Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
czwartek, 16 lutego 2017
Stało się. Ostrzegałem przed łowcami frajerów, i oto zadzwonili także do mnie. Jeśli nie wiesz jeszcze, kim są finansowi łowcy frajerów, przeczytaj reportaż na money.pl. Pomimo rozmów z policją, zgłoszeniami do KNF, Ministerstwa Sprawiedliwości nikt nie podejmuje działań, by łowców ukarać i działanie ich firm ograniczyć. Nic nie robi z tym minister Ziobro, mimo artykułów i programów telewizyjnych biznes oszustów się kręci. Jak się bronić, skoro nie bronią nas instytucje?

Niechciane rozmowy telefoniczne to i bez łowców prawdziwa plaga. Jak się przed nimi bronić? Normalnie wystarcza odmówić, prosić o usunięcie z bazy danych. Ale na łowców to kompletnie nie działa. Nie reprezentują poziomu kultury, na którym działają słowa typu:"nie, dziękuję". Dzwonią natrętnie i nie reagują na odmowę, nawet wielokrotnie. Są agresywni, obrażają, denerwują.

Dlatego nie mam specjalnie oporów, by takiego gagatka w rozmowie sprowadzić na manowce, dając mylące i idiotyczne odpowiedzi. Przedłużanie rozmowy bez zawierania umowy i dawania obietnic to coś, co zdecydowanie uszczupla siły nachalnych łowców. Jednak i zabiera mój cenny czas, a chyba nie o to chodzi.

Postanowiłem więc bronić się inaczej. Zainstalowałem na smartfonie aplikację "Odebrać telefon?" z tej stony, jest ona też dostępna w sklepie Play. Aplikacja ładuje bazę numerów oznaczonych jako niechciane połączenia i blokuje lub ostrzega przed odebraniem telefonu. Dane o numerach pochodzą od społeczności internautów, która rejestruje podstawowe informacje o rozmowie na stronie www aplikacji. Przykładowo taka rejestracja wygląda tak jak w linku tutaj. Zamierzam więc nie tylko blokować rozmowy, ale i w razie potrzeby zarejestrować niechciane numery na serwerze aplikacji Odebrać telefon. Mój nachalny rozmówca już tam jest!

Wypróbujcie sami, jak to działa, a potem podzielcie się wiedzą z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną. Chrońmy się nawzajem przed wyłudzeniem pieniędzy, na władzę nie ma co liczyć.

sobota, 11 lutego 2017
To ten czas, gdy rozliczamy podatki roczne i tradycyjnie podjąć decyzję o 1% podatku - zanim rząd zmieni zasady i uzna, że wie lepiej, kogo wesprzeć.

W tym roku premier Beata Szydło ogłosiła eliminację biedy dzieci, co sugeruje, że charytatywność w tej grupie już nie jest konieczna. Zapewne otrzymujecie mimo to czasem prośby o wsparcie dla chorych dzieci od znajomych. Trudno w takiej sytuacji odmówić, gdyż koszty leczenia są zwykle porażające. Pozostaje mieć nadzieję, że będą to przypadki coraz rzadsze. Jeśli jednak takich chorych nie macie lub chcecie nieco zdywersyfikować darowizny (np. rozliczacie kilka podatków), to mam także propozycję. Chciałbym w tym roku wesprzeć Fundację Nowoczesna Polska, która finansuje projekt Wolne Lektury. Dzięki temu projektowi udostępniono już w domenie publicznej cyfrowo 4400 utworów! Są to zwykle klasyki, ale nie brakuje rzadkich pozycji, jest literatura dziecięca, pojawiają się audiobooki. Dzięki temu kultura naprawdę ma szansę być powszechna i darmowa. Wierzę, że właśnie takie działania wzbogacają wszystkich, bez względu na region zamieszkania i wiek, sami zresztą popatrzcie. Zebrane pieniądze służą głównie opracowaniu cyfrowemu lektur, popularność zbiórek to też forma głosowania, co zdigitalizować najpierw.

Jest to inicjatywa jak najbardziej potrzebna, bo rządowy projekt "uwolnienia" praw do niektórych książek i wzbogacenia nimi domeny publicznej to jedno wielkie nieporozumienie.

poniedziałek, 06 lutego 2017
Na Twitterze dyskutowałem z Rafałem Mundrym na temat interesujacego artykułu, jaki napisał odnośnie ściągalności VAT, która pozornie załamała się w grudniu 2016 r. Dyskutowaliśmy także finansowanie programu 500+.

Zdaniem Rafała finansowanie w 2016 r. oparto nie tylko o aukcję LTE, ale również o zysk z NBP z poprzedniego roku (7,8mld zł). To b. ciekawa teoria, gdyż pierwsze pogłoski o zysku NBP pojawiły się niewiele przed rozpoczęciem programu 500+. W tym kontekście podatek bankowy czy handlowy to w 2016 roku była jedynie poduszka finansowa, uzupełnienie planu. I faktycznie, z podatku handlowego nic nie wyszło, a bankowy dał ok. 3,5mld zł, choć apetyt był wcześniej większy, na ok. 5 mld zł.

W tym roku na aukcję LTE nie ma co liczyć, liczono więc głównie na wyższą ściągalność VAT. Zapoznajcie się z artykułem; ściągalność niby rosła i rosła... aż w grudniu zdechła.

Po lekturze jasne wydaje się, że grudniu dokonano sztuczki polegającej na przyspieszeniu zwrotów VAT, który to zwykle był opóźniany i wstrzymywany. Jak wskazuje doradca podatkowy Marcin Wrotniak, przez rok skrócono okres oczekiwania na VAT o niemal miesiąc. O celowym działaniu mówi posłanka Izabela Leszczyna: rząd wie, że rok 2017 będzie trudny. Wniosek to: przyspieszono zwrot VAT, aby w razie potrzeby go znów opóźnić, a skala tego zjawiska wyszła w grudniu. Jak pisze Puls Biznesu, taki mechanizm był już używany. Ile więcej wypłacono? Tu Rafał i ja mamy nieco rozbieżne poglądy. Nie wiadomo dokładnie ile to jest, ja liczę że pi razy drzwi jest to 4-5 mld zł i o tyle zaniżone są dane roczne. Wzrost ściągalności VAT uważam za realny, choć może przesadzony w danych. Sądzę, że w tym roku da nawet ok. 8 mld podatku realnie więcej względem roku 2015.
Zdaniem Rafała do zdecydowanie za duże kwoty: opóźniony VAT w III pierwszych kwartałach to było dodatkowe 550 mln. Zwrot VAT może dać max 1-1,2 mld, mówi mój rozmówca, zaś na wzrost podatku VAT w 2017r. można liczyć 3-4 mld, a 1-2 mld może dołożyć inflacja, oczywiście względem 2016 r.

Zgodni za to jesteśmy co do tego, że znowu NBP wypłaci znaczny zysk, który może ratować program. Mówi się o 10 mld zł w mediach, Rafał uważa, że może być to nawet więcej, 12-14 mld zł. Czyli będzie to główny filar 500+.

Jeśli policzymy jakikolwiek z ww. wariantów wzrostu wpływu VAT, to dojdziemy do wniosku, że bez zysku NBP nie wystarczyłyby na finansowanie 500+, to pewne. Na pozostałe podatki, jak PIT i CIT, specjalnie bym nie liczył, bo wzrost PIT pochodzi też ze wzrostu płac minimalnych, a to nie sam zysk i mleko z miodem, ale i wyższe koszty funkcjonowania państwa. Spore potrzeby będzie miał też ZUS ze względu na skrócenie wieku emerytalnego i program 75+. Obietnice wyborcze sporo kosztują w tym roku.

Ostatnim filarem finansów 500+ jest podatek bankowy i tu zebranie 3.5 mld zł po raz kolejny wydaje się realne. W końcu OC drożeje nie bez powodu, prawda? Zysk firm ubezpieczeniowych przełoży się na podatek bankowy. Może uda się zebrać nawet więcej, liczyłbym na 4 mld.

W wariancie ekstra-optymistycznym wpływy z NBP, VAT, podatku bankowego wystarczą na 500+. Dodatkowe pieniądze może dać opóźnienie zwrotu VAT. Jeśli policzyć tylko wpływy minimalne, bez opóźniania zwrotu VAT, to otrzymamy mniej niż zakładane potrzeby, szacowane na ok. 23 mld zł. Wariant realny to coś "pomiędzy", więc poduszka "opóźnieniowa" może być potrzebna. Ale co dalej? W 2018 roku trudno oszacować, czy NBP coś dorzuci, za to prawdopodobne jest golenie OFE z pieniędzy, rozbiór OFE da 35-40 mld zł. Czyli czekać nas może przejadanie emerytur.

Jakby nie liczyć, jasne jest, że 500+ finansujemy płacąc wyższe opłaty bankowe, OC, ale i poświęcając dodatkowe wpływy, które można by przeznaczyć np. na obniżenie podatków. Gdy ich zabranie, istnieje ryzyko przejedzenia oszczędności emerytów. Obraz programu 500+ w mediach to "walka z biedą", ale druga strona tego medalu to drenowanie naszych kieszeni i ryzyko biedy emerytów.

Tagi: 500+
20:17, cyfrowyja
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 stycznia 2017
Poprzednie wpisy tego cyklu:
Wpis sierpniowy 2016
Wpis z kwietnia 2016

Krótkie nawiązanie do powyższych wpisów: fundusze akcji dalej są w trendzie rosnącym, potwierdziła się też siła funduszy dywidendowych, które w tej grupie wydają się dość atrakcyjne, gdyż niewiele traciły przed hossą. Dalej dobrze zachowuje się Quercus Ochrony Kapitału. Cieszy mnie to, bo potwierdza wcześniejsze obserwacje! Obawy co do funduszy złota oraz surowcowych, sprawdziły się tylko częściowo, walory weszły w korektę i wydają się z niej wychodzić. Dalej kiepsko wypadają za to fundusze tureckie, zaś rosyjskie jeszcze rosły. Fundusze pieniężne były ostatnio w korekcie, ale i tak współczynniki 12M kilku funduszy pieniężnych pokazują wyniki przebijające wiele lokat. Niestety, są też takie, jak BPH czy PKO, którym do tego daleko.

Inne spostrzeżenie dotyczy generalnie wykresów funduszy z klasy bezpiecznych. Zdecydowanie podobają mi się takie, które są gładkie, pozbawione nierówności i wyskoków. Jeśli szukamy bezpieczeństwa, to chyba nie po to, by denerwować się skokami wartości? Czy nie przyjemniej jest, gdy rosną, a wykres wygląda jak saneczkowa górka ;) ? Takie gładkie notowania ma wspomniany wspomniany Quercus lub UniLokata. Właśnie takich funduszy mam zamiar wypatrywać w tej klasie w przyszłości. Oczywiście biorę też pod uwagę stopę zwrotu.

Ciekawie, choć nie idealnie, wyglądają dla mnie pod tym względem wykresy np. KBC Obligacji Korporacyjnych, Inwestor Płynna Lokata, czy też nieco elitarny KBC Gamma:

Interesujące są typy innych kupujących, które mBank publikuje jako listę "najczęściej kupowane" Wspomniane przeze mnie wcześniej fundusze dość często mają nabywców i widnieją na tej liście. Taka lista jest więc rodzajem inwestycyjnej wskazówki, warto zajrzeć i zastanowić się nad popularnymi funduszami szczególnie w momencie, gdy dochodzi do zmian.

Fundusze obligacji skarbowych mają słabe wyniki - a inflacja może im jeszcze zaszkodzić. Lepiej od nich wypadają fundusze korporacyjne. Jednak i tu mam zamiar zachować ostrożność. Liczba okazji wydaje się spadać.

Postanowiłem skorzystać z przystanku na surowcach i dokupić nieco funduszy tej klasy - takie małe zabezpieczenie przed wzrostem cen. Jednocześnie kontroluję zakupione wcześniej fundusze akcji - dobry trend w końcu może wyhamować.

Zmiany trendu na akcjach, surowcach są zauważalne na wykresach funduszy jako wybicia ponad linie trendu. Co więcej, gdy są poparte sygnałami rynkowymi (złe nastroje, panika, znaczne osłabienie itp), mogą stanowić ciekawe sygnały techniczne. Przebicie trendu spadkowego po takim sygnale wydaje się dobrym momentem inwestycyjnym. Warto więc obserwować trendy spadkowe i przy odwróceniu próbować coś ugrać. Obecnie trendy spadkowe zauważalne są na: obligacjach skarbowych, akcjach tureckich, ale też energetyce. Sądzę, że warto je śledzić, by nie przegapić punktu zwrotnego.

niedziela, 15 stycznia 2017
Już koniec 2016 roku wskazywał na odbicie inflacji, szczególnie w kategoriach:transport i żywność. Spodziewam się dalszego wzrostu inflacji. Przyczyn jest co najmniej kilka: rosnące stawki OC, których cena odbije się także na transporcie, a to składowa wielu towarów i usług. a przecież OC dalej rośnie, są też szanse na wzrost cen paliw. Podniesiono płacę minimalną aż o 150 zł, ponad 8%, to kwoty 2000 zł. Podniesiono także stawkę godzinową dla umów-zleceń do 13 zł, dodają obostrzenia uniemożliwiające niższe płace. To niebagatelna zmiana. Skutek tych podwyżek już odczuwamy w cenach usług, a wkrótce towarów. Rosną ceny za sprzątanie, ochronę, dozór, płace sprzedawców. Drożeje basen i lodowisko - nawet 10%. Wypatruję już podwyżek w dyskontach. Już sam program 500+ spowodował wyższe oczekiwania pracowników, zmniejszył motywacje, a co będzie teraz? Nie wierzę, by inflacja zatrzymała się poniżej 2%. Dlatego zapewnienia RPP, że stopy procentowe pozostaną nie zmienione w tym roku, wydają mi się nieprofesjonalne. Albo RPP zmieni zdanie, wychodząc na głupków, albo... nic nie zrobi, co doprowadzi do oskubania depozytariuszy i strat banków (nie mogą podwyższać %).

Zwolennicy Dobrej Zmiany z satysfakcją o nowych płacach mówią "niech pracodawcy płacą porządnie, a nie grosze". Tak samo oceniają wpływ programu 500+. Ciekaw jestem, czy równie podobać się im będzie rachunek z basenu czy na zakupach. Sądzę, że chwilę sami zapłacą za te wyższe płace, a realna wartość pieniądza spadnie.

Uważam, że rząd przesadził dyktując aż takie podwyżki płac. Pracodawcy jeszcze latem proponowali płace minimalną 1920 zł, związkowcy 1970 zł. Po co więc przebijać wszystkich? Rząd chciał zyskać na wyższych składkach ZUS, ale chciwość to makro sprawach zły doradca. Nastąpi napędzanie inflacji. Firmy będą chciały kompensować sobie koszty w cenach, mogą też kombinować z ograniczeniem zatrudnienia oraz mniej zapłacą pod stołem, może podniosą oczekiwania wydajności i jakości pracy.

Przyznaję jednak, że uruchomienie inflacji, w sytuacji deflacyjnej, przy jednoczesnym utrzymaniu deficytu w jako takich ryzach jest sprytnym wyczynem. Nawet jeśli za rok inflacja da się we znaki budżetowi, to do tego czasu PKB również powinien wzrosnąć.

Jak bronić się przed inflacją? Hm, można np. zrealizować odkładane zakupy, uprzedzając wzrost cen. Ja już zrezygnowałem z długoterminowych lokat, a także obligacji długoterminowych oraz o stałym oprocentowaniu. Wolę te indeksowane WIBOR-em, który ma większe szanse odzwierciedlić inflację. Wróciłem również z większą śmiałością do akcji. Ponadto kupiłem jednostki funduszu surowcowego, chcąc zabezpieczyć się przed dalszym wzrostem cen paliw. Choć rynek akcyjny już od paru miesięcy daje pozytywne sygnały i rośnie, to sądzę, że to jeszcze nie koniec. Wierzę, że będziemy jeszcze widzieli inflacyjne ożywienie w gospodarce. Mogę się oczywiście mylić, dlatego nie traktujcie tego wpisu jako rekomendacji.

Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.