Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
Blog > Komentarze do wpisu

Historia czeskich kotłowni - odc. 6: Felson, Gonoma Finance

Kotłownia (ang. boiler room) - firma kreująca gorącą atmosferę wokół wybranych instrumentów finansowych w celu osiągnięcia korzyści; stosuje psychologiczne triki, by skłonić klienta do zawarcia transakcji.

Link do odcinka 5

W 2011r. czeskie kotłownie rozpadają się i ich twórcy mają problem: nie ma firmy, dla której mogą szukać klientów, nie ma płatnika prowizji. Pracownicy pośredników dawnego Capital Partners a.s. trafiają do spółki Capitalquest, która ma wkład kapitału cypryjskiego (firma Arguento Limited). Capitalquest reprezentuje najpierw Radek Kumšta (dawniej manager w BFC Capital), a następnie Stanislav Bárta. Spółka zmienia nazwę na Global Markets Bohemia (wspiera działania Pavla Kocalki) w 2011 r., a potem na CQ Marketing. I faktycznie zajmuje się agresywnym marketingiem - razem ze spółką Felson w powstałą w lutym 2012 r. w Czechach - na rzecz cypryjskich platform forex. Jak doszło do współpracy firm? Tego niestety nie udało mi się ustalić. Być może dzięki kontaktom w ramach Stowarzyszenia Czesko-Cypryjskiego, w którym działa Kikis Treppides. Rodzina Treppides ma rozległe interesy, a jednym z nich jest spółka Safecap z prezesem Nicolasem Treppidesem. Safecap jest właścicielem rozlicznych platform forex: markets.com, trade.com, ecmarkets.com, goforex.com, finexo.com, forexyard.com, topoption.com. To market-maker na rynku forex, a więc broker, która sama tworzy rynek i wyznacza zasady. Jego partnerem i wsparciem jest spółka TradeFX, lider oprogramowania dla platform, należąca do portfela izraelskiego miliardera Teddy’ego Sagi.

Z wymienionych platform forex szczególnie handel na markets.com da się wkrótce we znaki polskim klientom. Czują się pokrzywdzeni i żądają zwrotu pieniędzy, zgłaszają sprawę KNF, UOKiK . Safecap odpowiada klientom przedsądową wersją pozwów o naruszenie dóbr osobistych. Przedstawiciel klientów informuje o groźbach KNF argumentując, że dla firmy która na reklamację odpowiada pozwami, nie powinno być miejsca na rynku regulowanym. Po długich 2-letnich negocjacjach dochodzi do zawarcia ugody, w ramach której klienci otrzymują zwrot 100% wkładu z nawiązką - ale z drugiej strony cypryjski Safecap występuje wobec przedstawiciela klientów (który nie dopuścił do związania ich wekslami in-blanco na kilkaset tys. zł. w przypadku naruszenia ustaleń ugody), z oskarżeniem z art. 212 kk. o naruszenie dóbr osobistych oraz pozwem cywilnym w tym samym zakresie. Safecap domaga się przeproszenia w Internecie oraz na łamach Gazety “Parkiet” pracowników, współpracowników, przedstawicieli i dyrektorów firmy. Co ciekawe w ramach taktyki procesowej prawnicy kancelarii SKS reprezentującej Safecap twierdzą, że Safecap Investments Ltd. nie ma nic wspólnego z Safecap Investments Poland Sp. z o.o. i nie ponosi odpowiedzialności za działania polskiej spółki wpisanej na listę ostrzeżeń. Na nic się zdaje tłumaczenie przedstawiciela, że obie spółki mają tą samą osobę za prezesa zarządu (Nicolas Treppides) oraz że Safecap Investments Ltd. posiada 100% udziałów w polskiej spółce zależnej, którą faktycznie kieruje, choć formalnie nie jest ona oddziałem. Na mocy wyroku białostockiego sądu I-instancji pełnomocnik klientów pokrzywdzonych w markets.com ma zapłacić koszty procesu oraz zamieścić przeprosiny w Internecie. Ponadto sąd ten przedstawicielowi klientów zamyka usta zakazując przypisywania firmie Safecap przestępstw w korespondencji kierowanej do organów nadzoru finansowego. Oskarżenie karne upada, zaś sprawa cywilna ma swój finał w apelacji. Sąd apelacyjny usuwa z żądanych przeprosin słowa o pracownikach, współpracownikach, przedstawicielach i dyrektorach pozostawiając do przeproszenia markę firmy, jednak wyrok jest wadliwy - z jednej strony sąd nakazuje umieszczenie w Internecie przeprosin, z drugiej zaś zakazuje umieszczania w Internecie czegokolwiek. Sądy obu instancji odrzucają żądanie przeprosin na łamach gazet. Kuriozalną decyzją sądu było zobowiązanie przedstawiciela klientów do umieszczenia przeprosin na stronie społeczności ForexPeaceArmy.com, w ramach której działa społecznościowy sąd amerykańskich traderów (Forex Traders Court). Gdy w tamtym okresie na FPA pojawiły się zarzuty wobec firmy, Safecap wysyłał groźby pod jej adresem .

Sprawa polskich klientów zbiega się w czasie z funkcjonowaniem firm agresywnego marketingu.
W lutym 2012r. powstaje polski oddział spółki Felson Limited (KRS 0000411428), jako agent inwestycyjny Safecap Investments Ltd. Spółką kieruje Jan Tavnicek, a Marcin Grzegorz Kokociński pełni rolę reprezentanta. Dla przypomnienia, tę samą rolę sprawował w Bohemia IZ. Czeskie nazwisko może być przekręcone - bliźniaczą spółką w Czechach i na Cyprze kieruje Jan Travnicek. Felson także utrzymuje współpracę z Globtrex , na bankierze do tej pory można znaleźć artykuły markowane obiema nazwami firm. Felson szybko zaczyna wykorzystywać metody czeskich kotłowni i zdobywa sobie złą opinię klientów i pracowników . Ale nawet fakt, że “polski oddział” Safecap Investments Ltd. - spółka zależna Safecap Investments Poland Sp. z o.o. (KRS 0000337017) ląduje na liście ostrzeżeń KNF we wrześniu 2013r, z zarzutem braku licencji KNF na wykonywanie usług pośrednictwa w zakresie obrotu instrumentami finansowymi, nie przeszkadza działać Felsonowi. KNF co prawda zgłasza sprawę Safecap prokuraturze, jednak zgłoszenie jest spóźnione o pół roku w stosunku do śledztwa w s. poszkodowanych klientów. Po wycofaniu przez klientów roszczeń śledztwo zostaje umorzone, a KNF usuwa Safecap Poland z listy ostrzeżeń . Polski “oddział” Safecap wchodzi w fazę likwidacji już w listopadzie 2013 r, aż do wykreślenia w 2017 r. Nieudolność prokuratury z perspektywy czasu wydaje się wręcz kosmiczna. Jakby od niechcenia tylko ciągnie się od 4 lat postępowanie UOKiK w sprawie Safecap Investments Ltd. Skutkiem tych działań na listę ostrzeżeń trafia także osoba fizyczna, pośrednik Marcin Jerzy P. (przypadkowa zbieżność imienia z aferą Amber Gold), który technicznie zarządzał środkami klientów Safecap, nie mając uprawnień maklerskich. Safecap zostaje ukarany w maju 2015 r. przez cypryjski nadzór, CySec, karą 168 tys. Euro, za łamanie prawa, po niemal dwuletniej kontroli i dochodzeniu. Niewykluczone więc, że to właśnie zgłoszenia klientów oraz kontakty z KNF doprowadziły w końcu do kontroli i do tej kary. Co ciekawe, nałożenie kary przez CySEC nie skutkuje wznowieniem polskiego śledztwa ani wtórnymi działaniami polskiego nadzoru finansowego. Jakby bez związku, ale w tym samym czasie cypryjska firma przechodzi nagłą restrukturyzację w wyniku której z właściciela markets.com Safecap staje się tzw. dostarczycielem płynności, zaś platforma markets.com zostaje powiązana z Playtech (holding Teddiego Sagi), który kontrolując Safecap staje się pełnym właścicielem markets.com. Jesienią 2015 r. dochodzi też do dość tajemniczego transferu części klientów Safecap do innego brokera forex, firmy Nuntius Brokerage, która posiada platformę keystock.com oraz keyoption.com. Likwidacja Felson następuje w 26.02.2016 , zgodnie z “uchwała nr 1 nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników Felson Limited w Nikozji, Cypr z dnia 22.10.2015r”, co mniej więcej pokrywa się ze zmianami w Safecap. Nuntius jesienią 2016 roku został wpisany na listę ostrzeżeń KNF i jest na niej do tej pory - za prowadzenie działalności maklerskiej bez zezwolenia.

Zanim jednak dojdzie do tych faktów, powstaną kolejne kotłownie w tym samym modelu, co Felson. Dwie firmy z 2013 r. wiąże osoba Michała Marcina Kowalskiego. Pierwszą jest GKFX, który pojawił się na liście ostrzeżeń KNF od stycznia 2017 r., drugą jest firma, która wkrótce przyjmuje nazwę Gonoma Finance i staje się najgorętszym boiler room Warszawy. Gonoma wkrótce za prezesa zyskuje Pawła Ordona, ale właścicielem jest Pineal Limited na Cyprze. Nie udało mi się ustalić, kto wówczas za Pineal stał; w Czechach bliźniacza spółka Pineal ma za prezesa... Radka Pololanika - weterana Proficio, Bohemii IZ i kto wie ilu innych firm.

Na forach pojawia się jeszcze jedno czeskie nazwisko. Polscy pracownicy nie wspominają specjalnie polskiego zarządu firmy, ale wielokrotnie wymieniają Czecha, Lukasa N. Sam Lukas o swojej roli pisze: “Executive Director of Operations”, “Marketing Director” i wymienia obowiązki, istotne zadania w spółce. Ponadto ma za sobą “szlak bojowy” począwszy od pracy w BFC Capital poprzez Bohemia IZ, a skończywszy na Gonomie. To na pewno osoba o olbrzymim doświadczeniu w tym biznesie.

Jak działają kotłownie? Wykorzystują metodę “canvas, antisale, sale”, ale też kilka trików, by przyciągnąć klientów i zachęcić do wpłat. Są to metody, których rodowód sięga filmu “Boiler Room” (w Polsce “Ryzyko”). Jedna z nich to zachęta do dokonania małej wpłaty na próbę. Pierwsze transakcje klienta kończą się sukcesem i następnie jest zachęcany, by wpłacił większą kwotę i “rozwinął skrzydła”. Zapewne domyślacie się, że następnie jego inwestycje już nie są tak szczęśliwe i dochodzi do strat. Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli przyjrzymy się, jak bardzo lewarowane są transakcje forex. A co się dzieje, gdy lewarowane pozycje idą w dół? Klienci są nakłaniani do obrony decyzji i dopłaty kapitału. W ten sposób straty rosną. Ale dla kotłowni ważna jest tylko prowizja, a nie los klienta. Druga metoda to zachęcanie na debiut akcji pewniaka. Po wpłacie okazuje się, że debiutu nie będzie, ale jest za to inna ciekawa oferta… waluty, surowce itp. walory forex - cokolwiek, byle by doszło do ryzykownej transakcji. Oczywiście według “doradców” to świetna okazja!

W sąsiedztwie pracownicy kotłowni zyskują miano “Wilków z Wall Street”, ale też są znani z niskiej kultury. Nie ma w tym nic dziwnego, przykład firmy temu sprzyja - przecież tu w dniu sprzedaży można zwymyślać klienta i wyżyć się na nim. Wiele wpisów na forach pracowników i klientów Gonomy nie tylko potwierdza charakter firmy, ale świadczy też o zamieszaniu, jakie spowodowała. Była identyfikowana z wieloma platformami forex, w tym np. z należącymi do Nuntiusa, oraz firmami brokerów, a także z innymi kotłowniami o identycznych metodach pracy. Wydaje się, że firmy nie tylko się znały, ale współpracowały ze sobą mimo konkurowania w tej samej branży, a część pracowników przechodziła od jednej do drugiej. Ponadto pracownicy dzwoniąc zwykle nie podawali nazwy firmy zatrudnienia, ale nazwę platformy, dla której chcieli zdobyć prowizję. Stąd wiele nazw, żadna nie będąca miejscem zatrudnienia, powodowało chaos w próbie ustalenia odpowiedzialności za straty.

Może dlatego Gonoma Finance nigdy nie zagościła na liście ostrzeżeń. Gdy wokół spółki robi się gorąco, zwija swoje podwoje: “Likwidator Gonoma Finance sp. z o.o. w likwidacji z siedzibą w Warszawie informuje, że Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników w dniu 11.07.2016 r. podjęło uchwałę o rozwiązaniu Spółki. Wzywa się wierzycieli Spółki do zgłaszania swoich wierzytelności na adres spółki wskazany w KRS, w terminie 3 miesięcy od dnia ukazania się niniejszego ogłoszenia. “. Obecnie w KRS firma figuruje jako spółka w likwidacji.

Warto dodać, że wiele z nazw firm-kotłowni oraz brokerów w Polsce można znaleźć także w czeskich rejestrach handlowych. Co więcej, tu też nie brakuje osób, które pracowało w kilku z nich.

Za wielki sukces naszego KNF można uznać awans listy ostrzeżeń: dawniej ignorowana, obecnie obserwowana z uwagą; wpis na niej praktycznie zamyka drogę do klienta. To częściowo zasługa afery Amber Gold, która jest o wiele głośniejsza niż szereg innych firm z listy. Ale dostać się tam nie jest tak łatwo, o czym świadczy case Safecap jak i kolejny przypadek, zaś do wypadnięcia z listy wystarczy umorzenie dochodzenia, co przecież nie potwierdza, że firma działa uczciwie, jedynie, że zdaniem prokuratury nie naruszyła przepisów prawa karnego.

sobota, 29 lipca 2017, cyfrowyja

Polecane wpisy

Komentarze
2017/07/29 23:14:55
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.