Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Niewierność popłaca także w telekomunikacji
Co jakiś rok-dwa robię porównanie usług telekomunikacyjnych z tymi, jakie oferuje rynek. Doszedłem właśnie do wniosku, że znowu przepłacam, a nawet nie tylko ja, także inni członkowie rodziny. Oczywiście żaden z operatorów nie zaproponował mi tańszego abonamentu, pakietu itd. Po co, skoro grzecznie płaciłem? Takie propozycje robi się nowym klientom, a starzy to - jak w banku! - materiał do wykorzystania, tłumok i frajer.

Co zmieniło się w usługach telefonii? Oto parę przykładów. Starsze osoby ciągle korzystają z telefonów stacjonarnych. Od pewnego czasu i dla nich oferowane są pakiety minut, a nawet nielimitowane rozmowy krajowe do wszystkich sieci. Dwa lata temu Netia wyceniała taki abonament na 60zł. Obecnie operatorzy proponują zastosowanie telefonów mobilnych (na kartę sim) z takim pakietem nawet od 19,99/m-c (Play), a z telefonem w pakiecie (prosta słuchawka MaxCom) już od 25zł. Rocznie całkiem fajna oszczędność!

Dla dzieci, które dopiero wchodzą w świat komórek, dobrą ofertą może okazać się karty Virgin Mobile. Telefon na kartę, która po doładowaniu działa cały rok, w pakiecie #Freemium, daje pierwsze 30 minut rozmów i 30 SMS za darmo. Dawniej tego nie było. Dalsze doładowania nie muszą być kosztowne, bo bez limitów można dzwonić za 29zł w ofercie #BezLimitu, albo za 5zł kupić kolejne 30 minut w pakiecie.

Takie oferty ma też wielu innych operatorów, mniej lub bardziej korzystnych. Osobiście jestem zwolennikiem telefonów na kartę do celów prywatnych - nie wiążą mnie abonamentem, mam kontrolę kosztów, żadne usługi po cichu nie nabiją mi rachunku do niebotycznych kwot. Dlatego z zainteresowaniem patrzę na oferty np. nju mobile na kartę, która jest tańsza od mojej obecnej.

Coraz częściej oferowane są też usługi zintegrowane, czyli dodatkowo telewizja albo internet. Ja nie lubię łączyć ofert, gdyż zmiana operatora staje się wyjątkowo trudna. Korzystam z internetu szerokopasmowego, którego jakość niestety pozostawia do życzenia - i dlatego za jakiś czas go zmienię. Właśnie jakość, a nie prędkość, stają się ważniejszym czynnikiem w decyzji o zakupie internetu.

Dla przedsiębiorców na pewno interesujące są jednak abonamenty i nie wątpię, że tu zmiana operatora jest trudniejszą decyzją. Jednak warto o niej pomyśleć, choćby po to, by mieć argument w negocjacjach cenowych. Bo niewierność (operatorowi) popłaca.

10:40, cyfrowyja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 sierpnia 2016
Nowy projekt ustawy o kredytach frankowych

Na prezydenta sypią się głosy potępienia, a ja nie rozumiem dlaczego? Oto wreszcie frankowicze otrzymać mają zwrot spreadów. Przynajmniej ta sprawa zostanie wyprostowana. Co nie zamyka drogi do kolejnych ustaw.

Czuję się, jakby ktoś czytał mój wpis na ten temat tutaj.

Tagi: franki
10:55, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 lipca 2016
Wakacyjna lektura: Juliusz Verne objaśnia kontrakty terminowe :-)
Dziś wpis nieco rozrywkowy. Korzystając z letniego odpoczynku sięgnąłem po lekturę z młodości: "Łowcy meteorów" Juliusza Verne, klasyka literatury science-fiction. Książkę wydano po raz pierwszy w 1908r., czyli minęło ponad 100 lat! Mimo to, oraz mimo łamania praw fizyki, książka zachowuje aktualność charakteryzując ludzkie małostki i wady.

Czytając po raz pierwszy nie zwróciłem w niej uwagę na niektóre smaczki, a szczególnie wątek finansowy. Kto chce przeczytać sam i przekonać się, że taki jest, niech nie czyta dalej tego wpisu! Kto czytał lub nie jest zainteresowany lekturą, niech wie, że za chwilę poniżej nastąpi SPOILER, zdradzę fabułę powieści wraz z cytatami. Książka dostępna jest bez opłat w wersji elektronicznej.

Akcja książki kręci się wokół odkrycia meteoru, który okazuje się być zbudowany ze złota. Zarówno fakt odkrycia równocześnie przez dwóch amatorów, jak i szlachetny kruszec, są powodami roszczenia sobie praw do meteoru różnych ludzi i organizacji. Sam meteor jest olbrzymi: ponad 100m średnicy, kolosalna ilość złota. I jak to z ludźmi: zaczyna się gorączka złota, sławy i pęd do nowości. Problem w tym, że meteor krąży po orbicie nad Ziemią i nie ma ochoty spaść. Do czasu jednak: oto pewien samotny wynalazca (Xirdal) postanawia go sprowadzić na Ziemię tajemniczym aparatem (tu widać fascynację Verne'a elektrycznością i żarówkami), a do tego wspiera go wuj-bankier. A jak bankier, to wiadomo, że będzie interes:ów wuj obstawia skuteczność całej akcji i plajtę kopalni złota. Chce zarobić i wyjaśnia to tak:

— Gdyś mnie zaznajomił z twymi fantastycznymi projektami — podjął pan Lecoeur — przekonałeś mnie w końcu, przyznaję.
— Ba! — mruknął Xirdal.
— Dlatego stawiałem na upadek meteoru i grałem na giełdzie na zniżkę.
— Na zniżkę?
— Tak. Zacząłem sprzedawać.
— Co sprzedawać?
— Kopalnie złota. Rozumiesz, że jeśli meteor spadnie, spadnie też poziom kopalni i...
— Jak to? Coraz mniej rozumiem — przerwał Xirdal. — Nie widzę, jaki wpływ może mieć moja maszyna na poziom kopalni.
— Nie kopalni — przyznał pan Lecoeur — lecz akcji kopalni.
— Niech będzie — ustąpił Xirdal nie nalegając dłużej. — Sprzedawał więc wuj akcje kopalni złota. To nie jest takie ważne. To tylko dowodzi, że wuj ma te akcje.
— Przeciwnie. Nie mam ani jednej.
Xirdal osłupiał.
— Sprzedawać, czego się nie ma, to prawdziwa sztuka. Ja bym tego nie potrafił.
— To się nazywa interes terminowy, mój drogi Zefirynie — wytłumaczył bankier. — Gdy trzeba będzie dostarczyć akcji nabywcom, kupię je. To wszystko.
— Jaki więc zysk? Sprzedać, by kupić, to nie wydaje się na pierwszy rzut oka pomysłowe.
— Tu się właśnie mylisz, gdyż w tym momencie akcje kopalni będą tańsze.
— A dlaczego miałyby potanieć?
— Gdyż meteor rzuci w obieg więcej złota, niż go w tej chwili zawiera Ziemia. Wartość złota zmniejszy się zatem co najmniej o połowę i dlatego akcje kopalni spadną do zera lub prawie do zera. Zrozumiałeś teraz?
— W zupełności — odrzekł bez przekonania Xirdal.

Jak widać, bohaterowie tego fragmentu zachowują się jak insiderzy: chcą wykorzystać informację, której inni obserwatorzy nie posiadają. Ich plan dochodzi do skutku, meteor ląduje na wykupionym przez nich gruncie, ale ludzie.. jak to ludzie, nie chcą odpuścić i gorączka trwa w najlepsze. Jedyne co powstrzymuje wszystkich, to wysoka temperatura meteoru. Xirdal zdaje sobie sprawę, ile problemów sprawia ta bryła złota, uzmysławia sobie, że istnieje spore ryzyko, że nie będzie jej właścicielem i w rozczarowaniu postanawia wyrzucić kamień w głębiny za pomocą kolejnego wynalazku. A wuj-bankier główkuje znowu jak na tym zarobić spekulując:

Były dwa rozwiązania. Albo zdradzić oddziałom międzynarodowym plan chrzestniaka i uniemożliwić mu w ten sposób działanie, albo pozwolić, by sprawy potoczyły się swoją koleją. Pan Lecoeur zdecydował się na to drugie rozwiązanie. W pierwszym wypadku mógł słusznie liczyć na wdzięczność zainteresowanych rządów. Bez wątpienia przyznano by mu część skarbu ocalonego dzięki jego interwencji. Ale jaką część? Zapewne śmieszny ułamek. Przy tym złoto utraci wartość wobec takiego dopływu tego metalu.
Jeśli, przeciwnie, zachowa milczenie, zapobiegnie wszystkim klęskom, których zarodek nosi w sobie złowroga bryła złota, a których niszczycielska fala rozlałaby się po powierzchni kuli ziemskiej. Poza tym w ten sposób nie tylko uniknie nieprzyjemności osobistych, ale zapewni sobie wielkie zyski. Jako jedyny w ciągu pięciu dni posiadacz tajemnicy z łatwością wyciągnie z niej korzyści. Wystarczy za pośrednictwem „Atlantyku” wysłać na ulicę Drouot nowy telegram takiej treści: „Zbliża się sensacyjne wydarzenie. Kupujcie nieograniczoną ilość kopalni”.
Rozkaz ten mógł być wykonany bez trudu. Ponieważ upadek bolidu był już na pewno znany, akcje kopalni złota musiały spaść niemal do zera. Bez wątpienia oferowano je po cenach najniższych, nie znajdując przy tym nabywców. Przeciwnie, cena ich dojdzie do maksimum, gdy przyjdzie wiadomość o zakończeniu całej przygody! Z jakąż szybkością akcje skoczą znów do wysokości pierwotnego kursu z wielkim zyskiem ich szczęśliwego nabywcy!

Zarówno język powieści, jak i akcja sprawiają, że to lekka, wakacyjna lektura. Być może wyjaśnienie działania kontraktu terminowego nie są zbyt jasne dla osób nie interesujacych się giełdą, ale gracze giełdowi na pewno uśmiechali się podczas tej lektury: dla nich zagranie było oczywiste. Rzecz w tym, by widzieć okazję, prawda?

20:00, cyfrowyja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lipca 2016
Dlaczego Merkel zaprosiła uchodźców?
Na początek - fragment audycji TV z udziałem nieocenionej dziennikarki p. Rybińskiej.

Czy można wierzyć w to, że Merkel zgotowała swoim rodakom problemy tylko z głupoty albo z powodu chęci niesienia bratniej pomocy, na przekór historycznym skojarzeniom z nazizmem, by wykazać się altruizmem porównywalnym z mesjańską misją ratunkową?

Ja w to nie wierzę. P. Aleksandra słusznie zauważyła, że państwa mają swoje interesy, których pilnują. Jaki interes mają Niemcy?

Niemcy mają kłopot taki jak znaczna część Europy, ale groźny o tyle, że to duża gospodarka. Kłopot o nazwie: demografia.

Obrazki powyżej to struktura demograficzna z 2010 r. i prognozy na lata kolejne. Minęło 6 lat od 2010 r., więc wykres należy nieco przesunąć. Mamy grupę ok. 75-latków, ludzi, którzy rodzili się za czasów sukcesu III Rzeszy, liczną grupę 50-latków - obecna siła napędowa gospodarki i... coraz większe spadki w demografii młodych pokoleń. Kiedy pokolenie 50-latów zestarzeje się, kto ich zastąpi? Co stanie się z PKB, produkcją Niemiec? To są pryncypialne problemy Niemców. Wyobrażam sobie, że grupa "doradców" rządowych wymyśliła, by sprowadzić emigrantów i zasilić nimi rynek pracy, gospodarkę. Zobaczyli szansę w sytuacji w Syrii na wielki zastrzyk demograficzny. Skalkulowali, że ten exodus przyniesie odpowiednio dużo młodych, silnych, niewykształconych pracowników. Uznali, że ryzyko, choć duże, warto podjąć, by uniknąć gorszej katastrofy. Sytuacja pokazuje, że niedoszacowali wielu problemów, czy ratowanie gospodarki jest priorytetem nad ratowaniem tożsamości?

Nasz rząd formalnie nie robi nic takiego, poza programem 500+, który jest drogi, a skuteczność demograficzną odczujemy najprędzej po roku. Wiele osób zauważa tez rosnąca grupę Ukraińców pracujących w Polsce. To wszystko jednak za późno, za mało. Nasza katastrofa już się zaczęła.

Tagi: demografia
21:26, cyfrowyja
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 lipca 2016
Bomba deflacyjna
Od niemal dwóch lat mamy w Polsce deflację, której nie może się nadziwić ani rząd, ani część ekonomistów. No bo niby rośnie PKB, płace, część cen, rząd sypie kasą i rośnie dług. Rynek zdaje się to ignorować. Dlaczego?

Moim zdaniem kluczem są pojęcia 4D: demografia, dług, deflacja, deprecjacja, o których pisze Rybiński. O ile nie zgadzam się z nim w wielu kwestiach i nie popieram pomysłów Rybińskiego, to tu ma rację. Zarówno wewnątrz i zewnątrz te same czynniki oddziałują na inflację w Polsce, a raczej jej brak.

Wpływ demografii jest dość oczywisty, o ile się nad tym zastanowić. Są osoby, które dostrzegają problem, jakim jest przechodzenie na emeryturę znacznej części społeczeństwa i wymieranie. Ludzie starsi mają mniejsze możliwości konsumpcyjne, a jeśli brać pod uwagę zmiany emerytalne w Polsce, które powodują, że nowe emerytury mają mniejszą stopę zastąpienia niż stare, to robi się nieciekawie. W 2015 roku wypłata pierwszej emerytury była przeciętnie niższa niż w poprzednim, a ilość osób nie posiadających emerytury minimalnej (nie nabyli praw) rośnie. O tym się prawie nie mówi, bo osób z nowego systemu jest jeszcze niewiele, zjawisko nie jest gwałtowne, a do marności emerytur przywykliśmy mentalnie.

Co gorzej, problemy demograficzne ma sporo krajów europejskich, gdyż tam również na emeryturę idzie pokolenie powojennego boomu. Tylko Niemcy mają inny rozkład pokoleń (przesunięty). To sprawia, że cała strefa euro może mieć problem z demografią i napływu kapitału z zewnątrz można się nie doczekać.

Drugim czynnikiem deflacyjnym jest dług - po kryzysie 2007 zarówno kraje, jak i firmy i ludzie pozostają zadłużeni, a spłata długu zmniejsza konsumpcję. Można dyskutować, na ile to silne zjawisko, ale warto sobie uświadomić, że każde bankructwo to implozja w świecie kapitału. Gotówka znika, pojawia się dług i następuje "ssanie", by ten dług oddać.

Więcej ilustracji i wyjaśnień tych czynników znajdziecie np. tutaj. Wszystkie te procesy są długotrwałe, trudno o szybką poprawę.

Jakie są następstwa implozji demograficzno-dłużnej? Szarpanie się rządów z rynkiem, spadek cen surowców, spadek cen nieruchomości, brak boomu na giełdzie (częściej spadki, pełzanie) - to są lekcje z japońskiej demografii. Gotówka i jej zachowanie, utrymanie płynności, staje się priorytetem. I naprawdę stwierdzenia typu: "u nas jest inaczej", "Japonia jest wyjątkowa" - które słyszę od 10 lat - można między bajki włożyć. Podobieństwo, jak wskazuje Michał Stopka, jest olbrzymie. Tylko siła gospodarki inna. Ktoś wierzy, że nasza większa? Skoro nie, to nie ma sensu kopać się z koniem.

Wszystko: miary inflacji, demografia, surowce - pokazuje, że bomba demograficzna wybuchła, wciąga niczym czarna dziura: długo, mocno i niezauważalnie dla niewprawnego oka. Dbaj o gotówkę.

08:08, cyfrowyja
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 99
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.