Z każdej strony gospodarki - osobiste opinie, nie stanowią rekomendacji do inwestycji
Blog > Komentarze do wpisu

Inflacyjny rok 2017

Już koniec 2016 roku wskazywał na odbicie inflacji, szczególnie w kategoriach:transport i żywność. Spodziewam się dalszego wzrostu inflacji. Przyczyn jest co najmniej kilka: rosnące stawki OC, których cena odbije się także na transporcie, a to składowa wielu towarów i usług. a przecież OC dalej rośnie, są też szanse na wzrost cen paliw. Podniesiono płacę minimalną aż o 150 zł, ponad 8%, to kwoty 2000 zł. Podniesiono także stawkę godzinową dla umów-zleceń do 13 zł, dodają obostrzenia uniemożliwiające niższe płace. To niebagatelna zmiana. Skutek tych podwyżek już odczuwamy w cenach usług, a wkrótce towarów. Rosną ceny za sprzątanie, ochronę, dozór, płace sprzedawców. Drożeje basen i lodowisko - nawet 10%. Wypatruję już podwyżek w dyskontach. Już sam program 500+ spowodował wyższe oczekiwania pracowników, zmniejszył motywacje, a co będzie teraz? Nie wierzę, by inflacja zatrzymała się poniżej 2%. Dlatego zapewnienia RPP, że stopy procentowe pozostaną nie zmienione w tym roku, wydają mi się nieprofesjonalne. Albo RPP zmieni zdanie, wychodząc na głupków, albo... nic nie zrobi, co doprowadzi do oskubania depozytariuszy i strat banków (nie mogą podwyższać %).

Zwolennicy Dobrej Zmiany z satysfakcją o nowych płacach mówią "niech pracodawcy płacą porządnie, a nie grosze". Tak samo oceniają wpływ programu 500+. Ciekaw jestem, czy równie podobać się im będzie rachunek z basenu czy na zakupach. Sądzę, że chwilę sami zapłacą za te wyższe płace, a realna wartość pieniądza spadnie.

Uważam, że rząd przesadził dyktując aż takie podwyżki płac. Pracodawcy jeszcze latem proponowali płace minimalną 1920 zł, związkowcy 1970 zł. Po co więc przebijać wszystkich? Rząd chciał zyskać na wyższych składkach ZUS, ale chciwość to makro sprawach zły doradca. Nastąpi napędzanie inflacji. Firmy będą chciały kompensować sobie koszty w cenach, mogą też kombinować z ograniczeniem zatrudnienia oraz mniej zapłacą pod stołem, może podniosą oczekiwania wydajności i jakości pracy.

Przyznaję jednak, że uruchomienie inflacji, w sytuacji deflacyjnej, przy jednoczesnym utrzymaniu deficytu w jako takich ryzach jest sprytnym wyczynem. Nawet jeśli za rok inflacja da się we znaki budżetowi, to do tego czasu PKB również powinien wzrosnąć.

Jak bronić się przed inflacją? Hm, można np. zrealizować odkładane zakupy, uprzedzając wzrost cen. Ja już zrezygnowałem z długoterminowych lokat, a także obligacji długoterminowych oraz o stałym oprocentowaniu. Wolę te indeksowane WIBOR-em, który ma większe szanse odzwierciedlić inflację. Wróciłem również z większą śmiałością do akcji. Ponadto kupiłem jednostki funduszu surowcowego, chcąc zabezpieczyć się przed dalszym wzrostem cen paliw. Choć rynek akcyjny już od paru miesięcy daje pozytywne sygnały i rośnie, to sądzę, że to jeszcze nie koniec. Wierzę, że będziemy jeszcze widzieli inflacyjne ożywienie w gospodarce. Mogę się oczywiście mylić, dlatego nie traktujcie tego wpisu jako rekomendacji.

niedziela, 15 stycznia 2017, cyfrowyja

Polecane wpisy

  • Baby boom? Zdecydowanie nie. Death boom? To ledwie początek.

    W TV partia rządząca bez przerwy chwali program 500+ za podniesienie ilości urodzeń nawet o 12 tys. rocznie. Ba, może i 2 tys. miesięcznie ostatnio. Mówi się o

  • Afera 500+ cz.2

    W poprzednich rozważaniach wskazałem grupę, która zyska na programie - urzędnicy. Na stronach Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej czytamy : Z sza

  • Afera 500+ i jej konsekwencje

    Zamierzam na blogu śledzić losy tego programu, a póki co przedstawię własne oczekiwania co do jego losów i konsekwencji.Zacznijmy od finansowania: PiS zakładał,

Komentarze
Gość: Endymion, *.warszawa.vectranet.pl
2017/01/15 13:11:25
Zapomina Pan, że Polska nie jest samotną wyspą. Pisząc o wzroście wynagrodzeń, proszę sprawdzić co się dzieje w naszym regionie. Po względem wzrostu wynagrodzeń wyprzedza nasz kilka krajów z naszego regionu, np. Czechy i Rumunia.
Jeżeli zaś chodzi o inflację, to proszę spojrzeć na blog Wojciecha Białka. Autor tego bloku zamieścił tam projekcie dot. inflacji na 2017 r. i lata następne. Z projekcji tej wynika, że inflacja osiągnie szczyt w pierwszej połowie 2017 r., a później zacznie spadać i ponowie czeka nasz deflacja. To jest oczywiście projekcja i nie musi się ona sprawdzić.
-
2017/01/15 16:53:30
Tak, inne kraje również podnoszą place - ale one tam były niższe niż u nas, Czesi teraz mają coś 407 EUR, Rumuni jeszcze mniej, a do tego jest to u nich ok. 40% wynagrodzenia średniego - u nas niemal 50%.
en.wikipedia.org/wiki/List_of_sovereign_states_in_Europe_by_minimum_wage

Trudno więc twierdzić, że podnosimy, by uciec tym krajom. Do tego, sytuacja Czechów czy Rumunii makro wydaje się wiele lepsza. Rumunia wprowadza teraz znaczne obniżki podatków !
pl.tradingeconomics.com/romania/government-debt-to-gdp
www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/rumunia-obnizyla-vat-i-inne-podatki-skutek,225,0,2046945.html

A u nas - obniżki dla wybrańców, coraz drożej dla reszty.

Tak, czytuję Wojtka Białka,widziałem projekcję. To, że mamy do czynienia z wystrzałem inflacji, i że może być on przejściowy, z tym się zgadzam. Ale mam inne zdanie w kwestii tego, jaka będzie tegoroczna inflacja. Projekcje Wojtka są tylko projekcjami, próbą prognozy, a nie nieomylną wyrocznią.

Czytuję też Dana Simmonsa ;), pozdrawiam.


-
2017/02/13 19:34:10
Opinie na blogu nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.