital Partners a.s. odgraża się procesem, jednak jest zmuszona zakończyć działalność z końcem 2010 roku. Ślad o tym do tej pory jest widoczny na stronie http://www.stockmarket.cz/pl/, gdzie możemy przeczytać:

Spółka CAPITAL PARTNERS a.s. informuje, ze dnia 1.3.2011 weszła w życie nowa uchwała zarządu z dnia 9.12.2010 o zmianie przedmiotu działalności. Spółka już nie może świadczyć żadnych usług inwestycyjnych od 1.3.2011. Spółka wydala majątek wszystkim klientom, którym majątek był należny. Klienci którzy swoich walorów nie wysprzedali, firma CAPITAL PARTNERS a.s spieniężyła akcje a środki ze sprzedaży tychże walorów wypłaciła klientom. Od 1.3.2011 spółka nie przyjmuje żadnych zleceń. Spółka przyjmie i po tej dacie zlecenia do przeprowadzenia papierów wartościowych do innego domu maklerskiego, jeżeli już nie nastąpiła ich sprzedaż i jeżeli jest takie przeprowadzenie możliwe (czyli głównie papiery wartościowe ewidencjonowane w centralnym depozycie papierów wartościowych do innego uczestnika tego depozytu). O zleceniach, prowadzących do spieniężenia majątku klienta, będą klienci poinformowani następnego dnia po realizacji zlecenia wiadomością do ich skrzynek klienckich.
(pisownia oryginalna)

Wielu klientów nie odzyskało swojego majątku i próbowało drogi sądowej. Brak jest w Internecie informacji o zatrzymaniach czy aresztowaniach w związku z tą sprawą w Polsce, ale… Na Węgrzech, gdzie spółka podobnie działała do takich zatrzymań doszło. Niestety nieznajomość węgierskiego i jakość translatora sprawia, że nie byłem w stanie dotrzeć do większej ilości informacji, jednak same zdjęcia oraz padające w tekście nazwiska sporo mówią. Zobaczcie sami
.

W opisie pojawiają się: firma Afin Hu, Radek Pololanik, Marek Podlipny, kilka innych czeskich nazwisk. Być może ktoś z nich był wśród aresztowanych? W całej historii czeskich kotłowni, jak dotąd, to Węgrzy mają dość odwagi, by wpakować podejrzanych do aresztu.

piątek, 07 lipca 2017

Kotłownia (ang. boiler room) - firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Link do odcinka 2

Capital Partners a.s. pojawia się w marcu 2007 r. jako Capital Polska w Polsce i niemal od razu pakuje się w kłopoty. Musi występować pod zmienioną nazwą, gdyż spółka Capital Partners w Polsce już istnieje i nie ma nic wspólnego z czeską. Mimo to dalej są mylone i już samo to powoduje obiekcje. Wkrótce dochodzi do powiadomienia prokuratury, bo spółka przyjmuje zlecenia maklerskie nie mając zezwolenia KNF. KNF wpisuje Capital Polska na listę ostrzeżeń. Pisze o tym Gazeta Finansowa w grudniu 2007 r. , wskazując też na zastrzeżenia pracowników. Ale jeszcze ciekawszy jest sposób, w jaki spółka wykonuje transakcje z klientami. To zjawisko dziennikarzy zaskakuje. “Puls Biznesu” określa je jako “czeski film”:

Z warszawskiego biura kilkadziesiąt osób dzwoni, oferując przesłanie analizy rynkowej do osób z bazy numerów (najczęściej prezesi lub właściciele firm). Po tygodniu wykonują ponowny telefon, zapewniając, że sytuacja na rynku jest zła, i odradzając kupno akcji. — Szefowie określają to jako „antyselling”. Chodzi o zbudowanie zaufania — mówi były pracownik Capital Polska.

Wypisz-wymaluj kotłownia jak z artykułu “Łowcy frajerów”. Ale ten niepokojący sygnał nie zagościł w mediach i świadomości społecznej dłużej, artykuł nie ma tak dramatycznej narracji jak opisy Łowców, jakie dziś znamy. Puls Biznesu traci historyczną szansę, by temat spopularyzować i uderzyć na alarm. Wkrótce “Puls Biznesu” pisze ponownie:

KNF wpisała Capital Polska na listę ostrzegawczą w maju. Od kilku miesięcy szefowie spółki próbują się dowiedzieć co przeskrobali i komu zawdzięcza znalezienie się na liście. Bezskutecznie. Nam też się nie udało.

Wspomniano o poprzednim artykule, który ”wywołał zamieszanie”, ale nie o poprzednich praktykach w firmie. Nie pada też mało jeszcze znane pojęcie “boiler room”, a cały tekst osłabia sens decyzji kNF. Warto zauważyć, że na KNF żali się tu Wojciech Sagan, prezes, a nie żaden z Czechów. Przecież spółka była ledwo co zarejestrowana na wspólników: Radka Pololanika i Martina Kortanka (KRS 0000277153). Tego samego Radka, którego znamy z Proficio. Czeski Capital Partners przygotował ekipę, która miała podbić Polskę, z pracowników poprzednich kotłowni. Oprócz zarządu pojawia się również linia czeskich menedżerów drugiego szczebla, którzy liczą na błyskotliwą karierę. Widać jednak, że w razie problemów wystawiają na front Polaków.

Na forum Gazeta Praca pracownicy CP żalą się na niskie płace i przedstawiają swoje podejrzenia, kojarząc firmę z filmem “Boiler Room”. A po roku (!) Puls Bizensu wspominając praktyki firmy używa słowa “telemarketing”, dodając “kontrowersyjny” i radośnie obwieszcza o powstaniu Bohemia IZ. Zaiste eufemistyczne określenia tego, co dzieje się w kotłowni. Poprzednie perypetie to “falstart”. My już wiemy, że kolejna firma to czeski sposób: nie udało się z jedną spółką, robimy nową.

Uchwałą z dnia 14 października 2008 r. rozpoczęto likwidację Capital Polska Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Warszawie i postanowiono ją w stan likwidacji. Ale era firmy Bohemia IZ trwała już w najlepsze.

piątek, 30 czerwca 2017

Kotłownia (ang. boiler room) - firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Link do odcinka 1

Po wchłonięciu Afin Brokers przez Capital Partners a.s. (dalej: CP), spółki giełdowej zarządzanej przez Vladimíra Černego, nie dochodzi do zmian na lepsze, przeciwnie. CP to licencjonowany dom maklerski, który proponuje klientom pośrednictwo w inwestowaniu na giełdach papierów wartościowych w USA. Mimo zapowiedzi lepszej kontroli nad wchłoniętą działalnością, CP nie tylko stosuje praktyki Afin, ale powiela je w firmach kooperujących. Capital Partners w tym czasie bardzo mocno rosła w siłę, planując ekspansję zagraniczną. Spółki finansowe płaciły wówczas składki na fundusz gwarancyjny i wpłaty CP przewyższyły w 2009 r. wpłaty banku CSOB, potentata w Czechach (15,5 mln koron. vs. 12,7 mln). Bezpośrednia konkurencja CP uiszczała składki mniejsze nawet o 5 razy - to oddaje jaki dystans dzielił firmy.

Ten wzrost to zasługa właśnie firm kooperujących, pośredników marketingowych, naganiających klientów CP. Ta współpraca ma szereg zalet: nad pośrednikami nie było nadzoru, a jeśli któryś miał wizerunkową wpadkę, można było się go pozbyć. Pośrednik znikał, pracownicy przechodzili do kolejnego wraz z bazą klientów, odpowiedzialność rozmywała się i biznes trwał dalej. Takim pośrednikiem była np. Proficio, firma Radka Pololáníka, którą w postępowaniu dyscyplinarnym zawiesiła komisja etyki AFIZ (Stowarzyszenie Pośredników Finansowych), nalegając na uzupełnienie braków związanych z brakami dowodów przyjmowania i przekazywania zleceń klientów. Proficio 27 września 2007 otrzymała wypowiedzenie praw pośrednika inwestycyjnego wraz z wnioskiem o ustanie członkostwa w Stowarzyszeniu Pośredników Finansowych. Na miejscu Proficio pojawia się BFC Capital i wydzwania do tych samych klientów. Radim Kadlček, właściciel Afin Brokers, zakłada firmę Afin Czech. Kotłownie wręcz mnożą się jak króliki, powielając te same metody, mając poczucie bezkarności i władzy. Chyba dlatego kolejna firma założona przez ludzi związanych z CP została nazwana Stratton Prague, a jest to nazwa wzorowana na... Stratton Oakmont - firmy znanej z filmu „Wilk z Wall Street”, która w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych skubała klientów. Właścicielem Stratton Prague był Matěj Ehl, były menedżer BFC Capital, w zarządzie występował Stanisław Burda, kuzyn wspomnianego Radka Pololáníka. Szereg innych osób powiązanych z kooperantami CP można odnaleźć w rejestrach handlowych kolejnych kotłowni: Capital Quest, Stone de Witt, Phoenix Capital, Weritum Consutling i innych. Tymczasem klienci CP tracili w transakcjach grube kwoty, czasem miliony, z czego opłaty pochłaniały przeciętnie nawet 25%. To efekt churningu - naciągania klientów na częste transakcje o niekorzystnie wysokich prowizjach. Do nadzorcy, banku centralnego, zgłaszają się poszkodowani klienci, których CP wysłuchać nie chce.

Zanim dojdziemy jednak do schyłku tej firmy, przenieśmy się do Polski, gdzie CP stara się zaistnieć, tak jak zresztą w kilku innych krajach. Z wewnętrznego naboru ekspediuje do nas ekipę wybitnych "fachowców" w swojej profesji, dając im szansę kariery.

Znaczna część informacji w tym odcinku pochodzi z artykułu pod tym linkiem - z autorem nie udało mi się skontaktować. W dalszym ciągu proszę o kontakt.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 87
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.