Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
sobota, 22 września 2018
Cztery lat temu zastanowiła i przeraziła mnie prognoza końca ZUS w okolicach 2022 roku. Tymczasem sytuacja w ZUS nie pogarsza się tak, jak sugerowała prof. Iglicka, i być może pozostanie stabilna przynajmniej w ciągu najbliższych lat. Od 2016 roku zachodzi poprawa, poprawiają się finanse rezerwy demograficznej i FUS. Jak to się dzieje i czy jest chwilowe?

ZUS sam nakreślił swoją przyszłość w dokumentach odnośnie prognoz finansów. I prognoza ta nie wydaje się specjalnie wskazywać na katastrofę w najbliższych latach. Owszem, następuje pogorszenie (wzrost wydatków) - ale nie widać nagłego końca. Proroctwa o zgonie ZUS są cokolwiek przedwczesne, przynajmniej w bliskim terminie.

Sytuacja względem prognozy wydaje się iść w wariant optymistyczny: dalej spada bezrobocie i rośnie liczba ubezpieczonych. Rok do roku jest to aż ok. 0,5 mln osób. Jeśli przyjrzeć się szczegółom odnośnie ubezpieczonych, to widać też od paru lat wzrost zatrudnionych obcokrajowców, opłacających składki ZUS: w 2 lata przybyło ich ok. 304 tys. (ok. 130% wzrost), ostatni kwartał to 65 tys. osób więcej. Dla porównania: na początek 2016 r. było to ogółem raptem 184 tys. osób. Więcej składek to więcej pieniędzy w ZUS i lepsza sytuacja budżetu. A zarazem to odwleczenie katastrofy demograficznej. Możliwości imigracji są olbrzymie, na co wskazuje np. TEN artykuł.

Wygląda na to, że rząd od dawna jest zdeterminowany, by dostarczyć zasoby na rynek pracy i należy spodziewać się dalszych wzrostów obcokrajowców - co zresztą sam proponowałem we wpisie z maja tego roku. Zassanie migrantów może zmienić los naszej gospodarki i demografii, co już pokazuje przykład Niemiec. Jakkolwiek wskazuje się na Niemcy jako kraj zamachów, to faktem jest, że gospodarka ta jest kluczowa w Europie i jako jej silnik dalej jest na wysokich obrotach. Jeśli wyciągniemy z niemieckich doświadczeń lekcje, to możemy uniknąć nieprzyjemnych zdarzeń i uratować się od tornada, jakie się zbliża. Imigracja może być korzystna - czy USA nie na tym oparły swój rozwój?

Warto próbować tym bardziej, że w dłuższej prognozie finansowej sytuacja ZUS pozostaje niewesoła. Pytanie, czy sprawdzi się ona, skoro już w krótszej mamy więcej optymizmu? Rząd ma szereg narzędzi, by do niej nie dopuścić: sprowadza migrantów, reguluje płace minimalne, może zmienić zasady emerytalne i waloryzację, może wraz z NBP wpływać na inflację, pobudzać PKB itd.

Z tych czynników jako obywatel bardziej obawiałbym się właśnie zmiany zasad, niż totalnego kolapsu. A zasady te, póki co, premiują osoby pracujące i płacące składki emerytalne (szkoda, że dla zdrowotnych nie ma premii). Jest to zupełne przeciwieństwo obiegowego poglądu, że składek lepiej nie płacić, bo i tak emerytury nie będzie. Wizji upadku ZUS nie brakuje wśród popularnych blogerów, jak Michał Stopka. A może jednak emerytura będzie, i warto pracować, by była wysoka ( jak w linku TUTAJ) ? Czy dla wielu osób, nie obeznanych z finansami, emerytura ZUS to nie jest to bezpieczniejszy wariant niż samodzielnie odkładane kwoty, które mogą przepaść w wyniku szachrajstwa jakiejś firmy lub po prostu złego ulokowania? Pomimo tego, że nie mam zaufania do państwa i ZUS w szczególności, to myśląc o emeryturze nie zamierzam zrezygnować dywersyfikacji, a w tym z państwowej nogi emerytalnej.

Zamierzam wkrótce wrócić do tematu emerytur, by pokazać, czego mogą oczekiwać osoby przechodzące na emeryturę w najbliższych latach i jak w liczbach wygląda emerytura z nowego systemu.

wtorek, 18 września 2018
Jeśli jeszcze nie wiesz, czym jest karta Revolut, zobacz TEN wpis z blogu. Od tamtego czasu karta stała się popularna - ma ją ponad 1,5 mln osób, w tym ponad 100 tys. w Polsce. Dalszą treść poniżej dołączam na koniec ww. wpisu.

A teraz UWAGA, niespodzianka! Dla moich Czytelników w ramach afiliacji mam linka umożliwiającego bezpłatne otrzymanie fizycznej karty Revolut. Ta akcja dotyczy jedynie nowych klientów.

Link : Rejestacja Revolut TUTAJ

Aby dostać darmową kartę trzeba zarejestrować się z linku (na stronie wpisać telefon, dostaniemy namiar na instalację), doładować konto min. 20 PLN (do późniejszego wykorzystania) i można zamówić kartę za darmo ze standardową dostawą.

Czas trwania tej oferty: do odwołania - co, jak sądzę, oznacza dłuuugo :-) W razie problemów z procedurą polecam kontakt z zespołem supportu.

piątek, 14 września 2018
Zmiany aktywów uporządkowane kwotowo w funduszach otwartych - na podstawie biznes.pap.pl.
Poprzedni miesiąc TUTAJ
Podsumowanie miesiąca w podziale na typy funduszy polecam na Analizy.pl

Największe wzrosty:

1. PKO Skarbowy 399.1 MLN PLN 3.07%
2. Allianz Selektywny 270.04 MLN PLN 270.81%
3. Investor Zabezpieczenia Emerytalnego 174.43 MLN PLN 11.65%
4. Investor Płynna Lokata 154.8 MLN PLN 4.73%
5. PKO Technologii i Innowacji Globalny 126.43 MLN PLN 5.17%
6. Investor Zrównoważony 99.35 MLN PLN 9.24%
7. PZU iPuls Obligacje Rynków Wschodzących 99.03 MLN PLN 981.23%
8. Pekao Gotówkowy 70.87 MLN PLN 1.56%
9. Pekao Pieniężny Plus 63.46 MLN PLN 5.75%
10. Santander Prestiż Dłużny Krótkoterminowy 59.13 MLN PLN 4.79%

Zastanawia mnie popularność PKO Skarbowego, którego notowania mogą zostać pobite przez co lepsze lokaty. Druga pozycja to fundusz akcji Allianza, który łączy się i przejmuje aktywa Allianz Akcji - tu nie ma nic dziwnego. Kolejne kilka miejsc okupują fundusze Investors - Zabezpieczenia Emerytalnego, o którym niedawno pisałem, Płynna Lokata, Zrównoważony. PKO Technologii i Innowacji pojawił się też miesiąc temu, działa na rynkach rozwiniętych, podobnie jak Investor Nowych Technologii, który jest w kolejnej dziesiątce. Tym razem UniLokata i Gamma wypadły o wiele niżej względem poprzedniego rankingu.

Przy okazji warto przypomnieć - Santander to dawne fundusze Arka BZ WBK, zaś wśród nich Dłużny Krótkoterminowy to dawniej Gotówkowy (pełny wykaz zmian u Santandera).

A kto spadał? Zaskoczeniem nie będą fundusze tureckie, np.:
UniAkcje Turcja -9.35 MLN PLN -38.7%
Investor Turcja -14.13 MLN PLN -31.3%

Aktywa spadały wraz z wyceną oraz odpływem klientów .
Kwotowo to nie one jednak traciły najwięcej, jeszcze niżej są:

IPOPEMA Short Equity -28.42 MLN PLN -57.63%
PKO Stabilnego Wzrostu - fio -28.94 MLN PLN -1.75%
PZU Papierów Dłużnych POLONEZ -31.24 MLN PLN -2.42%
Santander Obligacji Korporacyjnych -35.16 MLN PLN -1.19%
PKO Płynnościowy -43.98 MLN PLN -5.26%
Santander Prestiż Obligacji Korporacyjnych -52.05 MLN PLN -1.31%
PZU Stabilnego Wzrostu MAZUREK -65.43 MLN PLN -2.22%
Millennium FIO Obligacji Korporacyjnych -87.25 MLN PLN -4.57%
UniKorona Pieniężny -187.06 MLN PLN -2.93%
Allianz Akcji -268.71 MLN PLN -100.0%

Allianz Akcji jest przejmowany przez Selektywny, pozostałe pozycje to niewielkie zmiany procentowe za wyjątkiem funduszu Ipopema Short. Dziwi obecność PKO Płynnościowego. Odpływ z Millennium i Santandera to już któryś epizod z kolei. Natomiast obecność Unikorony, która wcześniej długo rosła, jest niespodzianką, nawet jeśli chodzi o niski procent aktywów. Przy dużym rozmiarze funduszu to jednak spore środki.

niedziela, 09 września 2018
Investor Zabezpieczenia Emerytalnego to fundusz, który ostatnio jest popularny, a popularność ta koreluje z niezłymi wynikami z ostatnich lat. Jak to robi i w co inwestuje - spróbuję prześwietlić z pomocą sprawozdania z I poł. 2018 r.
Fundusz na chwilę raportu miał 34,9% w akcjach i 60,89% w dłużnych papierach wartościowych, resztę stanowiły kwity depozytowe, listy zastawne i instr. pochodne. Skupię się na dwóch najistotniejszych częściach.

Część akcyjna to głównie rynek regulowany, można mówić jednak tu o rozproszeniu geograficznym: oprócz akcji polskich (mniej niż połowa udziału) są tu akcje z giełdy amerykańskiej i niemieckiej, ale też chińskiej, holenderskiej czy kanadyjskiej i włoskiej. Największe pozycje to na moment raportowania CD Projekt (4,07%), Mabion, Nvidia (po 2,08-2,09%). Pomijając liderów, pozostałe można uznać za zdywersyfikowaną część akcyjną, z takimi składowymi jak m.in. Amazon, Alibaba, Benefit Systems, Dino Polska, Wirecard, Iridium communications, Zalando, Salesforce, Moncler, Microsoft. Firm jest znacznie więcej, naliczyłem ich ogółem 46, nie brakuje technologii, mody, perspektywicznych spółek - i chyba to własnie łączy ten portfel: szukanie perełek wywołujących u inwestorów chęć zakupu, ale i spółek rosnących i o pewnej pozycji. Geograficzne pochodzenie wydaje się mniej istotne - zarządzający wybierają to, co uznali za najlepsze, głównie z rynków rozwiniętych i polskiego. Zastanawia mnie szczątkowa obecność paru małych spółek, jak Braster. Sadzę, że w takim portfelu silnych marek to jednak błąd: czy warto iść na ryzyko takiego malucha mając do wyboru cały świat siłaczy?

Ale akcje to nie wszystko. Mamy jeszcze obligacje, gdzie duże pozycje stanowią obligacje SP (nawet ponad 7% na serię). Obligacje przedsiębiorstw to mniejsze pozycje -tu żadna seria nie rzuca się specjalnie w oczy, spory udział mają duże banki, PZU, są i koncerny jak MOL i Orlen, ale im mniejsza firma, tym jej udział maleje. Obligacje innych krajów (Węgry, Norwegia, Szwecja, Chorwacja, Francja Luksemburg) to raptem parę procent. Moje ogólne wrażenie budowy tego portfela to duża ostrożność i staranność - co może być okupione zyskiem tej części (największe pozycje mają oprocentowanie 2-2,5%). Dywersyfikacja geograficzna nie ma tu znaczenia, zarządzający polega na SP.

Dlatego wydaje się, że sukces funduszu zależy głównie od części akcyjnej. Za plus uważam próby szukania liderów oraz unikanie ryzyka w obligacyjnej części portfela (inne fundusze mogłyby sobie wziąć do serca tę zasadę). Fundusz ma za sobą już długą historię, można zauważyć, że globalne kryzysy dotykały i mogą dalej dotknąć ten portfel. Ciekaw jestem, jaka jest strategia funduszu na spadki (silniejsze niż ostatnie, które dosięgły i lidera portfela) - bo obecnie notowania funduszu są znacznie wyżej niż przed bessami 2009 i 2011 roku, przez 10 lat zyskały około 80%.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie treści zawartych w biuletynie. Autor blogu nie świadczy doradztwa w związku z opisywanymi transakcjami ani nie udziela porad inwestycyjnych lub rekomendacji zawarcia transakcji, co oznacza, że udzielone informacje nie mają charakteru porady inwestycyjnej lub rekomendacji. Ostateczna decyzja zawarcia transakcji należy wyłącznie do Czytelnika. Autor nie występuje w roli pośrednika ani przedstawiciela. Przed zawarciem jakiejkolwiek z opisywanych na łamach bloga transakcji, każdy Czytelnik powinien, nie opierając się na informacjach publikowanych na łamach bloga, określić jej ryzyko, potencjalne korzyści oraz straty z nią związane, jak również charakterystykę, konsekwencje prawne, podatkowe i księgowe transakcji oraz konsekwencje zmieniających się czynników rynkowych.

piątek, 31 sierpnia 2018
Jadąc do Bułgarii wiele osób zastanawia się ile pieniędzy zabrać i czy musi być to bułgarski lew. Wyjeżdżając zwykle spodziewamy się, że pewną kwotę wydamy tak czy inaczej na przyjemności, jedzenie czy transport, ale zwykle bierzemy nieco więcej, by ceny nas nie zaskoczyły. Mamy więc jakiś dolny i górny limit wydatków. Ten dolny nieco łatwiej przewidzieć i będę dalej go określał jako "wydatki podstawowe". Gorzej z górnym, bo może zajdzie coś niespodziewanego albo poniesie nas fantazja wakacyjna? Jak przygotować ten "zapas", w gotówce? Nikt nie lubi tracić na spreadach walutowych, lewy są walutą spoza koszyka walut głównych, więc pozostanie z nią po wyjeździe to dodatkowa strata. Jak jej uniknąć i jak się przygotować, szczególnie na wydatki "w razie czego"?

Krótko podsumuję swoje doświadczenia z wakacji w tym temacie.

W Internecie jest sporo wpisów sugerujących, że do Bułgarii lepiej zabrać euro. Przyczyna jest taka, że narodowy bank Bułgarii usztywnił kurs lewów do euro - 1EUR=1,9558BGN. Ten przelicznik jest używany w handlu zagranicznym, ale jeśli chodzi o wymianę pieniądza, bułgarskie banki mają prawo stosować kursy nieco odchylone od tego parytetu. W przypadku dużych miast, gdzie ta wymiana zachodzi po kursie około 1,93-1,94, jest to całkiem korzystne. Podam przykład z tego roku, jak może to działać: tani polski kantor proponował mi lewy za 2,26 oraz euro za 4,30. Jeśli kupiłbym 100 euro i wymienił w Bułgarii po 1,93, to otrzymałbym 193 lewów o wartości ok. 436zł, a więc byłaby to wymiana korzystniejsza niż zakup lewów bezpośrednio. Wynika to między innymi z faktu, że lew, jako mniej popularna waluta, ma spread w kantorach o wiele większy niż euro - w moim przypadku było to ok 3% kontra 1% dla euro. Ponadto zapasowe euro przyda się pewnie jeszcze w przyszłości, a lewy?

Jednak nie każdy jedzie do dużego miasta z bankami, a małe kurorty rządzą się swoimi prawami. Banków jest tam niewiele, a w tych co są oferta wymiany spada do poziomów 1,90 - 1,92. Właśnie 1,90 to kurs w wielu nadmorskich kantorach, o których możecie naczytać się ostrzeżeń, że oszukują. Nie jest tak źle, nie spotkałem tak nieuczciwego miejsca, jednak przelicznik 1,90 oznacza, że korzyści z zabrania euro nie ma, co najwyżej mniej straci się na sprzedaniu euro z powrotem. Lepiej i bezpieczniej będzie w bankach. Euro może więc stanowić walutę zapasową na wyjazd wakacyjny, jednak na podstawowe wydatki lepiej jednak mieć jakąś ilość lewów od razu. Drobne zakupy na straganach czy opłaty w autobusie są możliwe tylko za gotówkę i szkoda się pozbawiać tej możliwości.

EUR pewnie chętnie przyjmą taksówkarze i hotele. Część z hoteli zgodzi się na zapłatę gotówką w euro, jednak lepiej o to spytać wcześniej. To dość korzystny wariant, ale właśnie w gotówce. Przy płatności kartą wiele miejsc skorzysta z terminalu ustawionego na lewy, podając kwotę do zapłaty przeliczoną po oficjalnym kursie. A to oznacza, że organizacja kartowa lub bank ponownie przeliczą je na walutę karty! To może być bardzo kosztowne, szczególnie jeśli użyjecie karty złotowej: przeliczenie na walutę organizacji kartowej, potem na złotówki, prowizja banku... auć! Ba, nawet dla kart w EUR zajdzie konwersja w drugą stronę.

Ale jest jeszcze inna ciekawa opcja - karta Revolut. Wziąłem ją na wyjazd i wypróbowałem, płacąc głównie za zakupy w sklepach i restauracjach, parkach rozrywki. Przed wyjazdem zasiliłem kartę euro, bo Revolut póki co nie obsługuje bułgarskiego lewa. Mimo to jest to bardzo dobre rozwiązanie. Revolut wydatki w dni robocze przeliczył po kursie około 1,95 (czasem tysięczną więcej czy mniej), zaś w weekend około 1,93. Wymiana weekendowa po gorszym kursie jest opisana na stronach Revolut i wynika z zamknięcia rynków mniej popularnych walut, choć akurat dla lewów mogliby zrobić wyjątek. Jednak i tak to znaczy, że Revolut wymienił mi euro lepiej, niż kantory i banki w okolicy. Do tego będę mógł łatwo upłynnić pozostałe środki, gdy zajdzie potrzeba. Popularność terminali w sklepach jest na tyle duża, że można spokojnie potraktować kartę Revolut jako nie tylko sensowny zapas, ale środek płatniczy za część nieodzownych wydatków. Kartę można zasilić złotówkami w każdej chwili, wymienić na euro i po kłopocie. Byłem zaskoczony i zadowolony, jak dobrze to działa, i doszedłem do wniosku, że mogłem kupić jeszcze mniej lewów, a częściej płacić Revolutem. Obawiałem się, że karta może zawieść, ale w odwodzie były jeszcze przecież karty złotowe i walutowy Alior.

Podsumowując: na wyjazd do bułgarskiego kurortu warto kupić nieco lewów, przygotować się na opłacenie hotelu odpowiednią walutą oraz zabrać kartę Revolut na wakacje. Lepiej omijać bułgarskie kantory i nie płacić kartami złotowymi, dopóki banki traktują nas tak, jak obecnie. Euro w gotówce może stanowić zaskórniak na zapas, ale lepiej uniknąć wymiany ich na lewy. Jeśli jednak będzie taka potrzeba, warto udać się do banku.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.