Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
Blog > Komentarze do wpisu

Jaką walutę zabrać do Bułgarii?

Jadąc do Bułgarii wiele osób zastanawia się ile pieniędzy zabrać i czy musi być to bułgarski lew. Wyjeżdżając zwykle spodziewamy się, że pewną kwotę wydamy tak czy inaczej na przyjemności, jedzenie czy transport, ale zwykle bierzemy nieco więcej, by ceny nas nie zaskoczyły. Mamy więc jakiś dolny i górny limit wydatków. Ten dolny nieco łatwiej przewidzieć i będę dalej go określał jako "wydatki podstawowe". Gorzej z górnym, bo może zajdzie coś niespodziewanego albo poniesie nas fantazja wakacyjna? Jak przygotować ten "zapas", w gotówce? Nikt nie lubi tracić na spreadach walutowych, lewy są walutą spoza koszyka walut głównych, więc pozostanie z nią po wyjeździe to dodatkowa strata. Jak jej uniknąć i jak się przygotować, szczególnie na wydatki "w razie czego"?

Krótko podsumuję swoje doświadczenia z wakacji w tym temacie.

W Internecie jest sporo wpisów sugerujących, że do Bułgarii lepiej zabrać euro. Przyczyna jest taka, że narodowy bank Bułgarii usztywnił kurs lewów do euro - 1EUR=1,9558BGN. Ten przelicznik jest używany w handlu zagranicznym, ale jeśli chodzi o wymianę pieniądza, bułgarskie banki mają prawo stosować kursy nieco odchylone od tego parytetu. W przypadku dużych miast, gdzie ta wymiana zachodzi po kursie około 1,93-1,94, jest to całkiem korzystne. Podam przykład z tego roku, jak może to działać: tani polski kantor proponował mi lewy za 2,26 oraz euro za 4,30. Jeśli kupiłbym 100 euro i wymienił w Bułgarii po 1,93, to otrzymałbym 193 lewów o wartości ok. 436zł, a więc byłaby to wymiana korzystniejsza niż zakup lewów bezpośrednio. Wynika to między innymi z faktu, że lew, jako mniej popularna waluta, ma spread w kantorach o wiele większy niż euro - w moim przypadku było to ok 3% kontra 1% dla euro. Ponadto zapasowe euro przyda się pewnie jeszcze w przyszłości, a lewy?

Jednak nie każdy jedzie do dużego miasta z bankami, a małe kurorty rządzą się swoimi prawami. Banków jest tam niewiele, a w tych co są oferta wymiany spada do poziomów 1,90 - 1,92. Właśnie 1,90 to kurs w wielu nadmorskich kantorach, o których możecie naczytać się ostrzeżeń, że oszukują. Nie jest tak źle, nie spotkałem tak nieuczciwego miejsca, jednak przelicznik 1,90 oznacza, że korzyści z zabrania euro nie ma, co najwyżej mniej straci się na sprzedaniu euro z powrotem. Lepiej i bezpieczniej będzie w bankach. Euro może więc stanowić walutę zapasową na wyjazd wakacyjny, jednak na podstawowe wydatki lepiej jednak mieć jakąś ilość lewów od razu. Drobne zakupy na straganach czy opłaty w autobusie są możliwe tylko za gotówkę i szkoda się pozbawiać tej możliwości.

EUR pewnie chętnie przyjmą taksówkarze i hotele. Część z hoteli zgodzi się na zapłatę gotówką w euro, jednak lepiej o to spytać wcześniej. To dość korzystny wariant, ale właśnie w gotówce. Przy płatności kartą wiele miejsc skorzysta z terminalu ustawionego na lewy, podając kwotę do zapłaty przeliczoną po oficjalnym kursie. A to oznacza, że organizacja kartowa lub bank ponownie przeliczą je na walutę karty! To może być bardzo kosztowne, szczególnie jeśli użyjecie karty złotowej: przeliczenie na walutę organizacji kartowej, potem na złotówki, prowizja banku... auć! Ba, nawet dla kart w EUR zajdzie konwersja w drugą stronę.

Ale jest jeszcze inna ciekawa opcja - karta Revolut. Wziąłem ją na wyjazd i wypróbowałem, płacąc głównie za zakupy w sklepach i restauracjach, parkach rozrywki. Przed wyjazdem zasiliłem kartę euro, bo Revolut póki co nie obsługuje bułgarskiego lewa. Mimo to jest to bardzo dobre rozwiązanie. Revolut wydatki w dni robocze przeliczył po kursie około 1,95 (czasem tysięczną więcej czy mniej), zaś w weekend około 1,93. Wymiana weekendowa po gorszym kursie jest opisana na stronach Revolut i wynika z zamknięcia rynków mniej popularnych walut, choć akurat dla lewów mogliby zrobić wyjątek. Jednak i tak to znaczy, że Revolut wymienił mi euro lepiej, niż kantory i banki w okolicy. Do tego będę mógł łatwo upłynnić pozostałe środki, gdy zajdzie potrzeba. Popularność terminali w sklepach jest na tyle duża, że można spokojnie potraktować kartę Revolut jako nie tylko sensowny zapas, ale środek płatniczy za część nieodzownych wydatków. Kartę można zasilić złotówkami w każdej chwili, wymienić na euro i po kłopocie. Byłem zaskoczony i zadowolony, jak dobrze to działa, i doszedłem do wniosku, że mogłem kupić jeszcze mniej lewów, a częściej płacić Revolutem. Obawiałem się, że karta może zawieść, ale w odwodzie były jeszcze przecież karty złotowe i walutowy Alior.

Podsumowując: na wyjazd do bułgarskiego kurortu warto kupić nieco lewów, przygotować się na opłacenie hotelu odpowiednią walutą oraz zabrać kartę Revolut na wakacje. Lepiej omijać bułgarskie kantory i nie płacić kartami złotowymi, dopóki banki traktują nas tak, jak obecnie. Euro w gotówce może stanowić zaskórniak na zapas, ale lepiej uniknąć wymiany ich na lewy. Jeśli jednak będzie taka potrzeba, warto udać się do banku.

Poznaj także inną alternatywę dla karty Revolut: Kartę Curve i zgarnij 5 GBP

piątek, 31 sierpnia 2018, cyfrowyja

Polecane wpisy

Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.