Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
Blog > Komentarze do wpisu

Czy ZUS chroni przed inflacją?

Niedawno na blogu Trystero wszedłem w dyskusję na ww. temat. Mój dyskutant uważał, że ZUS, jak i obligacje państwowe, chronią przed inflacją - a inne produkty nie, gdyż warunki wpisane w umowę (w ZUS: rewaloryzacji emerytur) to zapewniają.

Jako przykład wytypowany został okres 2005-2015. Sprawdziłem dane: 10 lat, do początku 2015 roku, dało inflację łącznie około 27%, oficjalnie. W tym czasie emerytura w ZUS została zrewaloryzowana w zależności od jej wysokości. Dla średniej emerytury z roku 2005 było to około 49% jak policzyłem na piechotę, opierając się o wykaz podwyżek, który nie był jednak przejrzysty. W tym okresie były waloryzacja kwotowe i to one są przyczyną trudności w liczeniu. Lepiej uposażeni emeryci mieli mniejszą podwyżkę procentowo (nawet poniżej 45%), biedniejsi - większą procentowo.

Niby inflacja została pokonana, ale można by się zastanawiać, na ile oficjalna inflacja oddaje koszyk potrzeb emeryta. Mój, pracownika, na pewno nie, bo ani podwyżka cen mieszkań, ani aut, ani nawet części żywności nie była tak niska. Ponadto poziom inflacji pokonało złoto, atrakcyjniejsze lokaty, znaczna część krajowych funduszy TFI - zobacz mój wpis na ten temat. Mimo że żaden z tych walorów inflacji nie ma wpisanej w warunki zakupu - to jednak ją w tym okresie pokonał. Wyczyn ZUS nie był jakiś niezwykły czy trudny do powtórzenia. Portfel emerytów specjalnie się nie poprawił, choć i nie pogorszył szczególnie w tym czasie.

Jest też druga strona podwyżek emerytur ZUS. Skąd się wzięły pieniądze? Przecież ZUS pieniędzy nie ma, straszy dziurą budżetową. Otóż, jak liczył na szybko Grzegorz Zalewski, podwyżki składek emerytalnych w tym okresie wyniosły ok.94%. Prawie dwukrotny wzrost opłat - to źródło finansowania. Tak ZUS "chroni" przed inflacją, że podwyższa opłaty o wiele szybciej od niej. Chroni nas przed pieniędzmi ;-) ZUS niczego nie inwestuje, chroni jedynie swoją egzystencję i mechanizmy systemu, czyni to kosztem pozostałych Polaków, re-dystrybuując pieniądze.

Właściwie mamy do czynienia z usankcjonowaną piramidą finansową, na którą jest społeczne przyzwolenie (do czasu). To właśnie ZUS, a nie OFE jest bardziej zbliżone konstrukcją do piramid. Odwrotny pogląd wyraża chyba tylko jedna ekonomistka - jest w tym temacie równie ekscentryczna jak w nauczaniu magii była Dolores Umbridge z cyklu o Harrym Potterze. I, nie wiadomo dlaczego, równie sprawnie odwraca kota ogonem.

Powiem więcej: ZUS wraz ze swoją dziurą w sytuacji demograficznej klapy jest proinflacyjny. Rząd chętnie podwyższa płace minimalne, mając świadomość, że wpłynie to na składki ZUS, co nakręca ceny, co znowu powoduje wzrost emerytur. Dzieje się to z pewnym opóźnieniem, więc emeryt jako ostatni w łańcuchu i tak na tym nie zyska, a tracą przedsiębiorcy i oszczędzający. To działa tak jak długo system wytrzyma, w nadziei na odwrócenie trendu demograficznego oraz wzrost gospodarczy, a teraz także w oczekiwaniu na emerytury quasi-kapitałowe.Bo oto już wkrótce kolejne pokolenia mają dostawać emerytury o wiele bardziej zależne od składek. Co jest sprawiedliwe, ale wymaga lat pracy i wpłat tychże składek, a to już u nas nie jest w modzie. Nowe emerytury mogą spowodować szok i sprzeciw, oskarżenia, narzekanie, że nowy system zły. Będzie szereg powodów, by go obalić, choć jest oparty o twarde liczby. Chciałby tego pewnie i prezes Kaczyński, i wiele osób pamiętających socjalizm - ten trend jest mocny.

Jakoś przy tym ucichły głosy na temat zwrotu z inwestycji OFE, który w latach 2012-2016 był słaby. Dziś, dzięki giełdzie, stopa zwrotu OFE za ostatni rok to kilkanaście procent. I teraz głosy krytyki ucichły; może pojawią się obrońcy?

poniedziałek, 15 maja 2017, cyfrowyja
Tagi: OFE ZUS

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Aniella, *.ipv4.supernova.orange.pl
2017/05/15 21:45:46
Niestety masz rację - ZUS to piramida finansowa tak jak każdy system repartycyjny (ja to nazywam 'zemstą Bismarcka"). Z przekładania pieniędzy z kieszeni do kieszeni nie przybywa. Przecież nie są nigdzie inwestowane, wszystko co ściągnięte jest natychmiast wydatkowane na bieżące potrzeby,a jeszcze po drodze między kieszenią płacącego składki a kieszenią emeryta jest kieszeń urzędnika, który za darmo z kieszeni do kieszeni nie przekłada. To sterowana przez państwo piramida finansowa różniąca się od innych piramid finansowych tym, że wpłat do niej nie wnosimy dobrowolnie (z pazerności, głupoty itd itp) ale jesteśmy do tego przez aparat państwowy zmuszani w zamian za przysłowiowego funta kłaków nie wartą obietnicę, że to państwo kiedyś tam się o nas zatroszczy (lepiej niż sami byśmy się o siebie zatroszczyli.).
-
2017/05/16 17:41:40
Inflacja pieniądza w Polsce wynosi ok. 10% rocznie i do tego powinniśmy odnosić wszelkie inwestycje.
Część tych pieniędzy napędza wzrost cen aktywów finansowych i nieruchomości, a część to pseudo oszczędności, które kiedyś zostaną gwałtownie zdewaluowane...
-
2017/05/17 20:07:53
Aniella, lepiej bym tego nie ujął !
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.