Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji. NOWY ADRES: https: stopazwrotu.blogspot.com
czwartek, 14 lutego 2019
Wcześniej informowałem o problemach z kartą na nagrody (Rewards) w aplikacji Curve.

Problemy zostały rozwiązane, ale wymaga to aktualizacji aplikacji Curve. Po niej karta Rewards ponownie jest dostępna i można wydać zgromadzone środki.

Przy okazji wspomnę o nowości w Curve: uruchomiono program ochrony zakupów - Curve Purchase Protection. Obejmuje ona takie sytuacje, jak: brak dostawy produktów, zła jakość produktów, niesprawne produkty, podwójne obciążenie, brak zwrotu pieniędzy pomimo posiadania prawa do zwrotu od sprzedawcy.

Wiele takich przypadków może być objęte ubezpieczeniem już przez Wasz bank, więc aplikacja Curve dodaje tu jedynie dodatkową ochronę. Procedura zwrotu jest zależna od kwoty i wymaga dobrego udokumentowania (szczegóły w linku powyżej).

sobota, 09 lutego 2019
W tym tygodniu mieliśmy Dzień Bezpiecznego Internetu. Z tej okazji chciałbym poruszyć temat bezpiecznych i udanych zakupów.

Wiele osób przyzwyczaiło się do kupowania w sieci na tyle, ze nie sprawdza regulaminu sklepu. Ba, nawet nie wie, ze to ważne, bo któż-by czytał regulaminy sklepów "w realu", będąc w galerii handlowej? Jakby z domysłu uważamy, że sklepy te działają na bazie prawa polskiego i respektują prawa konsumenta. Czytać takie nudziarstwo napisane zawiłym językiem?

W sieci jednak jest inaczej niż w galerii i niczego nie można być pewnym. Przede wszystkim, nie jest pewne, że sklep internetowy w domenie .pl jest sklepem polskim. Istnieje szereg zagranicznych sklepów zarejestrowanych w domenie .pl, a część z nich rejestruje się przez pośredników, aby pozostać w pełni anonimowe. I właśnie ta anonimizacja jest czynnikiem, który zwraca moją uwagę. Nie jest ona przypadkowa i nader rzadko wynika ze skromności. Sklepy, które ukrywają swojego właściciela, trudno pozwać, bo nie wiadomo, z kim jest się w sporze. A to prowadzi do wniosku, że unikanie sporów jest bardzo ważne dla sklepu, czyli że ich biznes właśnie często do sporu prowadzi, co od razu budzi podejrzenia o nierzetelność. Podanie adresu i właściciela sklepu spoza Polski może być także powodem kłopotów, o których piszę niżej.

Podzielę się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami związanymi ze sprawdzeniem paru prostych elementów sklepowego regulaminu, przede wszystkim informacji o właścicielu i adresie prowadzonej działalności. Wielokrotnie miałem do czynienia z klientami i klientkami opisującymi kłopoty, których można by uniknąć, gdyby sprawdzić choćby te informacje. A powinny być one zawarte w regulaminie, czasem występują również na stronie kontaktowej.

Całkowity brak tych informacji często zbiega się z nierzetelnym traktowaniem klienta. Zwykle brak adresu i nazwy powiązany jest z problemami ze zwrotami produktów. Czasem taki sklep w regulaminie napisze, że w razie reklamacji prosi o kontakt i poda adres zwrotu. Nie bądźcie zaskoczeni, gdy okaże się, że jest to adres daleko poza Polską, a wysyłkę należy wykonać na własny koszt. Temu własnie często służy anonimizacja: zamiataniu reklamacji pod dywan i sprzedaży produktów, które nader często reklamacji by potrzebowały (zła jakość, rozmiar, inny wygląd itd.). Co więcej, wielokrotnie przekonywałem się, że sklepy w takich wypadkach cenzurowały opinie klientów publikowane na stronach artykułów - brak negatywów, przesłodzony pozytywny obraz, a na forach i portalach społecznościowych wrze.

A propos, spotkałem się także z opinią, że nieuczciwe sklepy nie mają profili w portalach społecznościowych. Jest to ewidentna bzdura, bo Facebook jak najbardziej pozwala reklamować się dowolnemu sklepowi bez jakiegokolwiek uwiarygodnienia. Do tego taki sklep może usuwać niepochlebne komentarze, stosować także inne triki, o jakich wspomniałem w innym wpisie TU.

Przy okazji sprawdzania właściciela może okazać się, że regulamin wcale nie jest po polsku albo napisany jest językiem potłuczonym w automatycznym tłumaczeniu tak bardzo, że nic nie da się zrozumieć. To kolejny sygnał ostrzegawczy: komuś nie zależy, byś rozumiał swoje prawa.

Nawet jeśli adres sklepu i właściciel jest podany, to nie oznacza braku kłopotów. Może być to adres poza Polską: w Czechach, Anglii, a nawet np. Kanadzie czy Hong Kongu. Różnica w każdym z tych przypadków jest olbrzymia. O ile mamy jeszcze jakieś szanse na dochodzenie swoich praw konsumenckich w Unii Europejskiej, to trzeba być świadomym, że w każdym kraju wygląda to inaczej. Odsyłanie towaru do Czech to nie tylko utrudnienie - poniesiemy koszt wysyłki i przelewu zwrotnego, na co prawo w Polsce nie pozwala. Brytyjski sklep z reguły również nie zwróci nam kosztów transportu zwracanego towaru, a z racji odległości mogą być one o wiele większe. Już wkrótce, po Brexit, prawo Wielkiej Brytanii może się jeszcze głębiej zmienić. W Kanadzie nie mamy jako konsumenci praktycznie żadnych praw poza zasadami, jakie wskaże sam sklep, a to może oznaczać brak zwrotów pieniędzy (za to np. wymiana towaru do skutku, nawet w nieskończoność). Chińskie sklepy proponują zamiast zwrotu (byłby na nasz koszt i trwał miesiące) rabat na kolejne zakupy lub przysłanie innego towaru. Szczegółowe warunki zwrotów także powinny być opisane w regulaminie. Zgodnie z polskim prawem przysługuje nam 14 dni od otrzymania towaru na odstąpienie od umowy i zwrot, którego koszty (w najtańszej możliwej wersji) ponosi sprzedawca.

Oczywiście zdarzały się już przypadki, gdy sklep internetowy podawał nieprawdziwe dane właściciela. Dlatego lepiej omijać sklepy nie mające wiarygodnych opinii i nieznane nikomu z Twojego kręgu znajomych. Nie można nawet zaufać opiniom na forach, gdyż coraz częściej dochodzi na nich do manipulacji, której dokonują same sklepy, pisząc lipne opinie jako forumowicze.

Co jeszcze warto sprawdzić w regulaminie? Maksymalny deklarowany czas dostarczenia towaru. Długi czas (50-60 dni) oznacza zwykle, że towar zostanie dostarczony z Chin czy innego azjatyckiego kraju. A to z kolei oznacza, że sami możemy poszukać go, wyszukując obrazem, w tychże krajach i mamy szansę znalezienia taniej. Jeśli sklep należy do europejskiego właściciela, to tak długa wysyłka niemal zawsze oznacza, że jest to sklep dropshippingowy. O sklepach tego typu i wyszukiwaniu towaru pisałem już na blogu TUTAJ. Właśnie takie biznesy nazywają się w regulaminie często "pośrednikami". Towar wysyłany jest zwykle od dostawcy z Aliexpress, która to zresztą platforma wielokrotnie okazywała się bardziej uczciwa niż "polski sklep".

Na koniec jako ćwiczenie proponuję moim Czytelnikom zerknięcie do regulaminu sklepu internetowego w którym jeszcze nie kupowali, a sklep kusił swoją atrakcyjnością, i sprawdzenie ww. szczegółów. Po sprawdzeniu kilku regulaminów dojdziecie do wprawy w szybkim ustaleniu ww. informacji, a może i dokonacie zaskakujących odkryć. Jeśli nie znacie sklepu, zawsze zacznijcie od sprawdzenia regulaminu.

sobota, 02 lutego 2019
Już sam tytuł tego wpisu sprawia pewne słownikowe trudności, a co tu mówić o samym transferze!

Jest szereg odpowiedzi na takie pytanie, a wybór odpowiedniej zależy głównie od takich czynników jak: do kogo wysyłamy, skąd wysyłamy, ile i w jakiej walucie, czy chcemy przewalutować pieniądze. Co prawda przelewy zagraniczne w dobie płacenia kartami są coraz rzadsze jako sposób rozliczenia zakupów, to ciągle mogą sprawdzać się w innych wypadkach. Czy wiesz, że kiedyś były tak kosztowne, że ludzie kombinowali wysyłając sobie karty bankomatowe?

Formalnie

Zacznijmy od rozwiązania najbardziej ogólnego i formalnego: przelewu bankowego SWIFT. Od wielu lat do przelewów zagranicznych służy sieć SWIFT, łącząca bankowe instytucje. Ich rachunki z kolei rozliczane są poprzez tzw. banki korespondentów. Jako klient musisz wiedzieć właściwie tylko kilka rzeczy: będzie Ci potrzebny kod banku odbiorcy, tzw. BIC, oraz numer jego rachunku. W przypadku krajów europejskich numer rachunku powinien być w formacie IBAN (rachunek poprzedzony dwuliterowym kodem kraju, w Polsce to PL + nr NRB). BIC to identyfikator literowo-cyfrowy banku składający się z 8 lub 11 znaków, swoisty "kod pocztowy". Przelew SWIFT z banku nie jest najtańszą opcją, ale działa niemal na całym świecie . Przy wypełnianiu zlecenia możesz zostać spytany o opcję kosztową: BEN, SHA, OUR. Dawniej miała ona na celu wskazanie kto opłaci koszty: BENeficjent, SHAred - dzielone koszty, każdy płaci za swój bank, i koszty OUR - płaci nadawca. Z tych opcji zwykle najtańszą była opcja SHA. Mimo to wiele osób jej nie wybierało w obawie, że nie cała kwota dotrze i płaciło krocie za opcję OUR. Obecnie większość banków nie pobiera opłat za uznanie przelewem zagranicznym, a pozostałych wypadkach są to grosze, które lepiej zrekompensować wysyłając nieco większą kwotę. Szczególnie banki amerykańskie mają przy tym swoja specyfikę, potrafiły lekceważyć opcje kosztowe, co zwykle kończyło się przerzuceniem kosztów na klienta.

Przelewy SWIFT dawniej wiązały się z praca manualną i poprawianiem błędów, tym samym wysokimi opłatami, dlatego w obszarze Euro i dla państw UE wprowadzono rozliczenia banków w euro w systemie Target oraz przelewy SEPA. Jest to rozwiązanie znacznie tańsze i bardziej sformalizowane, a dla klientów prostsze: do przelewu SEPA potrzebny Ci przede wszystkim rachunek odbiorcy IBAN, część banków wymaga jeszcze BIC. Nie ma opcji kosztowych (jak ktoś pyta o nie, mów SHA), ceny takich przelewów często są poniżej 10 zł, czasem w pakiecie banki dają kilka darmo (np. Idea Bank). Ale pamiętajmy: SEPA to jest przelew tylko w EUR, w krajach europejskich.

Powyższe rozwiązania są dobrymi formalnymi drogami wykonania przelewu. Sprawdzą się w rozliczeniach z firmami, pieniądze pozostają w bankach, otrzymamy bankowy dokument potwierdzenia, a wszystko to wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa. To sprawia, że są szczególnie dobrym wyborem przy dużych transakcjach. Ale nie są najszybsze, nie zawsze najtańsze i konieczne. Realizacja tych przelewów to zwykle 2 dni robocze. Wymagają one także posiadania rachunku bankowego (z przelewów na osoby zewnętrzne coraz więcej instytucji na całym świecie się wycofuje). Ponadto oba te rozwiązania są używane także jako sposób na przelew waluty w kraju, od jednego banku polskiego do innego. Tu warto pamiętać, że w ramach jednego banku przelewy wewnętrzne są zwykle darmowe i najszybsze - najlepiej po prostu mieć rachunek w tym samym banku, co odbiorca!

Nieformalnie

Ok, ale przecież nie zawsze oczekujemy bankowego potwierdzenia i przelewamy duże kwoty. Czasem chodzi o przelew dla osoby z rodziny, zasilenie rachunku, by wykonać opłaty itd. W takich wypadkach możemy uciec się do mniej formalnych dróg, które będą o wiele tańsze. Przelew SWIFT/SEPA oferuje np. Revolut w ramach swojej aplikacji - i to za darmo. Na pewno jest to dobre rozwiązanie dla niewielkich kwot - bo wielkie wolałbym jednak powierzyć bankowi. Sądzę, że Revolut wystarczy w 90% wypadków płatności.

Jeśli nie znasz jeszcze karty i aplikacji Revolut, zobacz wpis TUTAJ.

Ponadto czasem potrzebne jest nam przewalutowanie. Przewalutowanie podczas przelewu SWIFT czy SEPA to w bankach zwykle dość kosztowna opcja, dlatego lepiej go uniknąć operując już środkami w walucie, np. kupionymi w kantorze, jak Revolut czy Alior Kantor albo inne kantory online. Kupowanie w 'fizycznym" kantorze pieniędzy, by je wysłać? Nie, to obecnie nie ma wielkiego sensu: fizyczną gotówkę trzeba znowu gdzieś wpłacić, narażając się na kolejne opłaty.

Naj!

I tu istotna dygresja. Revolut to już obecnie ponad 3 mln klientów, z czego w Polsce już 300 tyś. Istnieje coraz większe prawdopodobieństwo, że jeśli chcesz komuś wysłać pieniądze, nawet obcej osobie zagranica, to coraz częściej może okazywać się, że możesz to zrobić przez Revoluta. Gdy obie strony są klientami tej aplikacji, wskazujesz numer telefonu tej drugiej osoby i przelew dojdzie w paru ciągu sekund! To trochę jak z przelewami wewnętrznymi wspomnianymi wcześniej - działa natychmiastowo.

Ale nawet jeśli tylko Ty jesteś za pan brat z Revolutem, to może wystarczyć do realizacji transferu. Bywa tak, że chcemy przesłać pieniądze osobie mniej zorientowanej w bankowych technologiach, spreadach, przewalutowaniu itd. W takim razie ciężar tych czynności lepiej przerzucić na siebie. Gdybym to ja miał z zagranicy zrobić dla kogoś przelew w Polsce, po prostu przewalcowałbym środki na złotówki w Revolut i przelał z rachunku w PLN - bo teraz te rachunki są w Polsce. A gdybym chciał, by ta osoba (w kraju) otrzymała gotówkę, to nie robiłbym przelewu pocztowego - to znowu rozwiązanie przestarzałe. Przelałbym na swój rachunek w polskim banku, a następnie poprosił ją, by poszła do bankomatu. Tam wygenerowałbym kod Blik dla niej i umożliwił pobranie umówionej kwoty.
Gdybym z kolei chciał np. przesłać pieniądze osobie będącej poza krajem, ale mającego rachunek i kartę jedynie w banku w Polsce, to chyba namawiałbym ją do użycia polskiego rachunku i karty, niż wysyłał dewizy za granicę z pomocą firm naliczających duże prowizje za obsługę gotówki. Namawiałbym też taką osobę na kartę Curve, dzięki której zyska kolejne możliwości przewalutowania i wypłaty gotówki (no i 5 GBP :-). A skoro firmach od przelewów mowa...

Przelewy szybsze i z przewalutowaniem, ale bez Revoluta

Dawniej firmą od szybkich przelewów znaną w Polsce był Western Union, następnie pojawiały się u nas kolejne firmy, np. MoneyGram. Ich oferta podkreślała większą szybkość i możliwość otrzymania gotówki do ręki. Coś magicznego jest w tej gotówce, skoro do tej pory wiele osób się jej kurczowo trzyma, stroniąc od banków i kart. Oferta firm to też sposób na odebranie bankom klientów, reklamująca uniknięcie (pozorne) skomplikowanych procedur. To trochę strachy na Lachy - teraz przelewy SWIFT mamy nawet w komórkach. Te stare firmy ciągle istnieją, ale odradzam ich usługi. Zawsze były bardzo drogie, ​niekoniecznie szybsze (moja znajoma wpisała zły IBAN - nikt z obsługi nie sprawdził, poprawa i przelew zajął tydzień).

Tańsze i zarazem szybsze będą rozwiązanie oparte o firmy technologiczne. Jedną z bardziej znanych firm od płatności jest PayPal i umożliwia także rozliczenia prywatne, choć nie są one w każdym wypadku darmowe (cennik TU). Konkurencja to fintechy, takie jak TransferGo i TransferWise. W TransferGo podstawowe przelewy są tam za darmo, choć wiąże się z użyciem przewalutowania, ale jest ono wykonywane po bardzo korzystnych kursach, zbliżonych do międzybankowych. Przelew bezpłatny z TransferGo może zająć nawet 2-3 dni. Szybsze opcje są bardziej kosztowne, ale dalej konkurencyjne w stosunku do banków. Obie usługi wymagają posiadania rachunku bankowego (nadawcy i odbiorcy). To jest naprawdę łatwe, a dodatkowo nowi klienci TransferGo mogą zyskać aktualnie 10 GBP (zobacz wpis TUTAJ).

czwartek, 31 stycznia 2019
Poniższa informacja już nie jest aktualna, o czym informowałem TUTAJ.
Jeśli nie wiesz, czym jest karta Curve i jak nagradza w promocji swoich nowych klientów, zobacz TUTAJ

Od paru dni z niejakim zaskoczeniem zauważyłem, że karta Curve Rewards (na punkty w ramach nagrody za zakupy i polecenia) jest niedostępna. Aby wyjaśnić sytuację, napisałem do suportu Curve. Ponieważ ta sytuacja może dotyczyć większej ilości klientów, dzielę się z Wami informacjami.

Suport odpowiedział mi, że karta jest czasowo niedostępna, ale punkty nie uległy przepadkowi. W dalszym ciągu także naliczane są one za zakupy i bilans punktów można podejrzeć w aplikacji.

Zespół inżynierski pracuje nad ponownym udostępnieniem karty, co jest priorytetem, nie mniej jednak nie wyznaczono daty, kiedy to nastąpi. Użyto przy tym sformułowania "w kolejnych tygodniach".

Wygląda więc na to, że zablokowano jedynie możliwość wykorzystania punków z karty. Ta sytuacja nieco mnie zdziwiła, bo nie wyobrażam sobie skutecznej rywalizacji z bankami, gdy blokuje się własny wynalazek na tygodnie. Wyobrażacie sobie bank, który podczas promocji poinformuje, że nagrody będą dostępne "za jakieś tygodnie"? Jako klientom pozostaje nam jedynie liczyć na to, ze będzie to szybciej i nie spieszyć się z udziałem w promocji. Gdy karta będzie dostępna, poinformuję o tym zarówno w nowym wpisie, jak i tym.

sobota, 26 stycznia 2019
Jakiś czas temu opisałem, jak korzystnie płacić na Amazon. Jeden z czytelników zauważył, że pewnych przedmiotów nie może sobie zamówić do Polski, choć generalnie sklep wysyłkę oferuje. To zjawisko określane jest jako geoblocking.

Czym jest geoblocking w internetowym handlu? To praktyka polegająca na ograniczeniu możliwości zakupu towarów z powodów takich jak obywatelstwo, miejsce zamieszkania, miejsce wydania karty płatniczej. Może także polegać na różnicowaniu oferty i cen towarów w zależności od kraju nabywcy (np. na podstawie IP komputera). Geoblocking jest formą dyskryminacji.

Choć weszło w życie rozporządzenie zakazujące geoblockingu w internetowym handlu, to nie obejmuje ono wszelkich towarów i usług. W pewnych wypadkach trudno jednak zrozumieć, czym kierują się sklepy, które nie wysyłają niektórych produktów do Polski. W tej grupie jest Amazon, gdzie np. nie możemy kupić ostatniego Echo Dot 3 z dostawą do Polski lub Kindle z reklamami (jest tańszy), choć jest to możliwe dla innych produktów. Jest takich przedmiotów o wiele więcej.

Amazon na Twitterze wyjaśnia ograniczenia istnieniem licencji, które tego zabraniają. Rozporządzenie UE bierze pod uwagę takie wyjątki, jak np. prawa licencyjne, także streaming i medialne treści online. Bardzo mnie jednak to dziwi w odniesieniu do fizycznych urządzeń: jak w strefie Schengen można zabronić sprzedaży czegoś do kraju członkowskiego, skoro mamy wolność przemieszczania? Jakie racjonalne przesłanki za tym stoją? Na ile słusznie?

Chętnie poznałbym wyjaśnienia, ale dla mnie jako konsumenta ważne jest, jak obejść te ograniczenia w stosunku do fizycznych produktów. W przypadku Niemiec i niektórych mniejszych przedmiotów jest to możliwe. Wystarczy, by dostawą produktu zajęła się inna firma. Taką firmą jest mailboxde.com . Procedura wygląda następująco:
- rejestrujemy się w Mailboxde, zostanie nam nadany identyfikator ID
- kupujemy przedmiot z wysyłką na niemiecki adres Mailboxde, podając w pierwszej linii nazwy - Mailboxde, a w drugiej linii swoje nazwisko i identyfikator w Mailboxde
- gdy paczka dojdzie do Mailboxde zlecamy jej wysyłkę do Polski - to kosztuje minimum 8,44 EUR, pełna tabela cen TUTAJ
- przesyłkę należy opłacić PayPal, kartą płatnicza lub przelewem - jeśli kartą, przydadzą się karty fintechów lub walutowe (opisane przeze mnie karty od Revolut, Curve, Alior Kantor)
- Mailboxde wyśle zakup na wskazany adres.

Od razu uprzedzam: pewnych rzeczy Mailboxde nie wysyła (TV, dużego AGD, baterii, farb, dużych gabarytów i mebli powyżej 15 kg - pełna lista TUTAJ). Nie mniej jednak wysyłka Kindle była testowana wiele razy przez internautów z powodzeniem.

Wadą tej metody jest koszt, który niestety może się powtórzyć w przypadku wykorzystania gwarancji. Wówczas cala zabawę z wysyłką przez Mailboxde trzeba powtórzyć. Jednak dodatkową korzyścią będzie naliczenie do zakupu niemieckiego VAT (przy wysyłce do PL Amazon przelicza VAT na polski). Geoblockingowi mówimy zdecydowane NIE!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.